henas Opublikowano 1 Lutego 2007 #1 Opublikowano 1 Lutego 2007 Witam. Chciałbym wywołać dyskusję na temat "katastrof ","powodzi" itp.itd. ... Wielu z nas napewno doświadczyło podobnych sytuacji czy zdarzeń. Myślę ,że na podstawie takich opowiadań -z komentarzem co było ich przyczyną- można wyciągnąć wiele wniosków i dać wiele wskazówek początkującym akwarystom(do których należę :oops: ) jak nie postępować ,jak ustrzec się błędów - no bo jak już uczyć się na błędach to najlepiej na cudzych POZDRAWIAM henas Cytuj
Cobi Opublikowano 1 Lutego 2007 #2 Opublikowano 1 Lutego 2007 hehe bolesny temat ja miałem La Tragedie rozszczelnienie tylnej ściany, przez tło z łupka. Rada nie wkładajcie tła na styk, zostawcie nawet do niecałego 0.5 cm na każdym boku łatwo wchodzi i żyjecie bez ryzyka no albo ze zmniejszonym ryzykiem No i standartowo styropian pod budowle z kamieni i duże kamienie na dół konstrukcji, pysie KOPIĄ!! pozdro Cytuj
sysgone Opublikowano 1 Lutego 2007 #3 Opublikowano 1 Lutego 2007 u mnie wylalo sie ok. 15 litrow wody z sumpa, jak to zwykle bywa - przez moja glupote i nie zabezpieczenie sie przed cofnieciem wody rurą powrotną. A nastapilo to w momencie wylaczenia pompy. Na szczescie szybko udalo sie to naprawic i od tej pory nigdy z sumpa nie pociekla ani kropla wody Cytuj
sision Opublikowano 3 Lutego 2007 #4 Opublikowano 3 Lutego 2007 Mi się wylało trochę więcej,niż 15l na podłodze miałem prawie 120l po tym,jak pod akwa znalazła się jakaś drobinka.Były to początki mojego "akwariowania" i przyznaję,że nie było nic pod akwa :oops: To kolejna przestroga dla tych,którzy nic nie mają pod akwa,no i dla tych,którzy nie mają nic na dnie,bo to też ważne. Aha.Tak mi się przypomniało.Całkiem niedawno rozszczelnił mi się korek w kubełku Atmana.Nie było mnie w domu i trochę wody wyciekło,choć w porównianiu do w/w sytuacji... Cytuj
harisimi Opublikowano 3 Lutego 2007 #5 Opublikowano 3 Lutego 2007 Moje największe nieszczęście to rozbicie zbiornika 60 litrowego z młodymi pysiami. Moja ślubna tak zmywała szafki w kuchni gdzie stało akwa, że niechcąco uderzyła szklaną deską do krojenia w przód baniaka. Poszła rysa na cała wysokość i woda zaczeła stopniowo się wylewać. Akcja ratunkowa wobec rybek sie udała, baniak stracił życie . Rada jest taka albo sie nie bierzcie sobie kobiety do domu albo akwa nie stwaiajcie gdzie się uda tylko w miejscach do tego przeznaczonych Cytuj
sabotage Opublikowano 4 Lutego 2007 #6 Opublikowano 4 Lutego 2007 240 litrow Zle zabezpieczona przesylka, dobra rada od wuja SaboTa, Zawsze ,ale to zawsze baaaardzo dokladnie(albo jeszcze bardziej) sprawdzajcie stan akwa... Ja przejechalem paluchem tu i tam, zalalem baniak do polowy, wszytsko bylo dobrze,wiec hulaj dusza baniak nastepnego dnia do pelna. Tak wszytsko pieknie funkcjonowalo przez okolo miesiaca...ale... Po calej nocy akcji ratunkowej(sciany,podloga,parkiet,sasiadka), okazalo sie ze owe pekniecie bylo przy samiutkiej gornej krawedzi :roll: Cytuj
nabe Opublikowano 4 Lutego 2007 #7 Opublikowano 4 Lutego 2007 Mnie w zasadzie nie zdażyło się nic katastroficznego, może jedyny "event" to oderwanie się poprzeczki w akwa,którą na własne życzenie wyciąłem żeby włożyć tło wewnętrzne. Nie będąc dostatecznie cierpliwy zalałem za wcześnie i po paru dniach się urwało a szyby się wygięły tak, że byłem pewny że pękną.Ale udało się wylać wodę zanim stało się najgorsze, chyba głupi ma szczęście :> Hm, ostatnio grzebiąc przy "maszynowni" pod akwa złapałem mokrymi rękoma za odizolowany kabel 220V, który jakimś cudem wypadł z zacisku statecznika. Czy to się liczy jako przykre doświadczenie? ;p W każdym razie z prundem żartów ni ma. Cytuj
MarcinGoluch Opublikowano 4 Lutego 2007 #8 Opublikowano 4 Lutego 2007 Pierwszy zbiornik 63l istnial jakies 4miesiace. 3 na starym mieszkanku i ok 1 na nowym. Zbiornik zalany, wszystko ladnie. Z racji chwilowego braku szafki stal na podlodze. Pewengo razu wracam z pracy, patrze a tu mala kaluza. Wytarlem, a tu spod zbiornika zapierdziela smuzka wody. Wiec ponownie wytarlem i wtedy sie zaczelo lac coraz szybciej. Szybka ewakuacja rybek do wiadra i proba wydostania wody ze zbiornika. Niestety rybek nie uratowalem(w wiaderku mala grzalka z termostatem i filtr) poniewaz w nastepny dzien mialem wyjazd na swoj slub ktory odbywal sie 200km z miejsca zamieszkania, a w miejscowosci gdzie wtedy mieszkalem bylem nowy i nie wiedzialem ze rzut beretem mieszka Lago. Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi