Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Witajcie. Swoje Malawi 240 mam już od dawna, miałem szczęście dostać od kolegi całą jego obsadę, gdy z przyczyn osobistych musiał skończyć z akwarystyką. Są to Maylandie Estherae red-red, Labidochromis Caeruleus i ... Pseudotropheus Saulosi. Akwa jest znacznie przerybione, ale piaskowce ułożyłem w ten sposób, że jest pomiędzy nimi sieć korytarzy i grot różnej wielkości, dzięki czemu samce mają swoje rewiry a wszystkie ryby mają się gdzie chować. Filtracja wyrabia, żadnych chorób na szczęście jeszcze nie miałem. Przez dwa lata nic nie zmieniałem w obsadzie, gdyż kilka ryb padło w tym czasie ze starości, a ich miejsce zajęły młode osobniki, którym udało się podrosnąć do bezpiecznych rozmiarów w zakamarkach.

Wracam do tematu... Zastanawia mnie, dlaczego dopiero niedawno zauważyłem na zdjęciach P. Saulosi w internecie, że samice są żółte lub pomarańczowe. U mnie jest kilkanaście tych ryb i jedynie dwa małe osobniki urodzone już u mnie są niebieskie w ciemne pasy (samce ?) (zdj.1), cała reszta jest w odcieniach brązu (zdj.2). Czy to na pewno odmiana Saulosi, czy jakaś inna? :?

Opublikowano

IMHO elongatusy masz nie saulosi, ale ok... i tak Ci to z wątku wytną bo identyfikacja to w galerii :P


natomiast co so samego "trzymania przez Cibie pyszczaków" to o zgrozo - z takim podejsciem to bardzo słabo... :wink:

poczytaj forum dla szczegółów... co się będę rozpisywał...

Opublikowano

Zdjęcia proszę umieścic do galerii w dziale niezidentyfikowane. Saulosi to to nie jest na 100% i ktoś Ci niezły kit wcisnał.


Od kiedy to ryby po 2 latach umierają ze starości?


Proszę o konkrety, czyli obsada, ilość, filtracja etc. Nie interesuje mnie w normie, wyrabia etc.

Postaramy sie po tym coś zaradzić ale najpierw konkrety.

Opublikowano

Dzięki za szybkie odpowiedzi. Co do odpowiedzi na moje pytanie, to faktycznie, mój błąd, że powinienem lepiej rozeznać się w serwisie i wstawić fotkę do Galerii - niezidentyfikowane, zamiast zakładać ten temat. Już to zrobiłem. Odpowiedzi zero, ale Google wykazał, że to muszą być elongatusy.


Natomiast co do zarzutów, że w moim akwarium panuje "zgroza", to niestety, poczułem się trochę urażony. Ale opiszę pokrótce dla zainteresowanych osób jego historię, jak i aktualny stan w zbiorniku. Kto nie chce, niech nie czyta

:wink:

Pierwsze długie tygodnie u mnie faktycznie musiały być "zgrozą" dla rybek. Kolega mieszkający na stancji musiał pilnie przeprowadzić się do jeszcze mniejszego lokum i stwierdził, że nie ma co zrobić z akwarium. Powiedział, że w tej sytuacji byłoby dla niego jak i przede wszystkim dla rybek wybawieniem, gdyby ktoś chętny zabrał wszystko tak jak stoi i to pilnie. Przyznacie, że to piękny prezent, ale dla ryb tragedia, przewozić wszystko małym samochodem w sześciu kursach przez kilka godzin na drugi koniec miasta, z czwartego piętra na trzecie. Zlewanie wody, wyjmowanie kamieni, przenoszenie przestraszonych rybek do wiadra, noszenie szafki, potem szkła po wąskich schodach i pospieszne urządzanie wszystkiego w taki sposób. W ciągu kilku dni po tej operacji, w mętnej ciągle wodzie padło 6 ryb i nie twierdzę, że czułem się z tym dobrze. W zestawie odziedziczyłem filtr kubełkowy nieznanej mi wcześniej firmy "Project" o mocy 24W. Nie wiem, czy posiadał on wcześniej jakieś koszyczki, funkcjonował jako jednokomorowiec o dość dużej pojemności szacowanej przeze mnie na jakieś 8-9 l. Wypełniony był przez poprzedniego właściciela kawałkami pociętych, perforowanych rurek plastikowych. Twierdził on, że takie wypełnienie świetnie sobie radzi biologicznie, co potwierdza testami. Ja jednak nie byłem mimo to przekonany co do możliwości takiego wkładu i po kilku miesiącach zacząłem powoli i systematycznie wymieniać zawartość na docelowo: 4l keramzytu i ok. 5l ceramiki bio. Dodałem jeszcze gąbkę jako prefiltr na rurze zasysającej, a mały koszyk w wewnętrznym AquaSzut Turbo 8W zamieniłem na dużą gęstą gąbkę. Wyloty obu filtrów umieszczone są w przeciwległych końcach zbiornika tuż pod powierzchnią wody, powodując silny ruch i falowanie tafli wody. Grzałka z termostatem utrzymuje temperaturę na poziomie 25-27 stopni. Zwiększyłem oświetlenie, przez co po kilku miesiącach piaskowce zmieniły całkowicie kolor z żółtego na zielony, jak w prawdziwym Malawi.

Co do obsady, jak widać, nie miałem na nią wpływu. Poprzednik zakupił wszystkie ryby w jakimś sklepie w Szczecinie około 4 lata wcześniej. Tak więc większość pływających u mnie do dziś ryb to osobniki ponad sześcioletnie. To takie właśnie dwie stare, dojrzałe rybki padły mi odkąd akwarium stoi u mnie. Dlatego twierdzę, że to ze starości. Moja przygoda z Malawi zaczęła się brutalnie dla rybek jakieś dwa lata temu, jednak inne akwaria mam w domu od ponad sześciu lat. W innych zbiornikach kilka razy miałem "popularne" choroby, typu ospa i wiem, jak wygląda ryba chora, a jak osobnik wiekowy :wink: . Dawno temu wykonałem kilka razy testy na parametry wody (dla pewności) w starych akwariach, w tym raz w Malawi po kilku miesiącach. Parametry były jak najbardziej w porządku. Już od dawna nie robiłem takich testów, gdyż doszedłem do wniosku, że prędzej można stwierdzić, czy stan biotopu jest OK po wyglądzie i zachowaniu podopiecznych, gdy obserwuje się je codziennie po kilka godzin, niż po bezdusznych liczbach określających parametry wody. Dlatego, jeśli piszę lakonicznie, że "filtracja się wyrabia", nie oznacza to, że mam taką nadzieję, tylko że tak jest w istocie :) .

Wracając jeszcze do gatunków ryb: gdy jeszcze nie znałem nazw łacińskich swoich rybek na pamięć, opierałem sie na tych, jakie przekazał mi poprzedni właściciel. Nie wiem, dlaczego mylił się w sprawie pseudotropheusów. Może sam został wprowadzony w błąd już przy ich kupnie? Wtedy jeszcze ani on, ani ja nie mieliśmy internetu.

Co do przerybienia: pisząc, że mam za dużo ryb, porównywałem sytuację do niektórych zdjęć akwariów, gdzie mimo często większego litrażu, pływa mniej rybek. Już poprzednik stwierdził, że kupił dwa razy mniej rybek, niż miał ich w momencie, gdy przekazywał mi akwarium, ale cytuję: "one się same mnożą, chyba jest im tu dobrze" Wiem, że mniejsza ilość rybek czuła by się pewnie jeszcze lepiej, ale mieszkam w małej miejscowości z jednym tylko sklepem zoologicznym z prawdziwego zdarzenia i nawet gdybym chciał oddać tam kilka czy kilkanaście rybek urodzonych i podrośniętych już u mnie, to gdzie by trafiły? Do kogoś, kto by je nabył dla jakiegoś dziecka, bo ładne rybki, wrzucimy je do kuli razem z bojownikiem i gupikami? A nikt ze znajomych nie trzyma Malawi.

Dlatego wiem, że można moje akwarium uznać za nieco przerybione, ale dlaczego, gdy ktoś używa określenia "przerybienie kontrolowane", to nie ściąga na siebie krytyki jak jakiś rybi sadysta? :?

Piaskowców różnych kształtów i wielkości mam na tyle dużo i są one poukładane w ten sposób, że gdy ktoś obcy zbyt szybko zbliży się do akwarium, potrafi spowodować "zniknięcie" ryb w ułamku sekundy. Dopiero po chwili wystawiają one ciekawskie pyszczki z zakamarków. Natomiast moja obecność nie wzrusza rybek. Chyba, że jestem bardzo blisko, wtedy... pływają przy szybie i tuż przy powierzchni, próbując namówić mnie do sypnięcia "papu". To chyba nie jest objaw stresu? :wink: Co bardziej zadziorne samce, jak np. dwa wyrośnięte red-redy, mają swoje rewiry, każda inkubująca samiczka ma możliwość ukrycia się niemal na każdym kroku, nie widać przygnębienia u żadnej z rybek. Wprost przeciwnie. Widać tam radość i taką też radość sprawia wszystkim obserwowanie tego życia. Dlaczego osoba mająca mało postów na forum musi być traktowana jako potencjalny sadysta? :D


Cenię sobie Wasze opinie, dlatego często czytuję forum. Uprzedzając jednak ewentualne propozycje zmniejszenia obsady: w moim przypadku musiało by być to chyba odłowienie i uśmiercenie maluszków, a to jest dla mnie nie do pomyślenia. Zresztą to przerybienie jest, jeśli można to tak nazwać "kontrolowane" i rybek nie ma tyle jak np. karpii w sklepowej beczce przed świętami, jak mogłem nieświadomie zasugerować na początku. Jeśli ktoś chce, mogę zrobić i wkleić do galerii zdjęcia całego zbiornika.

Pozdrawiam, Sebastian :D

Opublikowano

chyba w odniesieniu do mnie, więc się wypowiem...


"o zgrozo" podtrzymuję, ale nie po to żeby Ciebie urazić, ale żeby wszyscy czytający ten wątek wiedzieli że zajmuję stanowisko na skraju nieakceptacji dla takiego trzymania pyszczaków...


śpieszę z wyjaśnieniem... otóż

- pomijając fakt w jaki sposób wszedłeś w posiadanie tego akwarium, to nie mając wiedzy o tych rybach, co sam stwierdzasz powinieneś był IMHO szbciej zacząć interesować się za co się wziąłeś... brak internetu - są książki...

ja na Twoim miejscu bym już wtedy zainteresował się i potwierdził informacje uzyskane od poprzedniego właściciela

- a co do obsady to jak już zacząłeś mieć internet mogłeś coś z tym zrobić, jeśli nie miałeś gdzie oddawać ryb u siebie w mieście...

kolejną rzeczą jest fakt, że "nieznanego gatunku" (teraz wiesz że elongatusy) masz kilkanaście sztuk - jak przypuszczam pozostałych dwóch też po tyle...

to jest w takim akwarium nie do przyjęcia... a to że "ryby mają się gdzie schować" to świadczy o tym że koniecznie chcesz utrzymać taki stan rzeczy... może zwykła redukcja kryjówek pozwoli że młode w sposób naturalny będą zjadane skoro i tak ich nigdzie nie oddajesz


ja nie twierdzę że jesteś sadystą, ale masz IMHO złe podejście...

to, że ryby przypływają po żarcie to jeszcze nie świadczy o tym że mają się dobrze :wink:

Opublikowano

Rozumiem makok Twoje stanowisko. Czytałem i czytam do dziś wszelkie dostępne książki, prasę akwarystyczną, a teraz przeczesuję internet. Gdybym zakładał akwarium od zera, na pewno zakupił bym mniejszą ilość ryb, a tak, przyznaję, starałem się zapewnić dobre warunki takiej populacji, jaką zastałem. Mam sentyment do każdej rybki z osobna :( . Fakt, że przez te dwa lata, uchowało się kilka rybek już mojego chowu, głównie właśnie sau..., znaczy się małe elongatuski :wink:, ale populacja trzyma się cały czas na tym samym poziomie. Ilość kryjówek, choć spora, jest przecież ograniczona i narybek jest przez resztę regularnie zjadany. Przed chwila zrobiłem apel: Maylandie: 2 dorodne samce + 4 samice, Elongatusy: 2 nieduże samce + 6 samic i "jelołki": skubańce żyjąc sobie dyskretnie i po cichu, stworzyły stadko w sumie ośmiu osobników. W sumie 22 mieszkańców, nie licząc świderków. Niemało, ale chyba jeszcze do przyjęcia? :wink:

Opublikowano
Przed chwila zrobiłem apel: Maylandie: 2 dorodne samce + 4 samice, Elongatusy: 2 nieduże samce + 6 samic i "jelołki": skubańce żyjąc sobie dyskretnie i po cichu, stworzyły stadko w sumie ośmiu osobników. W sumie 22 mieszkańców, nie licząc świderków. Niemało, ale chyba jeszcze do przyjęcia?

22 to jeszcze nie tragedia, bo wcześniej pisałeś to:

Zastanawia mnie, dlaczego dopiero niedawno zauważyłem na zdjęciach P. Saulosi w internecie, że samice są żółte lub pomarańczowe. U mnie jest kilkanaście tych ryb i jedynie dwa małe osobniki urodzone już u mnie są niebieskie w ciemne pasy (samce ?)

ale jeśli masz jeszcze jakieś młode rybki oprócz tych to zaczyna się robić tłoczno... ja mam 240L i 3 gat ryb od niespełna 5 miesięcy, czyli młodych i już widzę że zaczyna być ciasno... przynajmniej w mojej opinii... bardziej skłaniam się w kierunku rozwiązania Czestera... (moje akwa w galerii/podpisie, jego w albumie KM)

dlatego zwiększam dwukrotnie baniak a nie wiem czy zwiększę obsadę... liczę dzięki temu na bardziej naturalne zachowania... i tak naprawdę więcej frajdy dla mnie... :wink:


p.s. dzieki za pochwałę, za tamtego posta bym się jej w życiu nie spodziewał, bo był jednak ostry :)

i btw, jak dłużej posiedzisz na forum to zobaczysz że najbardziej lubię odpisywać po 2:00 w nocy... mam wtedy najświeższy umysł :P

Opublikowano

Dodam tylko, że w moim 240 l. mam msobo i yellowki. Rybki nie mają jeszcze roku. Obsada po częściowej redukcji. I prawda jest taka, że jest im ciasno. Oczywiście maja miejsce do wypływania wszystko niby fajnie, ale porosło to tak że jak czytam sobie o naturalnych zachowaniach to mam wrażenie że u mnie duże rybiska w "naturalny" sposób to są zdolne wyhamować przed szybą gdy się rozpędzą...


Dzięki obserwacji tego co się dzieje w zbiorniku wszystko mi sie poodwracało... Nie chcę przeginać w drugą stronę ale widać jak byk, że fajnie było wtedy gdy rybki były młodzieżą paro/kilku miesięczną...


Z Twoich pierwszych postów wynikało (z kontekstu), że jest gorzej niż w rzeczywistości. Tyle dobrego. Ja bym posłuchał i albo powiększył zbiornik albo zmniejszył obsadę.

Opublikowano

I dlatego woytek tak lubie małą obsade. U mnie ryby mają dużo miejsca, nie zderzają się nawzajem, każda ma ta swobode:) To widać na gołe oko. 240l z powiedzmy 22 rybami jest już bardzo tłoczna, ryby sie wymijają, wszędzie ich pełno u mnie zaś każda pływa gdzie chce i ma duże pole manewru. Te ryby żyją własnym życiem, a ilość gwarantuje, że druga nie "wpycha się w czyiś ogródek" bo ma własny:D

To wszystko ciężko opisać, to trzeba zobaczyć i porównać. I jestem pewny że gdy założe większe akwarium ze 480l tam też będą max 3 gatunki i ze 20 ryb. Jest co pooglądać prócz omijania się nawzajem.

Mam nadzieje, że choć troszke zrozumiecie o co mi chodzi:D Ale to naprawde trzeba zobaczyć.

Opublikowano

Prawdę mówiąc to wbrew nawet niektórym poradom ja sam uważam swój zbiornik za mały na to co mam teraz. Tak jak pisałem, jestem już po częściowej redukcji - obok siedmiu sztuk yellow'a (3 starsze i 4 młodsze... efekt poszukiwania samic) mam mosobo - dominant, dwa dodatkowe zdominowane samce (szykują się właśnie do wyjazdu) i 4 samice. W sumie ryb nie jest dużo, po wyjeżdzie 2ch msobiaków i paru yellowerów będzie ich jeszcze mniej. Ale dominant msobo mimo, że nie wiekowy to ma już z 9 cm, jest w pełni wybarwiony i rządzi, dwa zdominowane mają gdzies z 7,5 cm. Samice są mniejsze 5-7 cm. 3 starsze yellowy to też spore ryby. I muszę napisać z pełna odpowiedzialnością, że tak duże rybiska w moim 240 l. wyglądają... na za duże. Widać to też po zachowaniach. Mimo, że ryb nie tak dużo to jak na to patrze to przychodzi mi na myśl dworzec kolejowy z pudzianami. Zobaczę co będzie po redukcji, ale skończy się chyba na powiększeniu zbiornika. Pierwsze miały dostać nowy domek trofy... ale dostana mbuniaki. I w ten sposób odchodzą w dal moje marzonka o aulonarium i księżniczkach z burundi (wiem, inna bajka). Ale skoro wymieniam to co mam to nie za bardzo mogę postawić nowe szkiełka.


Po raz enty potwierdza się to co wielokrotnie napisano. Dla młodzieży - super, u mnie tez to wyglądało jak teraz u Makoka - dużo miejsca, skały i w tym wszystki malutkie śliczne rybki. Ale skurczybyki urosły... :) A pamiętacie jak zaczynałem? Ze 112... Gdybym nie miał internetu, słuchał znawców sklepowych... to dosłownie by mi się ryby WYCIERAŁY 8)


ps1. A swoją drogą - msobiaki to piekne rybulce...

ps2. I porada dla chcących "chować" pysie... Jeżeli już macie dobraną obsadę (zweryfikowaną na forum) to do szkła do którego wymiarowano tą obsadę - w momencie zakupu zastosujcie mnożnik con. 1,5 :wink:

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • 1. Odpływ w panelu to  zły pomysł. Zmiana poziomów wody zależna od wydajności pompy. Po wyłączeniu pompy ucieczka wody do kanalizacji, na starcie brak wody i dopiero się uzupełnia. Przy małym panelu pompa zacznie pracować na sucho. W zbiorniku stabilniej. 2. Kup kilkanaście m rury np. igielitowej i włóż tam wężyk do osmozy. Ciepło spływającej wody będzie ogrzewało wodę do akwarium i dodatkowo pęknięcie wężyka nie zaleje domu.  3. Ilość wody regulowana kroplownikami z kompensacją ciśnienia. Dokładnie i niezawodnie. Ewentualnie regulatory przepływu do osmozy.  Poszukaj w stopce....
    • Najprostsze możliwe rozwiązanie. Standardowo przyjęło się w hydraulice 1 cm spadku na metr odległości. Nie będzie Ci tam leciało nie wiadomo z jakim ciśnieniem, na pewno spłynie. 40 mm będzie wystarczająco, ja mam u siebie jak dobrze pamiętam standardowo 32mm. Ogólnie stała podmiana wody jest najprostszym i praktycznie bezobsługowym rozwiązaniem. W zasadzie nie ma co tam się zepsuć i gdy już ustawisz ilość podmienianej wody to wszystko dzieje się samo. Kolanko spływowe ustaw na takiej wysokości abyś miał wygodna regulacje w pełnym zakresie. U na forum jest kilka zbiorników z takim lub podobnym sposobem podmiana wody i chyba wszyscy sobie chwalą.  U mnie wszystko jest w sumpie, wolewka w pierwszej komorze a spływ w ostatniej z pompą. Rozwiązanie bardzo podobne do Twojego opisywał w swoim wątku o zbiorniku @triamond, zerknij tam, ładnie wszystko opisał. Powodzenia!  Łukasz  
    • Nie martwię się o rachunek, tak naprawdę pierwszy raz od wielu lat będę miał akwarium na kranówie i z tak chłodną wodą 😄 Biorąc pod uwagę odpad z ro, myślę że to będzie tańsze w utrzymaniu niż 1000 litrów Ameryka Południowa.  Myślałem też żeby przetestować ile z tego filtra węglowego leci na minutę, albo założyć taki licznik na ten jeden kran.  Zapomniałem wspomnieć o jednej kwestii. Ten odpływ na jakiej powinien być wysokości? Ciężko to przewidzieć. Górna granica 0,5 cm poniżej wzmocnień będzie ok? I wtedy w razie potrzeby można przekręcić kolanko i obniżyć.
    • Będzie działało, dolewka w bardzo podobny sposób działa i u mnie, najważniejsze to dobrać tak olość wody dolewającej się do akwarium, by nie zrujnował Cię rachunek, na piczątku u mnie kapało za szybko i licznik wody potem mnie przeraził, wyregulowałem ilość wody o było potem już ok. System jak go opisujesz jest prosty i w prosty sposób działa. W tej chwili zrezygnowałem ze stałej podmianki, bo denerwowało mnie kapanie wody i na bazie tego co miałem wodę spuszczam i dolewam.
    • Baniak zbliza się wielkimi krokami, pora pomyśleć o kilku kwestiach. Na początek może podmiana, bo wiadomo ze te 30 minut wygodniowo lepiej poświęcić na podziwianie mieszkańców, niż latanie z wężami 😉 Chcę zrobić automatyczną podmianę, ale nigdy nie miałem z tym do czynienia. Mam kilku bardzo pomocnych kolegów akwarystów na miejscu, ale akurat w tym temacie też nie działali.  Trochę poszperałem i wychodzi na to, że chyba najprościej rozwiązać to na zasadzie dolewki i przelewu nadmiaru wody górą.  Może ktoś tutaj ma doświadczenie z taką podmianą wody i podpowie czy dobrze myślę. Może są jakieś minusy takiego rozwiazania, o których nie mam pojęcia?  W kwestii dolewki zrobiłbym dodatkowy kran w kotłowni, z którego kranówka przez filtr węglowy będzie lecieć bezpośrednio do akwarium. Myślałem o elektrozaworze, bo podobno z tego ustrojstwa do podmian wody leci 2-3 litry na minutę, to wychodzi 30-60 minut dolewki dziennie. Wychodzi na to, że potrzebuję tylko zmodyfikować lekko rury w okolicy gdzie mam obecnie podłączony filtr ro, kupić elektrozawor, kilka metrów wężyka 3/8 cala, parę kolanek, zrobić dziury w 2 ścianach i gotowe.  Ale jak tak o tym myślę to wydaje się aż zbyt proste. Zapomniałem o czymś? Odpływ wyglądałby tak, że w ścianie akwarium otwór ze śrubunkiem, kolanko, kawałek rurki i tam górą będzie się przelewał nadmiar wody. Obracając kolankiem można wyregulować poziom wody w akwarium. Do odpływu muszę zrobić kolejną dziurę w ścianie i mam do położenia na scianach garażu ok 11 metrów rury do odpływu. Spadek na tym dystansie to tylko ok 130 cm. Nie za mało? Nie wiem jaka średnica odpływu? 40 mm wystarczy? Dołączam schemat akwarium, zaznaczyłem gdzie wstępnie zaplanowałem dolewkę i odplyw.  1. Odpływ  2. Dolewka Lubie mieć czysty zbiornik w środku, dlatego odpływ napewno w panelu. Dolewka moze być do akwarium, bo wężyk jest niewielki i można go wymierzyć do powierzchni.  Tak jak mówiłem, to wszystko wydaje się zbyt proste. Mam wrazenie że coś istotnego mi umyka.
    • No ja bym dał zamiast hary maisona. Melano i crabro to duże i silne ryby. Maison moim zdaniem bardziej do nich pasuje.  Redy oczywiście też mogą zostać. Przy tych pięciu gatunkach już bym nie dawał acei. Tu wypadało by dać przynajmniej kilkanaście sztuk, a przy tych pięciu gatunkach może zrobić się ciasno.
    • Witam, z racji tego, że nowy zbiornik już prawie do mnie jedzie, więc muszę zrobić miejsce w salonie 😉 Sprzedaję tylko w zestawie. Cena jaka mnie interesuje to 4000 zł Zestaw 720 litrów
    • https://www.olx.pl/d/oferta/filtr-narurowy-do-akwarium-na-pompie-ibo-beta-25-60-CID103-ID19DvPp.html
    • Cześć, Nikt już się zazwyczaj nie włącza w tematy o doborze obsady bo było tego na forum "miliony" postów i zazwyczaj każdy ma inny pomysł na baniak. Ja natomiast zawsze lubię coś od siebie zaproponować   Jeśli w grę wchodzą tylko te gatunki, które wymieniłeś to ja obsadę w tym zbiorniku widziałbym taką: - Melanochromis Chipokae - stadko 8-10 sztuk - Pseudotropheus Crabro - stadko 8-10 sztuk - Labidochromis Careuleus  - stadko 8-10 sztuk - Cynotilapia hara gellireay reef - stadko 8-10 sztuk Jeśli chodzi o Pseudotropheus Crabro, to polecam kupować je z naprawdę dobrego źródła. Miałem okazję hodować takiego kupionego w niezłym sklepie zoologicznym i takiego z dobrej hodowli. Ten z hodowli był po prostu przepiękny. Dominujący samiec był kompletnie czarny i jakby matowy a samice piękne brązowo - żółte. Te ze sklepu zoologicznego po czasie robiły się brunatne i samiec nigdy nie miał tak wspaniałych płetw. Z obserwacji tego gatunku (przynajmniej u mnie) wynikało, że lepiej hodować dwa samce ponieważ nie były dla siebie zbyt groźne (miałem je w zbiorniku 450 litrów) a dzięki temu dominujący samiec wyglądał cudownie. Gdy usunąłem samca "beta", samiec dominujący już się tak nie wysilał i był po prostu ładny.
    • Witam. Wiem, że temat był już wałkowany, ale poszukuję obsady do zbiornika dekoracyjnego 200x60x60 i przychodzi mi do głowy np. coś takiego? 1. Matriaclima fainzilberi maison reef / Cynotilapia hara gellireay reef (hary mam u siebie w akwa 160x40x50 i mój samiec bardzo przypomina samca maison, z tym że jest zapewne mniejszy) 2. Melanochromis chipokae / Melanochromis maingano (maingano mam u siebie jw) 3. Pseudotropheus acei luwala / Pseudotrohheus acei itungi (luwala miałem, a itungi mam obecnie u siebie jw - moim zdaniem luwala są ładniejsze) 4. Metriaclima estherae red red (mam u siebie, ale póki co to młodzież) 5. Labidochromis careuleus kakusa? (mam u siebie, ale nie do końca jestem zadowolony, bo ryby mimo upływu czasu i sporej ilości mięsa w diecie są małe / bardzo wolno rosną albo nie rosną w ogóle - może źle trafiłem?) Chodzą mi jeszcze po głowie: Pseudotropheus crabro (nigdy nie miałem, a ryba piękna) i Cynotilapia afra jalo reef / Cynotilapia zebroides red top likoma (również nie miałem).  
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.