Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Po tych wszystkich perypetiach, której miałaś (włącznie z lataniem po sklepach akwarystycznych w święta ;) ) widzę, że wyszłaś na prostą z akwarium. Akwarium świetnie się prezentuje. Teraz najlepiej jak najmniej grzebać w nim i powinno być wszystko ok :) 

  • Lubię to 2
Opublikowano
Po tych wszystkich perypetiach, której miałaś (włącznie z lataniem po sklepach akwarystycznych w święta  ) widzę, że wyszłaś na prostą z akwarium. Akwarium świetnie się prezentuje. Teraz najlepiej jak najmniej grzebać w nim i powinno być wszystko ok  

Troszkę się działo.
Właśnie zrobiłam testy , bo po ostatnim aranżu dwa dni temu parametry strzeliły w chusteczkę wysoko. Wiedziałam , że tak będzie i zastosowałam przedwczoraj kordon am quel plus. Wg instrukcji. Dziś Nh3 0 , No2 pomiędzy 0,05 a 0,1 a No3 pomiędzy 10 a 20.
Czy zastosować ponownie preparat, bo tak piszą ? Wymieniłam przez ustrojstwo 2 ze 160l wody, tez dwa dni temu ,
I chyba za bardzo się cieszyłam ... poszły ledy jedna t8 nie swieci a druga esay Led robi spięcia i nie wszystkie diody świecą. Co robić ?
Wyłączyć w ogóle ? Kupić coś , dopóki nie załatwię modułów Led i sterownika Romka ? Czy mogą tak sobie poświecić jeszcze trochę ?


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Opublikowano
4 godziny temu, cyganeczka napisał:

druga esay Led robi spięcia i nie wszystkie diody świecą. Co robić ?

Ja bym odłączył. Ryby nie ucierpią.

Ciekawe jak Ci się Letrinopsy sprawdzą ;). Trzymam kciuki.
Co do Kadango to również uważam że fajny jest. Masz go podobnej wielkości do mojego, z tym że mój ma inny pysk. Robi mu się takie płaskie czoło, coś jak u Frontoz. Przez to ma wygląd zakapiora, a Twój w porównaniu do niego to laluś :D.
Ciekawe dlaczego nr2 Kadango u Ciebie podupadł. Wiążesz to z brakiem trzeciego samca, a może przez te zawirowania w akwarium (woda, choroba) mu się pogorszyło.
Trzymam kciuki żeby odżył.
U mnie czasem dwójka się stawia i próbuje zawalczyć. Przy tej wielkości ryb robi się już niezłe chlupotanie ;).

  • Lubię to 1
Opublikowano
Ja bym odłączył. Ryby nie ucierpią.
Ciekawe jak Ci się Letrinopsy sprawdzą . Trzymam kciuki.
Co do Kadango to również uważam że fajny jest. Masz go podobnej wielkości do mojego, z tym że mój ma inny pysk. Robi mu się takie płaskie czoło, coś jak u Frontoz. Przez to ma wygląd zakapiora, a Twój w porównaniu do niego to laluś .
Ciekawe dlaczego nr2 Kadango u Ciebie podupadł. Wiążesz to z brakiem trzeciego samca, a może przez te zawirowania w akwarium (woda, choroba) mu się pogorszyło.
Trzymam kciuki żeby odżył.
U mnie czasem dwójka się stawia i próbuje zawalczyć. Przy tej wielkości ryb robi się już niezłe chlupotanie .

Wiesz , ten mój Alfa to trochę rozbójnik. Dziś dopadła mnie myśl , żeby go oddać. Drugi Beta jest pocharatany , usta białe. Samica Kadango tez straszy inne samice. Nie było mnie w domu 3 tyg.
Ale wiem , ze podobają mi się te L. L trudna nazwa i z nich nie zrezygnuje
Samiec cały czas pyli
Jest piękny i duży.
Poczekać ? Te drugi beta chowa się wśród skał. A po chwili razem paradują przy tafli ...
co radzisz ? Masz je dłużej


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Opublikowano

Ja bym zostawił.
Co będzie nie wiem, każde akwarium jest inne. Pamiętam też że u Wisza (@Wisz), jeden został zabity bodajże po 3 latach.
Kadango jest jednak dość ekspansywny. Przy doborze obsady @tom77pisał mi że ryba ta "przesuwa akwarium w stronę niepokoju" (bardzo podoba mi się to sformułowanie :D), a ja go nie posłuchałem.
Może gdybym wybrał innego Copadichromisa, a czerwień uzupełnił jakimś innym gatunkiem Lethrnposa byłoby nieco spokojniej. Może tak, może nie ;)
Tak naprawdę nie żałuję, bo nic dramatycznego się nie dzieje.
Jakby się na tym głębiej zastanowić, to wszyscy trochę męczymy te ryby w naszych akwariach.
W naturze Kadango buduje gniazdo (krater) prawie półmetrowe, więc tak naprawdę powinien pływać sam w akwarium i to większym.
Mdoka i L.Lethrinus też do ułomków nie należą i nasze akwaria to też dla nich za mało.
Napiszę Ci w skrócie jak to u mnie teraz wygląda. 
Faktycznie dominatorem w akwarium jest alfa Kadango, ale Lethrinusy (szczególnie 2 samce) są tylko nieco mniejsze od niego, super wybarwione, często się prężą i przepychają. Mdoki również 2 największe coraz częściej się łapią za pyski. Chcę napisać że pomimo dominacji Kadango życie reszty choć nieco zaburzone toczy się w miarę normalnie. Zdarza się że i Lethrinusy przepychają się z Betą Kadango, co świadczy o tym że rosną w siłę.
Samice Kadango również że przeganiają. Szczególnie jeśli jedna inkubuje, jest mocniej goniona przez tę drugą.
Życie nie znosi próżni. Gdyby zabrakło Alfy Kadango pewnie Beta przejąłby jego rolę. Gdyby całkowicie zrezygnować z Kadango, to na chwilę obecną królowały by pewnie Lethrinusy, choć z czasem być może Mdoki.
Gonienie, przepychanki, walki byłyby nadal. Takie jak są teraz, gdzie czasem pysk jest bielszy lub brakuje łuski, uważam za akceptowalne. Po to właśnie mamy Malawi żeby to obserwować ;).
Może jesteś bardziej wrażliwa (pewnie tak ;)), może Twoje mają nieco inny charakter, może wystrój ma też znaczenie, ale nie zmieniaj go, bo teraz jest bardzo ładnie (za gruzowiskiem i w jego zakamarkach Beta chyba ma schronienie).

  • Lubię to 3
Opublikowano
Ja bym zostawił.

Co będzie nie wiem, każde akwarium jest inne. Pamiętam też że u Wisza ([mention=1702]Wisz[/mention]), jeden został zabity bodajże po 3 latach.

Kadango jest jednak dość ekspansywny. Przy doborze obsady [mention=935]tom77[/mention]pisał mi że ryba ta "przesuwa akwarium w stronę niepokoju" (bardzo podoba mi się to sformułowanie ), a ja go nie posłuchałem.

Może gdybym wybrał innego Copadichromisa, a czerwień uzupełnił jakimś innym gatunkiem Lethrnposa byłoby nieco spokojniej. Może tak, może nie

Tak naprawdę nie żałuję, bo nic dramatycznego się nie dzieje.

Jakby się na tym głębiej zastanowić, to wszyscy trochę męczymy te ryby w naszych akwariach.

W naturze Kadango buduje gniazdo (krater) prawie półmetrowe, więc tak naprawdę powinien pływać sam w akwarium i to większym.

Mdoka i L.Lethrinus też do ułomków nie należą i nasze akwaria to też dla nich za mało.

Napiszę Ci w skrócie jak to u mnie teraz wygląda. 

Faktycznie dominatorem w akwarium jest alfa Kadango, ale Lethrinusy (szczególnie 2 samce) są tylko nieco mniejsze od niego, super wybarwione, często się prężą i przepychają. Mdoki również 2 największe coraz częściej się łapią za pyski. Chcę napisać że pomimo dominacji Kadango życie reszty choć nieco zaburzone toczy się w miarę normalnie. Zdarza się że i Lethrinusy przepychają się z Betą Kadango, co świadczy o tym że rosną w siłę.

Samice Kadango również że przeganiają. Szczególnie jeśli jedna inkubuje, jest mocniej goniona przez tę drugą.

Życie nie znosi próżni. Gdyby zabrakło Alfy Kadango pewnie Beta przejąłby jego rolę. Gdyby całkowicie zrezygnować z Kadango, to na chwilę obecną królowały by pewnie Lethrinusy, choć z czasem być może Mdoki.

Gonienie, przepychanki, walki byłyby nadal. Takie jak są teraz, gdzie czasem pysk jest bielszy lub brakuje łuski, uważam za akceptowalne. Po to właśnie mamy Malawi żeby to obserwować .

Może jesteś bardziej wrażliwa (pewnie tak ), może Twoje mają nieco inny charakter, może wystrój ma też znaczenie, ale nie zmieniaj go, bo teraz jest bardzo ładnie (za gruzowiskiem i w jego zakamarkach Beta chyba ma schronienie).

 

U siebie też to samo obserwuje, tylko ja mam mniejsze rybki.

Na uwagę zasługują też Yellowki , które też się biją między sobą. Jedna nawet była inkubujaca, ale nie było małych. A myśle , że 7 to w zupełności wystarczy.

 

Mdoki mam od 3 do 10cm. Te „stare” trzymają się razem i razem pływają , a te 5 nowych osobno , pewnie z czasem się połączą , mam taką nadzieję.

 

To poczekam , aż w siłę urosną kopacze

 

 

A ile lethrinus się wybarwia ?

 

 

Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

 

Opublikowano

Tak czytam sobie cały wątek szanownej Koleżanki i coraz bardziej mi się z głowy wybija wybór Kadango do przyszłego baniaka. Jego barwy i barwy samiczek są rewelacyjne i prawie niepowtarzalne i ciężko będzie z niego rezygnować, ale jak widzę ile może być z tym gatunkiem kłopotu to wątpię czy go potrzebuję na początek mojej przygody z malawi ;)

Tak przeglądam dostępne w sprzedaży Copadichromisy i chyba jeszcze nie znalazłem wystarczająco zacnego "zamiennika" dla Kadango...

  • Lubię to 1
Opublikowano

Tak na szybko dla Ciebie Basia oraz dla Ciebie @Limak86 żebyś może nie rezygnował ;).
Nakręcone przed chwilą, jakość kiepska, akwarium na przestrzał więc refleksy i kolorystyka nie do końca ta. Uwierzcie, że wieczorami jest lepiej ;). Można zobaczyć jak wyglądają zwyczajowe gonitwy. Jak pisałem w poprzednim poście wszystko w granicach normy. Oczywiście że urywek ten nie pokazuje znacznie ciekawszych akcji, które czasem się dzieją.
Udało mi się uchwycić przepychanki dwójki Kadango. Można przez chwilę mieć wątpliwości który to alfa ;). Alfa to ten po lewej z początku filmu i jego jest lewa część akwarium. Fajny jest moment jak wpłynął w prawą cześć i został skutecznie przegoniony. Może będzie detronizacja ;) bo beta tak jak u Ciebie jest większy. 

 

  • Lubię to 7
Opublikowano

@troad gratuluję baniaka, ryby piękne.Myślałem, że non-mbuna to takie paletki stojące większość czasu w miejscu, a Twoje w niczym ruchliwością nie ustępują mbunie.

  • Dziękuję 1
Opublikowano (edytowane)
53 minuty temu, Sławol napisał:

Myślałem, że non-mbuna to takie paletki stojące większość czasu w miejscu,

To popatrz na to;

Jak widać mdoki też nie są barankami i potrafią pokazać charakterek. Tu jeszcze samiec odpuścił tetrastigmie, ale za jakiś czas to tetrastigma schodziła mu z drogi. U Was są jeszcze młode ryby, ale wszystko przed Wami. 

Edytowane przez pozner
  • Lubię to 4

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Ogłoszenia



  • Posty

    • Zdecydowanie brakuje tematów na dotyczących drapieżników, a jednak co raz więcej osób dysponuje pozornie większym baniakiem na poziomie np. standardowych 720l (200x60x60). Piszę ,,pozornie" bo to temat drapieżników, a ten litraż to fajna opcja przy mbunie albo przy rozsądnie dobranej obsadzie non mbuny, ewentualnie mixu non mbuny z małymi drapieżnikami. Piszę tutaj lekko ku przestrodze bo tych większych gatunków nie ma nawet co pchać do takiego zbiornika, no chyba, że jest to tylko akwarium przejsciowe. Wrzuciłem tylko 2 filmiki z Bucco ale samiec serio potrafi mocno stłamsić swoich ,,współlokatorów". Ogólnie od kiedy dołożyłem kryjówek jest wyraźnie lepiej, ale pierwsze tarło gdzie buzowały hormony, a 3 samice czekały w kolejce to reszta załogi mogła tylko cierpliwie czekać zajmując jedyne bezpieczne pozycję po drugiej stronie baniaka. Przez 1,5 roku funkcjonowania tego akwarium, z tego co kojarzę nie robiłem żadnej ingerencji w wystrój (ułożenie i liczbę kamieni/modułów), jednak samiec Buccochromisa zmusił mnie do szukania dobrego rozwiania, przez co w ciągu 2-3 tygodni trzy razy robiłem przemeblowanie w baniaku. 80cm głębi daje już pewne możliwości, dzięki czemu ryby mają zarówno dużo miejsca do pływania, jak i pole do ukrycia, czy przemieszania za/między modułami. Na początku ku mojemu lekkiemu zdziwieniu mało z tego korzystały i lewa strona zbiornika i tak należała do samca Bucco. Z czasem nauczyły się, że można umiejętnie się skryć przed wzrokiem dominującego Bucka. W moim zbiorniku pozostałe gatunki (nawet gdy nie było samca Bucco) nie robiły aż takiego spustoszenia w okresie tarła. Mój Fossorochromis ma minimalne potrzeby jeśli chodzi o terytorium obierane w trakcie tarła, choć oczywiście chęć wytarcia samicy powoduje u niego dużą pewność siebie i zdarza mu się pogonić nawet Buccochromisa, do którego normalne boi się nawet podpłynąć. Mimo wszystko nie wyciągałbym z tego jednoznacznych wniosków i nie oznacza to, że te same gatunki (mam na myśli pozostałe gatunki, poza Bucco) w innej konfiguracji np. w mniejszym zbiorniku też pogodziłyby się dostępną przestrzenią. Dopóki w akwarium rządził Champso to on dyktował warunki i szczególnie w trakcie tarła przejmował też pół akwarium (choć ta dominacja trwała, raz, że krócej, a dwa pozostałe ryby mimo mniejszej ilości kryjówek nie były, aż tak zepchnięte do boku). Odgryzał się mu jedynie samiec Nimbo. Bardzo ciekawi mnie jak wyglądałaby sytuacja w akwarium gdyby, wszystkie gatunki występowały w konfiguracji z samicami, a najwiekszy Bucco występował w konfiguracji bez samic. Myślę, że nadal miałby najmocniejszą pozycję w zbiorniku, ale nie byłoby już okresów, w których któraś z ryb dość mocno dominuje pozostałe gatunki (szczególnie w okresie tarła).
    • Nie wiem. Też wiele razy zastanawiałem się, jak to funkcjonuje u @BombeL. Dlatego go wywołałem do tablicy.  Chyba nie bardzo załapałeś mój prześmiewczy ton😉  
    • @pozner Nie herezję, tylko znam problem, bo miałem te ryby....przez 3lata  Krzysztof pomyśl przez chwilę. Buccochromis 35cm - łowca, czyli szybki. Jakk on na funkcjonować w 720l długoterminowo z innymi rybami  60cm szer to nawet nie 2 długości jego ciała. To jest naprawdę szybka ryba i masa też robi swoje. Taka ryba rozpędzona, nie ma jak się zatrzymać w małym akwarium.
    • A to ciekawe. @BombeL ma, czy też miał, swoje predatory w standardowej 700-tce czyli 200cm. dł. i jakoś nie słyszałem o problemach. A miał (ma) i Bucka i Aristo i Nimbo. Łukasz, to jak to jest z tymi predatorami, bo koledzy jakieś herezje tu rozpowszechniają, że dla nich to musi być minimum 250cm?😆 A może lałeś im melisę, albo dawałeś psychotropy, żeby zachowywały spokój emocjonalny?😆 A tak w ogóle to bardzo fajna relacja.  
    • @S_owa piękny wpis dodałeś, wręcz kronikarski, bardzo dużo wiedzy praktycznej oraz piękne zdjęcia i filmiki. Bardzo kibicuję dalszej pielęgnacji tych pięknych ryb. Ja po prawie 3 letniej przygodzie z moimi drapolami się poddałem. Ale moje akwarium było zupełnie inne - mniej kryjówek, więcej przestrzeni do pływania, przez to prześladowane ryby podczas tarła nie miały się gdzie schować. U Ciebie sytuacja jest trochę inna. Większy litraż i więcej kryjówek. Ale też poniosłeś już straty i to swojej ulubionej ryby. Ja w swoim akwarium z drapolami sugerowałem się baniakiem Stacha, wtajemniczeni wiedzą o kogo chodzi. Często zamieszczał piękne fotki drapoli na naszym forum. Nie pisał nic o możliwości braku harmonii w akwarium. Dopiero później w pw gdy pytałem o pokarmy - powiedział jasno, że moje akwarium jest zbyt małe do Predatorów przypomnę mój baniak 230x70x65h. Jego akwarium było podobne litrażem, tylko 20cm dłuższe. Nie wiedziałem wtedy o czym on piszę i zbagatelizowałem te wiadomość, myśląc, że u mnie będzie ok. Nie było ok i teraz po zmianie obsady na non- mbune w końcu mam spokój w akwarium. Co do buccochromisa, to marzy mi się jeszcze ten gatunek, ale w niniejszej odmianie, który praktycznie jest nie do dostania.
    • Rzadko zdarzają się tu tak dobre aktualizacje 💪  Super ciekawy opis zawierający przy okazji sporo przydatnych informacji (i przestróg) dla osób chcących hodować drapole. Ryby świetne, filmy z tarła bucco rewelka. 👏👏👏
    • Od ostatniego wpisu minęło już 12 miesięcy więc uznałem, że warto zaktualizować wątek. Ciężko 12 miesięcy skrócić jednym wpisem, ale postaram się to streścić, tym bardziej, że dłuższych opisów przestawiających zbiorniki z drapieżnikami jak niewiele. Od wpuszczenia obsady minęły już blisko 2 lata, więc dzieciaki już trochę urosły. W obsadzie nie ma wielkiej rewolucji. Aczkolwiek ten rok przyniósł kilka małych roszad. Aktualnie wygląda to następująco: 1) Champsochromis Caereuleus 0+2 2) Fossorochromis Rostratus 1+2 3) Nimbochromis Livingstoni 1+0 4) Buccochromis Rhoadesii 1+3 5) Dimidiochromis Compressiceps 1+0 6) Aristochromis Chrystyi 1+2 Do obsady w tym czasie dołączył samiec Buccochromisa, gdyż posiadane 3 osobniki, tak jak przewidywałem w uprzednich wpisach ostatecznie okazały się samicami. Dorzuciłem także 1 samca i 2 samice Arsito, które uzupełniły obsadę. Niestety w ciągu tych 12 miesięcy Nimbo stracił samicę, a największą startą i różnicą jest brak samca Champsochromisa. Niestety jeden z moich ulubieńców i bardziej istotnych zawodników w tym zespole odpłynął do krainy wiecznych łowów. Zaczęło się od tego, że na moich oczach spłoszył się (podczas wizyty rodziny, kręcenia się przy szybie, nagłych ruchach itp.) i taki mega spanikowany uderzył o tło strukturalne (prawy bok akwarium), później jeszcze wylądował w rogu, a następnie w ,,jaskini" pod filtrem kasetowym (gdzie też mam dodatkowo kamień, który był kryjowką dla mniejszych inkubujących samic). Na jego pysku pojawiła się lekka rana, w która wdała się jakąś infekcja/bakteria. Rana nie chciała się goić, próbowałem go leczyć poza akwarium, codziennie robiłem kurację i podmienialem mu wodę (niestety nie mam drugiego większego baniaka na leczenie i kwarantanny), a akwarium zajmuje jednak sporo miejsca jak na mieszkanie w bloku. Ostatecznie wydawało się, że jest lepiej, rana zaczęła się zmniejszać ale przez leczenie champso raz, że stracił pozycję to ,,po powrocie" zaczęła go bardzo męczyć samica (mściwa kobieta, dojechała go za te wszystkie zmuszanie do igraszek i ciągle wysyłanie na ,,macierzyński"). No i zmęczony życiem i ganiany przez samice, Champso zawinął się z tego świata. Wielka szkoda. Przez cały ten czas dobrze funkcjonował w układzie 1+1, a przez chwilę 1+2 (trochę przypadkowo udało mi się trafić jeszcze jedną samice). Ogólnie zostając przy tym gatunku to Champso od początku rządził w zbiorniku, choć nie robił krzywdy innym gatunkom. Nie wiem jakby potoczyła się jego dominacja bo można powiedzieć, że minął się z dokupiony samcem Bucco, o którym wspominałem na wstępie. Kończąc jego wątek będę chciał w przyszłości dokupić samca Champso, bo trzymanie samych samic nie ma większego sensu. Aktualnie w akwarium wyraźnie dominuje Buccochromis Rhoadesii. Samiec Champso był już spory, ale jednak jego torpedowaty kształt w zestawieniu z Bucco to jak porównanie wysportowanego koszykarza (champso) i ubitego boksera wagi ciężkiej (Bucco). Bucek ma aktualnie około 30cm, może nawet nieznane przekracza 30, to prawdziwy kawał ryby. Na codzien wygląda pięknie ale w okresie tarła jego barwy, lśniące płetwy i mieniące się łuski wyglądają na tyle kozacko, że w mojej subiektywnej liście pielęgnic z jeziora Malawi (w kategoriach wizualnych) wskoczył na 1 miejsce. Poza tym tarło 30cm ryby samo w sobie jest zjawiskiem, z którym nie miałem wcześniej w swoich zbiornikach do czynienia. Jednak oprócz tego, że w okresie tarła jest jeszcze ładniejszy to niestety ale w tym czasie totalnie dominuje akwarium. To taki czas kiedy 1400l staje się nagle za małe ... Bucek zajmuje wtedy 70% akwarium, tzn tarło odbywa na pustej przestrzeni tuż przy lewym boku zbiornika, oczywiście jest to poprzedzone intensywnym kopaniem itp. Mimo, że akwarium jest dość spore i przywłaszczenie 1/3 zbiornika spokojnie by mu wystarczyło, to on zdecydowanie woli stłamsić resztę obsady po drugiej stronie baniaka, regularnie patrolując teren i przeganiając konkurencję tak aby absolutnie nikt się nie wychylił i nie przeszkadzał w ,,spotkaniu z samicą". Pierwsze tarła po wprowadzeniu Bucka to było lekkie przegięcie z jego strony, bo inne gatunki również się rozmnażają ale absolutnie nie wpływa to negatywnie na resztę obsady. Chłopak był mocno wyposzczony i bardzo chciał pokazać kto rządzi w baniaku. Z uwagi na powyższe zrobiłem lekkie przemeblowanie w akwarium, dodałem kilka większych modułów/kamieni aby zwiększyć ilość kryjówek - aby wszystkie ryby nie były na widoku dominanta. Początkowo wielkich zmian nie było, ale w ostatnim czasie jest wyraźnie lepiej i tarła Buccochromisa nie odbijają się aż takich echem w zbiorniku, a reszta mieszkańców traci trochę przestrzeni ale nie musi już tylko siedzieć w kąciku czekając, aż Buccochromis zrobi swoje. W tym miejscu mogę tylko przekazać czytającym ten wątek osobom, które rozważają ten gatunek w swoim zbiorniku, że w akwariach mniejszych niż 2,5 m, bynajmniej ja (ze swoim obecnym doświadczeniem) absolutnie nie dorzuciłbym tego gatunku do obsady, gdyz jest to za duża ryba, z wysokim ego, potrzebująca sporo przestrzeni w okresach tarła. Myślę nawet, że 3 m zbiornik byłby tu zdecydowanie lepszy (ale pojawiające się w literaturze i niektórych źródłach 2 metry to zdecydowanie za mało... Oczywiście rozmawiamy o dorosłym samcu, w układzie z samicami) - bo zawsze się może trafić ktoś kto powie, że ,,on ma w 720l i jest ok". Tylko różnica przy samym samcu (bez samic) albo młodziaku 17 cm jest kolosalna. Przechodząc do innych gatunków, które u mnie pływają to moje DOTYCHCZASOWE doświadczenia wskazują, że obecny zbiornik jest dla nich wystarczajacy i w przypadku tarła nie potrzebują połowy akwarium i robią spustoszenia wśród innych gatunków. Mimo wszystko, biorąc pod uwagę, że wątków o drapieżnikach jest bardzo mało to ryby te potrzebują połaci przestrzeni i w np. 2 metrowych zbiornikach można pokusić się jedynie o te mniejsze gatunki. Do fajnej obsady polecam raczej konkretny litraż i minimum 2,5 najlepiej 3 m (oczywiście opakowane solidną głębią i wysokością).  Nie przeciągając, w najbliższych miesiącach na pewno w zbiorniku będą jakieś kosmetyczne zmiany w obsadzie, albo jej uzupełnienie. Na tą chwilę w zbiorniku pływa 14 ryb, wcześniej był moment gdzie było 10-11. Stosunkowo nie duża ilość ryb pozwala na obserwowanie bardziej naturalnych zachowań tych ryb (oczywiście przy większym baniaku te możliwości byłyby jeszcze większe) ale np. przerabiałem już jak Nimbo leżakuje przy kamieniu (może robiłby to częściej ale nie ma na co polować) oraz przede wszystkim samice, ktore wypuszczają młode z pyska, po czym starają się ich pilnować, odganiają inne ryby, a w sytuacji potencjalnego zagrożenia biorą je ponownie do pyska. I drapieżników, przy ich dużych i pojemnych pyskach oraz sporej gromadce młodych wygląda to bardzo efektownie. Widziałem takie zachowanie zarowno u Nibochromisów, Fossorochoromisów jak i Champsochromisów, z tym, że dwóch ostatnich przypkach była to dość nieidealna próba walki o dzieciaki i dość szybko większość małych stała się podwieczorkiem. Za to samica Nimbo potrafiła znaleźć sobie dobre miejsce i mimo, że była wyraźnie najmniejsza z całej obsady bardzo dzielnie broniła mlodych. Oczywiście jest to syzyfowa praca i za każdym razem prędzej czy później kończy się wywieszeniem białej flagi.  Sytuację z samicą Nimbo udało mi się kilka razy nagrać, więc dorzucam filmik, który ma już dobre kilka miesięcy ale jest dość ciekawy. Ogólnie w akwarium jest dość luźno, jednak myślę, że przy tych gabarytach ryb i litrażu 1400l dołożenie 3-4 osobników to już taki max (bynajmniej przy moim podejściu gdzie wolę nieprzerybione zbiorniki). Jest parę koncepcji, zobaczymy co przyniesie przyszłość. Do opisu dorzucam kilka zdjęć (samca Aristo, samca Nimbo, samicy Champso) oraz filmy z tarła Buco i pilnowania młodych przez samicę Nimbo. VID_20260228_181415.mp4 VID_20260228_171500.mp4 VID_20250928_184436.mp4
    • Jakiś czas temu chciałem się zwrócić do Zbiorowej Mądrości tego Forum  z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemów zdrowotnych jednej z z moich ryb, a konkretnie, jak w tytule - Labiodochromis caeruleus. Jako że problem udało mi się rozwiązać z takim, czy innym skutkiem własnymi siłami, opisuję sprawę jako ciekawostkę.  Wspomniana wyżej rybka od pewnego czasu zaczęła wyglądać, jakby szykowała się do konkursu Miss Anorrheksia. Stawała się co raz bardziej blada i wychudzona. Do tego sprawiała wrażenie, jakby sobie wargi ostrzyknęła i pływała z cały czas wywalonym jęzorem, co nie było uprzejme w stosunku d o pozostałych użytkowników akwarium, o mojej osobie nie wspominając.  Poza tym zachowywała się w miarę normalnie, za wspólne posiłki się zjawiała, tyle że nic nie jadła. Może była nieco bardziej lękliwa.  Nie wiedziałem, co z tym zrobić, ale zanim się zabrałem za opisanie problemu na Forum, udało mi się ją odłowić i przystąpiłem do operacji. Chwyciłem pincetką to coś, co wystawało rybie z pyska, pociągnąłem  i wyszło - diabli wiedzą co. Rzecz miała 18 mm długości, podczas gdy ryba 5 cm, więc wyjaśnił się brak apetytu, pewnie sięgało to do żołądka. Nie przypominało to niczego, zdecydowanie nie wyglądało na jakiś element anatomii. Było w miarę elastyczne, po umyciu półprzeźroczyste, najbardziej przypominało mi jakiś zaschnięty klej do plastiku. Nie zeschło się do następnego dnia. Pacjentka po zabiegu nie sprawiała wrażenia kogoś, komu wyrwano właśnie połowę wnętrzności.  I tu popełniłem błąd. Trzeba było rybę odizolować na dzień, dwa celem obserwacji, ja zaś uradowany z pomyślnego przebiegu  mojej interwencji wpuściłem ją do akwarium. Będąc z powrotem w domu zachowywała się całkiem normalnie, zaczęła nawet pobierać jedzenie.  Ustąpił też obrzęk warg.  I to by było tyle. Następnego dnia nie potrafiłem już ze stu procentową pewnością powiedzieć która to jest ta ocalona od pewnej śmierci głodowej. Nie było żadnej anorektyczki, żadna też nie miała wyskubanego ogona (który to ubytek widać na pierwszym zdjęciu). Aranżacja w moim zbiorniku pozwala długo i skutecznie się bunkrować, nigdy też nie widuję całej obsady jednocześnie. Można też dyskretnie zdechnąć i się rozłożyć i nikt tego nie zauważy. Niemniej, o ile się nie mylę, było 6 labidochromisów i tyle jest teraz. Wśród nich jest jeden odstający nieco wielkością i wybarwieniem, zakładam że to jest beneficjent mojej terapii. Dzisiaj, dwa miesiące po opisanych zdarzeniach ryba ta wygląda tak: Tak więc zakładam, że udało mi rybę wyleczyć i jak na nią patrzę to widzę jakiś przebłysk wdzięczności w jej oczach (a może mi się tak tylko wydaje). Ciekaw jestem, czy ktoś spotkał się z czymś podobnym, albo czy macie pomysł, co to mogło być?
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.