Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
59 minut temu, gelooo512 napisał:

Co jest lepsze na zwalczanie no3  purigen czy purolite?

Oba zwalczają NO3 choć inną drogą , oba to adsorbujące żywice jono-wymienne

Purigen Seachem to żywica akwarystyczna adsorbująca NH3/4 oraz NO2 przez co bakteriom już pozostają resztki do przerobienia na NO3 więc stale tam testy NO3 wykazują jakiś poziom.

Purolite A520E to żywica wodociągowa adsorbująca natychmiast i wyłącznie NO3 nawet do NO3 =0 ppm i na dodatek zdecydowanie tańsza.

Różnią je używane regeneratory i sposób regeneracji.

Który wybrać ? - to zależy jak duże akwarium , jak liczna obsada, jakie karmienie i ile jest tego NO3 do usuwania czyli ile pokazują kropelkowe testy NO3 JBLa albo Saliferta  od podmiany jak dużej i jak często - inne testy nie są wiarygodne więc na nich się tu nie opieramy.

 

 

Opublikowano

Jest jeszcze jedna opcja czyli klasyczna podmiana wody. ;)

Szczerze powiedziawszy nie wiem na jakim obecnie poziomie masz azotany ale żadne żywice czy inne cuda wianki lepiej tego nie zrobią.

Generalnie sam już nie wiem co myśleć o tych żywicach. Ludzie to stosują jednak musisz wiedzieć, że sama żywica tego nie załatwi bo i tak musisz robić podmiany - w innym wypadku zaraz ją zapchasz. A skoro tak jest to nie rozumiem po kiego czorta bawić się w regenerację itp. Podwójna robota i koszta.

Raz pokusiłem się o zakup purigena, który to powinien wystarczyć na kilka miesięcy w 400 litrowym baniaku. I co? Wynik taki, że po weekendzie czyli dwóch dniach cała żywica zrobiła się brązowa i jak usłyszałem po prostu się zapchała. :confused: A jeżeli co dwa dni mam się bawić w jej regenerację to ja dziękuję. Robię co tydzień podmiany wody i NO3 mam na poziomie do 10. Za 100ml sechema zapłaciłem chyba coś koło 60-70zł. Za te 7 dych to ja mam kilka podmian wody bez cudowania z solą, gotowaniem i innymi zabawami.

Opublikowano

Ja mam Purolite i zazwyczej NO3 w baniaku na poziomie 1ppm ale mimo wszystko i tak robię podmianki przy każdej wymianie wkładów w mechaniku. Puro dla mnie ma dodatkową zaletę jaką jest krystalizacja wody i u mnie np jest to zauważalne.

Opublikowano
2 godziny temu, gelooo512 napisał:

Co jest lepsze na zwalczanie no3  purigen czy purolite?

Moim zdaniem powyżej  masz wypowiedz kolegi @Jerry_jerry  zdecydowanie negatywną o 100 gramach Purigenu w 400l baniaku :(i same negatywne wnioski - Purigen jest BEEEE  a to nie prawda i wielu go używa z doskonałym skutkiem  ale nic o Purolite .

Z drugiej strony może ci napisze coś @AndrzejWalb też zagorzały tradycjonalista:D ale taki co jednak zastosował Purolite a nie zrezygnował z częściowych podmian - jak pamięć mnie nie myli - 9 miesięcy bez regeneracji Purolite i wniosek że tak to tanie złoże i tak skuteczne że nie będzie regenerował ( co na prawdę trwa 30 minut ) tylko wymienia na nowe - ale może ci sam napisze swoje wnioski.

Ja stosuję Purolite 1 ltr za 38 zł w baniaku 300l ponad 3 lata ten sam i robię podmianę odświeżającą wodę raz w miesiącu 10-20% wody stale mając NO3 - w zakresie 3 - 10ppm  i wodę zwaną "lewitacja ryb"  a  regeneracje tak co kwartał a może i dłużej bo to tak dla mnie długi okres że nie notuję.

Twój wybór.

  • Lubię to 1
Opublikowano
3 minuty temu, deccorativo napisał:

Moim zdaniem powyżej  masz wypowiedz kolegi @Jerry_jerry  zdecydowanie negatywną o 100 gramach Purigenu w 400l baniaku :(i same negatywne wnioski - Purigen jest BEEEE  a to nie prawda i wielu go używa z doskonałym skutkiem  ale nic o Purolite .

 

Ale cóż mam pozytywnego napisać skoro zastosowałem go tyle ile sam producent podaje a nawet za dużo. Przypomnę co hamerykańskie naukowce napisali na stronie:

" Each 250 mL treats up to 1,000 L (250 US gallons) for up to six months. Exhaustion is indicated by a pronounced discoloration of the beads to dark brown or black."

Jeżeli mam wlane 190 litrów wody czyli 50 galonów i dałem 100ml czyli jak na ponad 400 litrów to cóż pozytywnego mam napisać? Kompletnie nie rozumiem.

A skoro wodę i tak mam podmieniać to nie widzę sensu stosowania tego środka.

Są osoby stosujące ten wynalazek oraz takie, które też wykorzystują Purolite i sobie chwalą. Jeżeli tak jest to nie ma problemu. Ja wolę raz na tydzień zrobić podmianę i nie czekać czy już się żywica zapchała czy może jeszcze z tydzień pociągnie.

PS. Nie napisałem, że stosowałem Purigena w 400 litrowym baniaku bo takowego nie posiadam.

 

Opublikowano (edytowane)
Godzinę temu, Jerry_jerry napisał:

Raz pokusiłem się o zakup purigena, który to powinien wystarczyć na kilka miesięcy w 400 litrowym baniaku. I co? Wynik taki, że po weekendzie czyli dwóch dniach cała żywica zrobiła się brązowa i jak usłyszałem po prostu się zapchała. :confused: A jeżeli co dwa dni mam się bawić w jej regenerację to ja dziękuję.

Nie jestem fanem Purigenu ale  taki wniosek jest dla tego produktu nie prawdziwy wręcz krzywdzący.   Ludzie to używali od dawna i używają dalej i nikt tego nie regeneruje co dwa dni .  Mogę tylko sądzić że popełniłeś błąd  który popełnia wielu użytkowników złóż jonowymiennych także tych co po raz pierwszy wkładają Purolite. 

Nie usuną najpierw w dużej objętości wody bardzo wysokiego poziomu NO3 poprzez solidną np 50% podmianę wody i dopiero wsadzają złoże tylko usunięcie tak wielkich ilości NO3 powierzają w całości żywicy. Czyli do baniaka z 400l wody i NO3 >40ppm włożą żywicę i na następny dzień stwierdzają że NO3 jest 0 ( zero) .

Żywice mają ograniczoną pojemność adsorbcji i wtedy mogą się zapchać  nawet w jeden dzień co nie znaczy że po regeneracji przy poziomie NO3 niskim następna regeneracja może wypaść po pół roku.

Nie wiem ile może pochłonąć Purigen wiem że Purolite A520E 1 litr pochłania ok 20-30 gramów NO3  więc dla 400l wody w akwarium z NO3 = 50ppm  złoże zapcha się od razu nawet w 24h jak zwali ci NO3 do zera.

Ale po regeneracji może pracować do zapchania i następnej regeneracji wiele miesięcy.:D

Ty nie widzisz  żadnych korzyści ze żłóż bo trzeba i tak robić podmianki a ja widzę takie:

1/ stale niski poziom NO3 miesiącami i bez wahań wszystkich innych parametrów wody wynikających np z 20-50% podmian wody bo wystarcza taka 10%.raz na miesiąc

2/ superchiper szalone klarowanie wody do lewitacji ryb

3/ zdecydowanie niższe ilości wody do podmian

4/ możliwość znacznego wydłużenia czasu między podmianami

5/ swoboda w wyznaczaniu i przesuwaniu daty podmiany

6/ możliwość wyjazdu na wakacje na miesiąc z rodziną a nie warowanie przy baniaku

7/ usuwanie humusu z DOC tego żółtego koloru wody aż do zera.

Jak widzisz są jednak plusy :D nie namawiam ale może warto się zastanowić ponownie.:)

 

 

Edytowane przez deccorativo
Opublikowano

Purigen kupiłem tylko po to by wyklarować wodę. Tak jak pisałem NO3 mam w okolicy do 10 więc do 50 to jeszcze hoho.

Jest krzywdzące po zostałem oszukany i zauważyłem, że kupiłem niby to super hiper receptę na wszystko a okazało się jak zwykle, że to jedno wielkie nic.

Na 7 wymienionych przez Ciebie punktów 5 tyczy się podmian wody chociaż wszystkie 7 też można uzyskać przez podmiany.

Kto chce niech stosuje żywice. Ja już się na tym sparzyłem i wiem, że cotygodniowa podmiana wody plus dobra wata też doprowadzają do czystej wody.

W zasadzie nie wiem co więcej mogę napisać a jedynie to, że mi podmiany wody kompletnie nie przeszkadzają. Praca przy akwarium to hobby, które mnie uspokaja i relaksuje. Podmiana wody w moim wypadku to nic innego jak wsadzenie do baniaka pompki z wężem, który brudną wodę spuszcza do brodzika. Czystą wodę nalewam przez ustrojstwo więc roboty prawie nie mam. Oglądam ryby, widzę jak wody ubywa a później znowu przybywa. Żywica mi do szczęścia nie jest potrzebna. Spróbowałem raz i dziękuję.

 

Opublikowano (edytowane)

Ja korzystam z zamiennika Purolite i bardzo sobie chwalę. Robię klasyczne podmianki raz na 7-10 dni polegające na sprzątaniu dna z odchodów uzupełniając wodą wolną od NO3. Efekt? NO3 >5 i wciąż brak regeneracji, a żywicy mam około 500ml na 300L.

Edytowane przez Deadi

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Ogłoszenia



  • Posty

    • Zdecydowanie brakuje tematów na dotyczących drapieżników, a jednak co raz więcej osób dysponuje pozornie większym baniakiem na poziomie np. standardowych 720l (200x60x60). Piszę ,,pozornie" bo to temat drapieżników, a ten litraż to fajna opcja przy mbunie albo przy rozsądnie dobranej obsadzie non mbuny, ewentualnie mixu non mbuny z małymi drapieżnikami. Piszę tutaj lekko ku przestrodze bo tych większych gatunków nie ma nawet co pchać do takiego zbiornika, no chyba, że jest to tylko akwarium przejsciowe. Wrzuciłem tylko 2 filmiki z Bucco ale samiec serio potrafi mocno stłamsić swoich ,,współlokatorów". Ogólnie od kiedy dołożyłem kryjówek jest wyraźnie lepiej, ale pierwsze tarło gdzie buzowały hormony, a 3 samice czekały w kolejce to reszta załogi mogła tylko cierpliwie czekać zajmując jedyne bezpieczne pozycję po drugiej stronie baniaka. Przez 1,5 roku funkcjonowania tego akwarium, z tego co kojarzę nie robiłem żadnej ingerencji w wystrój (ułożenie i liczbę kamieni/modułów), jednak samiec Buccochromisa zmusił mnie do szukania dobrego rozwiania, przez co w ciągu 2-3 tygodni trzy razy robiłem przemeblowanie w baniaku. 80cm głębi daje już pewne możliwości, dzięki czemu ryby mają zarówno dużo miejsca do pływania, jak i pole do ukrycia, czy przemieszania za/między modułami. Na początku ku mojemu lekkiemu zdziwieniu mało z tego korzystały i lewa strona zbiornika i tak należała do samca Bucco. Z czasem nauczyły się, że można umiejętnie się skryć przed wzrokiem dominującego Bucka. W moim zbiorniku pozostałe gatunki (nawet gdy nie było samca Bucco) nie robiły aż takiego spustoszenia w okresie tarła. Mój Fossorochromis ma minimalne potrzeby jeśli chodzi o terytorium obierane w trakcie tarła, choć oczywiście chęć wytarcia samicy powoduje u niego dużą pewność siebie i zdarza mu się pogonić nawet Buccochromisa, do którego normalne boi się nawet podpłynąć. Mimo wszystko nie wyciągałbym z tego jednoznacznych wniosków i nie oznacza to, że te same gatunki (mam na myśli pozostałe gatunki, poza Bucco) w innej konfiguracji np. w mniejszym zbiorniku też pogodziłyby się dostępną przestrzenią. Dopóki w akwarium rządził Champso to on dyktował warunki i szczególnie w trakcie tarła przejmował też pół akwarium (choć ta dominacja trwała, raz, że krócej, a dwa pozostałe ryby mimo mniejszej ilości kryjówek nie były, aż tak zepchnięte do boku). Odgryzał się mu jedynie samiec Nimbo. Bardzo ciekawi mnie jak wyglądałaby sytuacja w akwarium gdyby, wszystkie gatunki występowały w konfiguracji z samicami, a najwiekszy Bucco występował w konfiguracji bez samic. Myślę, że nadal miałby najmocniejszą pozycję w zbiorniku, ale nie byłoby już okresów, w których któraś z ryb dość mocno dominuje pozostałe gatunki (szczególnie w okresie tarła).
    • Nie wiem. Też wiele razy zastanawiałem się, jak to funkcjonuje u @BombeL. Dlatego go wywołałem do tablicy.  Chyba nie bardzo załapałeś mój prześmiewczy ton😉  
    • @pozner Nie herezję, tylko znam problem, bo miałem te ryby....przez 3lata  Krzysztof pomyśl przez chwilę. Buccochromis 35cm - łowca, czyli szybki. Jakk on na funkcjonować w 720l długoterminowo z innymi rybami  60cm szer to nawet nie 2 długości jego ciała. To jest naprawdę szybka ryba i masa też robi swoje. Taka ryba rozpędzona, nie ma jak się zatrzymać w małym akwarium.
    • A to ciekawe. @BombeL ma, czy też miał, swoje predatory w standardowej 700-tce czyli 200cm. dł. i jakoś nie słyszałem o problemach. A miał (ma) i Bucka i Aristo i Nimbo. Łukasz, to jak to jest z tymi predatorami, bo koledzy jakieś herezje tu rozpowszechniają, że dla nich to musi być minimum 250cm?😆 A może lałeś im melisę, albo dawałeś psychotropy, żeby zachowywały spokój emocjonalny?😆 A tak w ogóle to bardzo fajna relacja.  
    • @S_owa piękny wpis dodałeś, wręcz kronikarski, bardzo dużo wiedzy praktycznej oraz piękne zdjęcia i filmiki. Bardzo kibicuję dalszej pielęgnacji tych pięknych ryb. Ja po prawie 3 letniej przygodzie z moimi drapolami się poddałem. Ale moje akwarium było zupełnie inne - mniej kryjówek, więcej przestrzeni do pływania, przez to prześladowane ryby podczas tarła nie miały się gdzie schować. U Ciebie sytuacja jest trochę inna. Większy litraż i więcej kryjówek. Ale też poniosłeś już straty i to swojej ulubionej ryby. Ja w swoim akwarium z drapolami sugerowałem się baniakiem Stacha, wtajemniczeni wiedzą o kogo chodzi. Często zamieszczał piękne fotki drapoli na naszym forum. Nie pisał nic o możliwości braku harmonii w akwarium. Dopiero później w pw gdy pytałem o pokarmy - powiedział jasno, że moje akwarium jest zbyt małe do Predatorów przypomnę mój baniak 230x70x65h. Jego akwarium było podobne litrażem, tylko 20cm dłuższe. Nie wiedziałem wtedy o czym on piszę i zbagatelizowałem te wiadomość, myśląc, że u mnie będzie ok. Nie było ok i teraz po zmianie obsady na non- mbune w końcu mam spokój w akwarium. Co do buccochromisa, to marzy mi się jeszcze ten gatunek, ale w niniejszej odmianie, który praktycznie jest nie do dostania.
    • Rzadko zdarzają się tu tak dobre aktualizacje 💪  Super ciekawy opis zawierający przy okazji sporo przydatnych informacji (i przestróg) dla osób chcących hodować drapole. Ryby świetne, filmy z tarła bucco rewelka. 👏👏👏
    • Od ostatniego wpisu minęło już 12 miesięcy więc uznałem, że warto zaktualizować wątek. Ciężko 12 miesięcy skrócić jednym wpisem, ale postaram się to streścić, tym bardziej, że dłuższych opisów przestawiających zbiorniki z drapieżnikami jak niewiele. Od wpuszczenia obsady minęły już blisko 2 lata, więc dzieciaki już trochę urosły. W obsadzie nie ma wielkiej rewolucji. Aczkolwiek ten rok przyniósł kilka małych roszad. Aktualnie wygląda to następująco: 1) Champsochromis Caereuleus 0+2 2) Fossorochromis Rostratus 1+2 3) Nimbochromis Livingstoni 1+0 4) Buccochromis Rhoadesii 1+3 5) Dimidiochromis Compressiceps 1+0 6) Aristochromis Chrystyi 1+2 Do obsady w tym czasie dołączył samiec Buccochromisa, gdyż posiadane 3 osobniki, tak jak przewidywałem w uprzednich wpisach ostatecznie okazały się samicami. Dorzuciłem także 1 samca i 2 samice Arsito, które uzupełniły obsadę. Niestety w ciągu tych 12 miesięcy Nimbo stracił samicę, a największą startą i różnicą jest brak samca Champsochromisa. Niestety jeden z moich ulubieńców i bardziej istotnych zawodników w tym zespole odpłynął do krainy wiecznych łowów. Zaczęło się od tego, że na moich oczach spłoszył się (podczas wizyty rodziny, kręcenia się przy szybie, nagłych ruchach itp.) i taki mega spanikowany uderzył o tło strukturalne (prawy bok akwarium), później jeszcze wylądował w rogu, a następnie w ,,jaskini" pod filtrem kasetowym (gdzie też mam dodatkowo kamień, który był kryjowką dla mniejszych inkubujących samic). Na jego pysku pojawiła się lekka rana, w która wdała się jakąś infekcja/bakteria. Rana nie chciała się goić, próbowałem go leczyć poza akwarium, codziennie robiłem kurację i podmienialem mu wodę (niestety nie mam drugiego większego baniaka na leczenie i kwarantanny), a akwarium zajmuje jednak sporo miejsca jak na mieszkanie w bloku. Ostatecznie wydawało się, że jest lepiej, rana zaczęła się zmniejszać ale przez leczenie champso raz, że stracił pozycję to ,,po powrocie" zaczęła go bardzo męczyć samica (mściwa kobieta, dojechała go za te wszystkie zmuszanie do igraszek i ciągle wysyłanie na ,,macierzyński"). No i zmęczony życiem i ganiany przez samice, Champso zawinął się z tego świata. Wielka szkoda. Przez cały ten czas dobrze funkcjonował w układzie 1+1, a przez chwilę 1+2 (trochę przypadkowo udało mi się trafić jeszcze jedną samice). Ogólnie zostając przy tym gatunku to Champso od początku rządził w zbiorniku, choć nie robił krzywdy innym gatunkom. Nie wiem jakby potoczyła się jego dominacja bo można powiedzieć, że minął się z dokupiony samcem Bucco, o którym wspominałem na wstępie. Kończąc jego wątek będę chciał w przyszłości dokupić samca Champso, bo trzymanie samych samic nie ma większego sensu. Aktualnie w akwarium wyraźnie dominuje Buccochromis Rhoadesii. Samiec Champso był już spory, ale jednak jego torpedowaty kształt w zestawieniu z Bucco to jak porównanie wysportowanego koszykarza (champso) i ubitego boksera wagi ciężkiej (Bucco). Bucek ma aktualnie około 30cm, może nawet nieznane przekracza 30, to prawdziwy kawał ryby. Na codzien wygląda pięknie ale w okresie tarła jego barwy, lśniące płetwy i mieniące się łuski wyglądają na tyle kozacko, że w mojej subiektywnej liście pielęgnic z jeziora Malawi (w kategoriach wizualnych) wskoczył na 1 miejsce. Poza tym tarło 30cm ryby samo w sobie jest zjawiskiem, z którym nie miałem wcześniej w swoich zbiornikach do czynienia. Jednak oprócz tego, że w okresie tarła jest jeszcze ładniejszy to niestety ale w tym czasie totalnie dominuje akwarium. To taki czas kiedy 1400l staje się nagle za małe ... Bucek zajmuje wtedy 70% akwarium, tzn tarło odbywa na pustej przestrzeni tuż przy lewym boku zbiornika, oczywiście jest to poprzedzone intensywnym kopaniem itp. Mimo, że akwarium jest dość spore i przywłaszczenie 1/3 zbiornika spokojnie by mu wystarczyło, to on zdecydowanie woli stłamsić resztę obsady po drugiej stronie baniaka, regularnie patrolując teren i przeganiając konkurencję tak aby absolutnie nikt się nie wychylił i nie przeszkadzał w ,,spotkaniu z samicą". Pierwsze tarła po wprowadzeniu Bucka to było lekkie przegięcie z jego strony, bo inne gatunki również się rozmnażają ale absolutnie nie wpływa to negatywnie na resztę obsady. Chłopak był mocno wyposzczony i bardzo chciał pokazać kto rządzi w baniaku. Z uwagi na powyższe zrobiłem lekkie przemeblowanie w akwarium, dodałem kilka większych modułów/kamieni aby zwiększyć ilość kryjówek - aby wszystkie ryby nie były na widoku dominanta. Początkowo wielkich zmian nie było, ale w ostatnim czasie jest wyraźnie lepiej i tarła Buccochromisa nie odbijają się aż takich echem w zbiorniku, a reszta mieszkańców traci trochę przestrzeni ale nie musi już tylko siedzieć w kąciku czekając, aż Buccochromis zrobi swoje. W tym miejscu mogę tylko przekazać czytającym ten wątek osobom, które rozważają ten gatunek w swoim zbiorniku, że w akwariach mniejszych niż 2,5 m, bynajmniej ja (ze swoim obecnym doświadczeniem) absolutnie nie dorzuciłbym tego gatunku do obsady, gdyz jest to za duża ryba, z wysokim ego, potrzebująca sporo przestrzeni w okresach tarła. Myślę nawet, że 3 m zbiornik byłby tu zdecydowanie lepszy (ale pojawiające się w literaturze i niektórych źródłach 2 metry to zdecydowanie za mało... Oczywiście rozmawiamy o dorosłym samcu, w układzie z samicami) - bo zawsze się może trafić ktoś kto powie, że ,,on ma w 720l i jest ok". Tylko różnica przy samym samcu (bez samic) albo młodziaku 17 cm jest kolosalna. Przechodząc do innych gatunków, które u mnie pływają to moje DOTYCHCZASOWE doświadczenia wskazują, że obecny zbiornik jest dla nich wystarczajacy i w przypadku tarła nie potrzebują połowy akwarium i robią spustoszenia wśród innych gatunków. Mimo wszystko, biorąc pod uwagę, że wątków o drapieżnikach jest bardzo mało to ryby te potrzebują połaci przestrzeni i w np. 2 metrowych zbiornikach można pokusić się jedynie o te mniejsze gatunki. Do fajnej obsady polecam raczej konkretny litraż i minimum 2,5 najlepiej 3 m (oczywiście opakowane solidną głębią i wysokością).  Nie przeciągając, w najbliższych miesiącach na pewno w zbiorniku będą jakieś kosmetyczne zmiany w obsadzie, albo jej uzupełnienie. Na tą chwilę w zbiorniku pływa 14 ryb, wcześniej był moment gdzie było 10-11. Stosunkowo nie duża ilość ryb pozwala na obserwowanie bardziej naturalnych zachowań tych ryb (oczywiście przy większym baniaku te możliwości byłyby jeszcze większe) ale np. przerabiałem już jak Nimbo leżakuje przy kamieniu (może robiłby to częściej ale nie ma na co polować) oraz przede wszystkim samice, ktore wypuszczają młode z pyska, po czym starają się ich pilnować, odganiają inne ryby, a w sytuacji potencjalnego zagrożenia biorą je ponownie do pyska. I drapieżników, przy ich dużych i pojemnych pyskach oraz sporej gromadce młodych wygląda to bardzo efektownie. Widziałem takie zachowanie zarowno u Nibochromisów, Fossorochoromisów jak i Champsochromisów, z tym, że dwóch ostatnich przypkach była to dość nieidealna próba walki o dzieciaki i dość szybko większość małych stała się podwieczorkiem. Za to samica Nimbo potrafiła znaleźć sobie dobre miejsce i mimo, że była wyraźnie najmniejsza z całej obsady bardzo dzielnie broniła mlodych. Oczywiście jest to syzyfowa praca i za każdym razem prędzej czy później kończy się wywieszeniem białej flagi.  Sytuację z samicą Nimbo udało mi się kilka razy nagrać, więc dorzucam filmik, który ma już dobre kilka miesięcy ale jest dość ciekawy. Ogólnie w akwarium jest dość luźno, jednak myślę, że przy tych gabarytach ryb i litrażu 1400l dołożenie 3-4 osobników to już taki max (bynajmniej przy moim podejściu gdzie wolę nieprzerybione zbiorniki). Jest parę koncepcji, zobaczymy co przyniesie przyszłość. Do opisu dorzucam kilka zdjęć (samca Aristo, samca Nimbo, samicy Champso) oraz filmy z tarła Buco i pilnowania młodych przez samicę Nimbo. VID_20260228_181415.mp4 VID_20260228_171500.mp4 VID_20250928_184436.mp4
    • Jakiś czas temu chciałem się zwrócić do Zbiorowej Mądrości tego Forum  z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemów zdrowotnych jednej z z moich ryb, a konkretnie, jak w tytule - Labiodochromis caeruleus. Jako że problem udało mi się rozwiązać z takim, czy innym skutkiem własnymi siłami, opisuję sprawę jako ciekawostkę.  Wspomniana wyżej rybka od pewnego czasu zaczęła wyglądać, jakby szykowała się do konkursu Miss Anorrheksia. Stawała się co raz bardziej blada i wychudzona. Do tego sprawiała wrażenie, jakby sobie wargi ostrzyknęła i pływała z cały czas wywalonym jęzorem, co nie było uprzejme w stosunku d o pozostałych użytkowników akwarium, o mojej osobie nie wspominając.  Poza tym zachowywała się w miarę normalnie, za wspólne posiłki się zjawiała, tyle że nic nie jadła. Może była nieco bardziej lękliwa.  Nie wiedziałem, co z tym zrobić, ale zanim się zabrałem za opisanie problemu na Forum, udało mi się ją odłowić i przystąpiłem do operacji. Chwyciłem pincetką to coś, co wystawało rybie z pyska, pociągnąłem  i wyszło - diabli wiedzą co. Rzecz miała 18 mm długości, podczas gdy ryba 5 cm, więc wyjaśnił się brak apetytu, pewnie sięgało to do żołądka. Nie przypominało to niczego, zdecydowanie nie wyglądało na jakiś element anatomii. Było w miarę elastyczne, po umyciu półprzeźroczyste, najbardziej przypominało mi jakiś zaschnięty klej do plastiku. Nie zeschło się do następnego dnia. Pacjentka po zabiegu nie sprawiała wrażenia kogoś, komu wyrwano właśnie połowę wnętrzności.  I tu popełniłem błąd. Trzeba było rybę odizolować na dzień, dwa celem obserwacji, ja zaś uradowany z pomyślnego przebiegu  mojej interwencji wpuściłem ją do akwarium. Będąc z powrotem w domu zachowywała się całkiem normalnie, zaczęła nawet pobierać jedzenie.  Ustąpił też obrzęk warg.  I to by było tyle. Następnego dnia nie potrafiłem już ze stu procentową pewnością powiedzieć która to jest ta ocalona od pewnej śmierci głodowej. Nie było żadnej anorektyczki, żadna też nie miała wyskubanego ogona (który to ubytek widać na pierwszym zdjęciu). Aranżacja w moim zbiorniku pozwala długo i skutecznie się bunkrować, nigdy też nie widuję całej obsady jednocześnie. Można też dyskretnie zdechnąć i się rozłożyć i nikt tego nie zauważy. Niemniej, o ile się nie mylę, było 6 labidochromisów i tyle jest teraz. Wśród nich jest jeden odstający nieco wielkością i wybarwieniem, zakładam że to jest beneficjent mojej terapii. Dzisiaj, dwa miesiące po opisanych zdarzeniach ryba ta wygląda tak: Tak więc zakładam, że udało mi rybę wyleczyć i jak na nią patrzę to widzę jakiś przebłysk wdzięczności w jej oczach (a może mi się tak tylko wydaje). Ciekaw jestem, czy ktoś spotkał się z czymś podobnym, albo czy macie pomysł, co to mogło być?
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.