Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Witam serdecznie.

Jak w temacie. Które lampy LED mają najwyższy współczynnik CRI? Obecnie posiadam własne oświetlenie na modułach LED Samsunga i kolory moich cudownych ryb są tragiczne - task jakby wypłukane w Perwolu:) Dopiero światło słoneczne pokazuje ich prawdziwe piękno. Moduły te maja CRI > 80. Lampy HQI, które uważane są za niedoścignione pod względem realności oddawania barw, mają CRI > 90 a czasami nawet 98. LED ledowi nierówny, dlatego pytam czy wiecie, które lampy LED maja CRI>90 i czy takie w ogóle istnieją.  Wiem, że np. CREE ma diody z CRI > 95 (niestety o niskiej temperaturze 5000K) - ale jakie dokładnie są stosowane w lampach, to czasami ciężko odgadnąć. 

Pozdrawiam

Opublikowano

Nie wiem czy to coś pomoże,ale znalazłem taki opis w necie-

Na co zwrócić uwagę przy zakupie oświetlenia LED

Na co zwrócić uwagę przy zakupie oświetlenia LED:

 

1. Strumień świetlny (lm)

Wyrażany jest w lumenach i to on, w uproszczeniu definiuje, czy nasza żarówka lub oprawa LED będzie świecić mocno lub słabo. Im wyższy strumień tym więcej światła emituje nasz LED.

Miara strumienia świetlnego jest pomocna przy określaniu zamienników żarówek standardowych i halogenowych, np. żarówka LED o strumieniu 250 lm odpowiada 25 W żarówce standardowej z żarnikiem wolframowym.

 

Strumień świetlny jest określany na podstawie pomiaru fotometrycznego w specjalistycznym laboratorium za pomocą lumenomierza przestrzennego (kula Ulbrichta). Ponieważ takie badania są niewykonalne w warunkach domowych nieuczciwi sprzedawcy dowolnie żonglują wartościami strumienia świetlnego, dezorientując kupujących.

 

2.  Moc (W)

Należy zwrócić uwagę, że moc źródła światła LED wyrażana w watach nie określa ilości światła jaką uzyskamy. Określa jedynie pobór prądu generowany przez nasze diody i układ ich zasilania. W zależności od sprawności układu i efektywności diod strumień świetlny może się znacząco (często ponad 100%) różnić przy tej samej mocy, czyli np. żarówka LED 5 W może uzyskać od 300 lm do ponad 700 lm w zależności od bardzo wielu czynników, m.in. typu diod, jakości komponentów, układu zasilania, przepuszczalności świetlnej klosza, barwy światła, współczynnika oddawania barw itp.

 

Po wielu dziesięcioleciach oznaczania przez producentów jedynie mocy żarówek przeciętnemu konsumentowi trudno jest pozbyć się przyzwyczajenia określania ilości światła żarówek według ich mocy. Nieuczciwi sprzedawcy chętnie to wykorzystują i świadomie zawyżają moc żarówek LED lub stosują stare i nieefektywne diody o dużym poborze prądu. W ślepej pogoni za najwyższą mocą za najniższą cenę często przesilają diody prądem o zbyt dużym natężeniu, co powoduje szybkie wypalanie się diod z powodu zbyt wysokiej temperatury pracy.

 

3. Efektywność świetlna (lm/W)

 

Jeśli powiążemy ze sobą dwa pierwsze parametry, czyli strumień świetlny i moc, uzyskamy współczynnik efektywności świetlnej. Należy podzielić strumień świetlny wyrażony w lumenach (lm) przez moc wyrażoną w watach (W). Uzyskujemy w ten sposób informacje jak wydajne i jednocześnie oszczędne jest nasze źródło światła LED. Im wyższy współczynnik  tym lepiej. Najnowsze i najbardziej zaawansowane technicznie diody LED uzyskują rekordowo wysoką efektywność świetlną na poziomie 140-150 lm/W. Oczywiście różne typy żarówek charakteryzują się różną efektywnością. Dla porównania dla zwykłej żarówki standardowej 60 W efektywność świetlna wynosi poniżej 12 lm/W, a halogenowej 14 lm/W. Jeśli zastosujemy najnowsze diody (np. 2835) od renomowanego producenta z zaawansowanym układem zasilania (impulsowa przetwornica prądowa CCD) oraz dwustronnie drukowaną płytką drukowaną PCB możemy uzyskać wysoką efektywność świetlną żarówki LED rzędu 100-140 lm/W. Stosując jednak najtańsze słabej jakości diody 3528 i zasilane najprostszym układem prostowniczym (mostka Graetza wraz z prostym stabilizatorem w postaci kondensatora), uzyskujemy znacznie słabszą efektywność około 50-70 lm/W.

 

Kupujemy oświetlenie LED z myślą o oszczędzaniu i mniejszych rachunkach za prąd. Nie dajmy się więc wymanewrować i wybierajmy żarówki LED o mniejszym poborze prądu przy takim samym strumieniu światła. Oszczędzimy więcej. O to przecież chodzi.

 

4. Współczynnik oddawania barw CRI (Ra)

 

Jest to współczynnik od 0 do 100, mówiący nam o stopniu wiernego oddawania barw przedmiotów przy sztucznym świetle naszej żarówki LED w porównaniu z oświetleniem światłem wzorcowym. Najwyższy współczynnik oddawania barw Ra=100 ma światło dzienne czyli słoneczne, dlatego wszystkie sztuczne źródła światła są określane względem niego.

 

Z punktu widzenia użytkownika jest to jeden z najważniejszych parametrów, gdyż źródła światła LED o jak największym współczynniku Ra emitują przyjemne i naturalne światło, natomiast żarówki LED o niskim parametrze CRI emitują światło, które powoduje, że barwy wyglądają nienaturalnie i źle wpływają na nasze samopoczucie. Dlatego lampy o niskim CRI (np. sodowe) są stosowane tylko na zewnątrz przy oświetlaniu ulic. Zgodnie z polską normą PN-EN 12464-1:2004 we wnętrzach, gdzie ludzie pracują lub przebywają przez dłuższy czas, zaleca się stosowanie źródeł światła o wskaźniku oddawania barw co najmniej 80.

 

Żarówki LED w zależności od jakości zastosowanej diody charakteryzują się szeroką gamą możliwego do uzyskania współczynnik CRI od Ra>60 do Ra>90. Najpopularniejsze żarówki LED uzyskują na ogół Ra>70.

 

Źródła światła o wysokim współczynniku CRI (Ra>80) są znacznie droższe w wykonaniu niż te z niższym parametrem CRI (Ra>70). Dzieje się tak, ponieważ im wyższy współczynnik oddawania barw tym mniejszy jest strumień świetlny. Aby uzyskać taki sam strumień świetlny przy wyższym CRI (Ra>80) musimy zastosować diody dużo droższe w produkcji.

 

Przykładowo w żarówce LED o strumieniu 400 lm i Ra>80, obniżając CRI w diodach do poziomu Ra>70, uzyskujemy strumień świetlny 520 lm, czyli o 120 lm większy. Diody o wysokim Ra są selekcjonowane więc ich cena jest wyższa.

 

Większa wydajność świetlna (lm/W) jest więc często uzyskiwana kosztem CRI. Większość importerów zdaje sobie sprawę, że klient nie ma możliwości dokładnego pomiaru CRI za pomocą spektroradiometru, więc podaje nierealne wartości bądź pomija ten ważny parametr w opisie.

 

5. Barwa światła CCT (K)

 

Barwę światła określa się za pomocą temperatury barwowej wyrażanej w kelwinach (K). Im niższa tym cieplejsze światło. Według polskich norm wyróżniamy trzy barwy światła:

 

  • barwę ciepłą (poniżej 3300 K)

Światło białe ciepłe często opisywane jest jako barwa odpowiadająca światłu, jakie emitują źródła żarowe, tzn. zwykłe (2700 K) lub halogenowe żarówki (3200 K), jakie zwykliśmy niemal zawsze używać do oświetlenia wnętrz. Jest to barwa wschodzącego i zachodzącego Słońca (3000 K). Barwa ciepła do 3000 K najlepiej nadaje się do miejsc, gdzie wypoczywamy i relaksujemy się. Idealnie komponuje się z ciemniejszymi wnętrzami, klasycznymi stonowanymi o spokojnej charakterystyce.

 

  • barwę neutralną (od 3300 K do 5300 K)

Barwa neutralna to barwa księżyca. Jest to barwa pośrednia idealna do oświetlenia ogólnego np. korytarzy, przedsionków, zewnętrznego (ciągi ruchu pieszego, parki, osiedla). Tam, gdzie nie wykonuje się pracy wymagającej wysiłku wzrokowego oraz nie są to miejsca do odpoczynku. Innymi słowy, do miejsc gdzie potrzebne jest oświetlenie neutralne pomiędzy dziennym a ciepłym.

 

  • barwę zimną (powyżej 5300 K)

Barwa zimna zwana też dzienną często jest odbierana jako błękitna. Przypomina barwę nieba w słoneczny i bezchmurny dzień. Polecana dla miejsc gdzie wymagana jest ożywcza atmosfera pracy wymagająca wysiłku wzrokowego, poprawia zdolność koncentracji i uczenia się. Pobudza i zwiększa wydajność pracy. Idealnie nadaje się też do pomieszczeń urządzonych w stylu nowoczesnym lub surowym. Jeśli występują kontrasty kolorów, to zastosowanie neutralnej barwy oświetlenia uwypukli ten efekt. Barwa ta idealnie współgra z akcentami typu metal, szkło, czarno-białe powierzchnie. Często stosowana w oświetleniu zewnętrznych oraz reklam, szyldów świetlnych, znaków drogowych itp. Polecana do pomieszczeń biurowych i handlowych.

 

Jeśli więc nie mamy pewności, co do barwy światła, jaką powinniśmy zastosować, a do tej pory używaliśmy standardowych żarówek - wybierzmy barwę białą ciepłą. Przy stanowiskach pracy najlepiej sprawdzi się barwa zimna.

 

Opublikowano

takie inf, to ja znam, ale chodzi mi o konkretne modele.

Na tym filmiku:

 

Pokazana jest różnica między HQI a oświtleniem Maxspect - starszy model - teraz mają nowe cudo. Dzięki temu filmikowi wiem, że LED ledowi nie równy. Z pewnością są lampy LED, które realnie odzwierciedlają barwy. Moduły Samsung z pewnościa do nich nie należą :P Zresztą ciekawe porównanie jest tutaj:

a tutaj:

już jasno widać jakie beznadziejne światło daje LED w porównaniu do HQI. Aż ryby uciekaja :P - a tak na poważnie - Bynajmniej ja, przez rok czasu kombinowałem z modułami LED tak, aby osiągnąć zamierzony efekt i klapa. Mam 36 modułów białych + 12 Czerwonych + 12 niebieskich. Kolory wyblakłe. Nie podoba mi się to. Dlatego szukam lamp LED, bo są bardziej energooszczedne i lżejsze od HQI - nie mogę powiesić lampy na suficie. 25 KG opierające się o akwarium jest nie do przyjęcia, stąd LED.

Opublikowano
3 minuty temu, Olobolo napisał:

Bynajmniej ja, przez rok czasu kombinowałem z modułami LED tak, aby osiągnąć zamierzony efekt i klapa. Mam 36 modułów białych + 12 Czerwonych + 12 niebieskich. Kolory wyblakłe. Nie podoba mi się to. Dlatego szukam lamp LED, bo są bardziej energooszczedne i lżejsze od HQI - nie mogę powiesić lampy na suficie. 25 KG opierające się o akwarium jest nie do przyjęcia, stąd LED.

Z modułami LED które posiadasz można by pokombinować żeby wydobyć jak najbardziej naturalne ubarwienie twoich rybek...

Modułami sterujesz manualnie czy posiadasz może sterownik Romka ''Led Dimmer Pro'' ?

Opublikowano (edytowane)
Quote

Modułami sterujesz manualnie czy posiadasz może sterownik Romka ''Led Dimmer Pro'' ?

mam manualne bardzo czułe ściemniacze (z pokrętłami z Allegro) - mają bardzo dożo amperów, więc mogę pod nie podpiąć bardzo dużo modułów. Ten sterownik, o którym piszesz - to jeśli jest to ten testowany na forum, to z tego co pamiętam (kilka miesięcy temu) - miał on za mało amperów na kanał. Potrzebuję amperażu na 36 x 2 modułów białych. Pamiętaj o tym, ze mam rośliny, które rosną jak głupie, więc nie pytaj, po co mi tyle światła :P 

Co mi z regulacji jeśli CRI tych modułów białych to >80 - no chyba, że się mylę. W sumie... ustawienie to sztuczna próba odzwierciedlenia naturalnego światła słonecznego. Nie wiem kto potrafi tak ustawić :P .... Chciałem podwoić ilość moich modułów, bo mam za mało światła. Wtedy tylko moje ściemniacze to obsłużą.  Dlatego lepiej chyba kupić porządna lampę, a nie bawić się z modułami, które psują kolory moich wyjątkowych ryb :P

Edytowane przez Olobolo
Opublikowano (edytowane)
On 12/08/2016 at 11:43 AM, egon44 said:

Z modułami LED które posiadasz można by pokombinować żeby wydobyć jak najbardziej naturalne ubarwienie twoich rybek...

Modułami sterujesz manualnie czy posiadasz może sterownik Romka ''Led Dimmer Pro'' ?

choroba... trochę się ten sterownik zmienił :)

https://sklep.palabras.pl/sterownik/20-leddimmerpro-v2.html

To ten prawda?

Chyba się skusze i pobawię.

Edytowane przez Olobolo

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Ogłoszenia



  • Posty

    • Zdecydowanie brakuje tematów na dotyczących drapieżników, a jednak co raz więcej osób dysponuje pozornie większym baniakiem na poziomie np. standardowych 720l (200x60x60). Piszę ,,pozornie" bo to temat drapieżników, a ten litraż to fajna opcja przy mbunie albo przy rozsądnie dobranej obsadzie non mbuny, ewentualnie mixu non mbuny z małymi drapieżnikami. Piszę tutaj lekko ku przestrodze bo tych większych gatunków nie ma nawet co pchać do takiego zbiornika, no chyba, że jest to tylko akwarium przejsciowe. Wrzuciłem tylko 2 filmiki z Bucco ale samiec serio potrafi mocno stłamsić swoich ,,współlokatorów". Ogólnie od kiedy dołożyłem kryjówek jest wyraźnie lepiej, ale pierwsze tarło gdzie buzowały hormony, a 3 samice czekały w kolejce to reszta załogi mogła tylko cierpliwie czekać zajmując jedyne bezpieczne pozycję po drugiej stronie baniaka. Przez 1,5 roku funkcjonowania tego akwarium, z tego co kojarzę nie robiłem żadnej ingerencji w wystrój (ułożenie i liczbę kamieni/modułów), jednak samiec Buccochromisa zmusił mnie do szukania dobrego rozwiania, przez co w ciągu 2-3 tygodni trzy razy robiłem przemeblowanie w baniaku. 80cm głębi daje już pewne możliwości, dzięki czemu ryby mają zarówno dużo miejsca do pływania, jak i pole do ukrycia, czy przemieszania za/między modułami. Na początku ku mojemu lekkiemu zdziwieniu mało z tego korzystały i lewa strona zbiornika i tak należała do samca Bucco. Z czasem nauczyły się, że można umiejętnie się skryć przed wzrokiem dominującego Bucka. W moim zbiorniku pozostałe gatunki (nawet gdy nie było samca Bucco) nie robiły aż takiego spustoszenia w okresie tarła. Mój Fossorochromis ma minimalne potrzeby jeśli chodzi o terytorium obierane w trakcie tarła, choć oczywiście chęć wytarcia samicy powoduje u niego dużą pewność siebie i zdarza mu się pogonić nawet Buccochromisa, do którego normalne boi się nawet podpłynąć. Mimo wszystko nie wyciągałbym z tego jednoznacznych wniosków i nie oznacza to, że te same gatunki (mam na myśli pozostałe gatunki, poza Bucco) w innej konfiguracji np. w mniejszym zbiorniku też pogodziłyby się dostępną przestrzenią. Dopóki w akwarium rządził Champso to on dyktował warunki i szczególnie w trakcie tarła przejmował też pół akwarium (choć ta dominacja trwała, raz, że krócej, a dwa pozostałe ryby mimo mniejszej ilości kryjówek nie były, aż tak zepchnięte do boku). Odgryzał się mu jedynie samiec Nimbo. Bardzo ciekawi mnie jak wyglądałaby sytuacja w akwarium gdyby, wszystkie gatunki występowały w konfiguracji z samicami, a najwiekszy Bucco występował w konfiguracji bez samic. Myślę, że nadal miałby najmocniejszą pozycję w zbiorniku, ale nie byłoby już okresów, w których któraś z ryb dość mocno dominuje pozostałe gatunki (szczególnie w okresie tarła).
    • Nie wiem. Też wiele razy zastanawiałem się, jak to funkcjonuje u @BombeL. Dlatego go wywołałem do tablicy.  Chyba nie bardzo załapałeś mój prześmiewczy ton😉  
    • @pozner Nie herezję, tylko znam problem, bo miałem te ryby....przez 3lata  Krzysztof pomyśl przez chwilę. Buccochromis 35cm - łowca, czyli szybki. Jakk on na funkcjonować w 720l długoterminowo z innymi rybami  60cm szer to nawet nie 2 długości jego ciała. To jest naprawdę szybka ryba i masa też robi swoje. Taka ryba rozpędzona, nie ma jak się zatrzymać w małym akwarium.
    • A to ciekawe. @BombeL ma, czy też miał, swoje predatory w standardowej 700-tce czyli 200cm. dł. i jakoś nie słyszałem o problemach. A miał (ma) i Bucka i Aristo i Nimbo. Łukasz, to jak to jest z tymi predatorami, bo koledzy jakieś herezje tu rozpowszechniają, że dla nich to musi być minimum 250cm?😆 A może lałeś im melisę, albo dawałeś psychotropy, żeby zachowywały spokój emocjonalny?😆 A tak w ogóle to bardzo fajna relacja.  
    • @S_owa piękny wpis dodałeś, wręcz kronikarski, bardzo dużo wiedzy praktycznej oraz piękne zdjęcia i filmiki. Bardzo kibicuję dalszej pielęgnacji tych pięknych ryb. Ja po prawie 3 letniej przygodzie z moimi drapolami się poddałem. Ale moje akwarium było zupełnie inne - mniej kryjówek, więcej przestrzeni do pływania, przez to prześladowane ryby podczas tarła nie miały się gdzie schować. U Ciebie sytuacja jest trochę inna. Większy litraż i więcej kryjówek. Ale też poniosłeś już straty i to swojej ulubionej ryby. Ja w swoim akwarium z drapolami sugerowałem się baniakiem Stacha, wtajemniczeni wiedzą o kogo chodzi. Często zamieszczał piękne fotki drapoli na naszym forum. Nie pisał nic o możliwości braku harmonii w akwarium. Dopiero później w pw gdy pytałem o pokarmy - powiedział jasno, że moje akwarium jest zbyt małe do Predatorów przypomnę mój baniak 230x70x65h. Jego akwarium było podobne litrażem, tylko 20cm dłuższe. Nie wiedziałem wtedy o czym on piszę i zbagatelizowałem te wiadomość, myśląc, że u mnie będzie ok. Nie było ok i teraz po zmianie obsady na non- mbune w końcu mam spokój w akwarium. Co do buccochromisa, to marzy mi się jeszcze ten gatunek, ale w niniejszej odmianie, który praktycznie jest nie do dostania.
    • Rzadko zdarzają się tu tak dobre aktualizacje 💪  Super ciekawy opis zawierający przy okazji sporo przydatnych informacji (i przestróg) dla osób chcących hodować drapole. Ryby świetne, filmy z tarła bucco rewelka. 👏👏👏
    • Od ostatniego wpisu minęło już 12 miesięcy więc uznałem, że warto zaktualizować wątek. Ciężko 12 miesięcy skrócić jednym wpisem, ale postaram się to streścić, tym bardziej, że dłuższych opisów przestawiających zbiorniki z drapieżnikami jak niewiele. Od wpuszczenia obsady minęły już blisko 2 lata, więc dzieciaki już trochę urosły. W obsadzie nie ma wielkiej rewolucji. Aczkolwiek ten rok przyniósł kilka małych roszad. Aktualnie wygląda to następująco: 1) Champsochromis Caereuleus 0+2 2) Fossorochromis Rostratus 1+2 3) Nimbochromis Livingstoni 1+0 4) Buccochromis Rhoadesii 1+3 5) Dimidiochromis Compressiceps 1+0 6) Aristochromis Chrystyi 1+2 Do obsady w tym czasie dołączył samiec Buccochromisa, gdyż posiadane 3 osobniki, tak jak przewidywałem w uprzednich wpisach ostatecznie okazały się samicami. Dorzuciłem także 1 samca i 2 samice Arsito, które uzupełniły obsadę. Niestety w ciągu tych 12 miesięcy Nimbo stracił samicę, a największą startą i różnicą jest brak samca Champsochromisa. Niestety jeden z moich ulubieńców i bardziej istotnych zawodników w tym zespole odpłynął do krainy wiecznych łowów. Zaczęło się od tego, że na moich oczach spłoszył się (podczas wizyty rodziny, kręcenia się przy szybie, nagłych ruchach itp.) i taki mega spanikowany uderzył o tło strukturalne (prawy bok akwarium), później jeszcze wylądował w rogu, a następnie w ,,jaskini" pod filtrem kasetowym (gdzie też mam dodatkowo kamień, który był kryjowką dla mniejszych inkubujących samic). Na jego pysku pojawiła się lekka rana, w która wdała się jakąś infekcja/bakteria. Rana nie chciała się goić, próbowałem go leczyć poza akwarium, codziennie robiłem kurację i podmienialem mu wodę (niestety nie mam drugiego większego baniaka na leczenie i kwarantanny), a akwarium zajmuje jednak sporo miejsca jak na mieszkanie w bloku. Ostatecznie wydawało się, że jest lepiej, rana zaczęła się zmniejszać ale przez leczenie champso raz, że stracił pozycję to ,,po powrocie" zaczęła go bardzo męczyć samica (mściwa kobieta, dojechała go za te wszystkie zmuszanie do igraszek i ciągle wysyłanie na ,,macierzyński"). No i zmęczony życiem i ganiany przez samice, Champso zawinął się z tego świata. Wielka szkoda. Przez cały ten czas dobrze funkcjonował w układzie 1+1, a przez chwilę 1+2 (trochę przypadkowo udało mi się trafić jeszcze jedną samice). Ogólnie zostając przy tym gatunku to Champso od początku rządził w zbiorniku, choć nie robił krzywdy innym gatunkom. Nie wiem jakby potoczyła się jego dominacja bo można powiedzieć, że minął się z dokupiony samcem Bucco, o którym wspominałem na wstępie. Kończąc jego wątek będę chciał w przyszłości dokupić samca Champso, bo trzymanie samych samic nie ma większego sensu. Aktualnie w akwarium wyraźnie dominuje Buccochromis Rhoadesii. Samiec Champso był już spory, ale jednak jego torpedowaty kształt w zestawieniu z Bucco to jak porównanie wysportowanego koszykarza (champso) i ubitego boksera wagi ciężkiej (Bucco). Bucek ma aktualnie około 30cm, może nawet nieznane przekracza 30, to prawdziwy kawał ryby. Na codzien wygląda pięknie ale w okresie tarła jego barwy, lśniące płetwy i mieniące się łuski wyglądają na tyle kozacko, że w mojej subiektywnej liście pielęgnic z jeziora Malawi (w kategoriach wizualnych) wskoczył na 1 miejsce. Poza tym tarło 30cm ryby samo w sobie jest zjawiskiem, z którym nie miałem wcześniej w swoich zbiornikach do czynienia. Jednak oprócz tego, że w okresie tarła jest jeszcze ładniejszy to niestety ale w tym czasie totalnie dominuje akwarium. To taki czas kiedy 1400l staje się nagle za małe ... Bucek zajmuje wtedy 70% akwarium, tzn tarło odbywa na pustej przestrzeni tuż przy lewym boku zbiornika, oczywiście jest to poprzedzone intensywnym kopaniem itp. Mimo, że akwarium jest dość spore i przywłaszczenie 1/3 zbiornika spokojnie by mu wystarczyło, to on zdecydowanie woli stłamsić resztę obsady po drugiej stronie baniaka, regularnie patrolując teren i przeganiając konkurencję tak aby absolutnie nikt się nie wychylił i nie przeszkadzał w ,,spotkaniu z samicą". Pierwsze tarła po wprowadzeniu Bucka to było lekkie przegięcie z jego strony, bo inne gatunki również się rozmnażają ale absolutnie nie wpływa to negatywnie na resztę obsady. Chłopak był mocno wyposzczony i bardzo chciał pokazać kto rządzi w baniaku. Z uwagi na powyższe zrobiłem lekkie przemeblowanie w akwarium, dodałem kilka większych modułów/kamieni aby zwiększyć ilość kryjówek - aby wszystkie ryby nie były na widoku dominanta. Początkowo wielkich zmian nie było, ale w ostatnim czasie jest wyraźnie lepiej i tarła Buccochromisa nie odbijają się aż takich echem w zbiorniku, a reszta mieszkańców traci trochę przestrzeni ale nie musi już tylko siedzieć w kąciku czekając, aż Buccochromis zrobi swoje. W tym miejscu mogę tylko przekazać czytającym ten wątek osobom, które rozważają ten gatunek w swoim zbiorniku, że w akwariach mniejszych niż 2,5 m, bynajmniej ja (ze swoim obecnym doświadczeniem) absolutnie nie dorzuciłbym tego gatunku do obsady, gdyz jest to za duża ryba, z wysokim ego, potrzebująca sporo przestrzeni w okresach tarła. Myślę nawet, że 3 m zbiornik byłby tu zdecydowanie lepszy (ale pojawiające się w literaturze i niektórych źródłach 2 metry to zdecydowanie za mało... Oczywiście rozmawiamy o dorosłym samcu, w układzie z samicami) - bo zawsze się może trafić ktoś kto powie, że ,,on ma w 720l i jest ok". Tylko różnica przy samym samcu (bez samic) albo młodziaku 17 cm jest kolosalna. Przechodząc do innych gatunków, które u mnie pływają to moje DOTYCHCZASOWE doświadczenia wskazują, że obecny zbiornik jest dla nich wystarczajacy i w przypadku tarła nie potrzebują połowy akwarium i robią spustoszenia wśród innych gatunków. Mimo wszystko, biorąc pod uwagę, że wątków o drapieżnikach jest bardzo mało to ryby te potrzebują połaci przestrzeni i w np. 2 metrowych zbiornikach można pokusić się jedynie o te mniejsze gatunki. Do fajnej obsady polecam raczej konkretny litraż i minimum 2,5 najlepiej 3 m (oczywiście opakowane solidną głębią i wysokością).  Nie przeciągając, w najbliższych miesiącach na pewno w zbiorniku będą jakieś kosmetyczne zmiany w obsadzie, albo jej uzupełnienie. Na tą chwilę w zbiorniku pływa 14 ryb, wcześniej był moment gdzie było 10-11. Stosunkowo nie duża ilość ryb pozwala na obserwowanie bardziej naturalnych zachowań tych ryb (oczywiście przy większym baniaku te możliwości byłyby jeszcze większe) ale np. przerabiałem już jak Nimbo leżakuje przy kamieniu (może robiłby to częściej ale nie ma na co polować) oraz przede wszystkim samice, ktore wypuszczają młode z pyska, po czym starają się ich pilnować, odganiają inne ryby, a w sytuacji potencjalnego zagrożenia biorą je ponownie do pyska. I drapieżników, przy ich dużych i pojemnych pyskach oraz sporej gromadce młodych wygląda to bardzo efektownie. Widziałem takie zachowanie zarowno u Nibochromisów, Fossorochoromisów jak i Champsochromisów, z tym, że dwóch ostatnich przypkach była to dość nieidealna próba walki o dzieciaki i dość szybko większość małych stała się podwieczorkiem. Za to samica Nimbo potrafiła znaleźć sobie dobre miejsce i mimo, że była wyraźnie najmniejsza z całej obsady bardzo dzielnie broniła mlodych. Oczywiście jest to syzyfowa praca i za każdym razem prędzej czy później kończy się wywieszeniem białej flagi.  Sytuację z samicą Nimbo udało mi się kilka razy nagrać, więc dorzucam filmik, który ma już dobre kilka miesięcy ale jest dość ciekawy. Ogólnie w akwarium jest dość luźno, jednak myślę, że przy tych gabarytach ryb i litrażu 1400l dołożenie 3-4 osobników to już taki max (bynajmniej przy moim podejściu gdzie wolę nieprzerybione zbiorniki). Jest parę koncepcji, zobaczymy co przyniesie przyszłość. Do opisu dorzucam kilka zdjęć (samca Aristo, samca Nimbo, samicy Champso) oraz filmy z tarła Buco i pilnowania młodych przez samicę Nimbo. VID_20260228_181415.mp4 VID_20260228_171500.mp4 VID_20250928_184436.mp4
    • Jakiś czas temu chciałem się zwrócić do Zbiorowej Mądrości tego Forum  z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemów zdrowotnych jednej z z moich ryb, a konkretnie, jak w tytule - Labiodochromis caeruleus. Jako że problem udało mi się rozwiązać z takim, czy innym skutkiem własnymi siłami, opisuję sprawę jako ciekawostkę.  Wspomniana wyżej rybka od pewnego czasu zaczęła wyglądać, jakby szykowała się do konkursu Miss Anorrheksia. Stawała się co raz bardziej blada i wychudzona. Do tego sprawiała wrażenie, jakby sobie wargi ostrzyknęła i pływała z cały czas wywalonym jęzorem, co nie było uprzejme w stosunku d o pozostałych użytkowników akwarium, o mojej osobie nie wspominając.  Poza tym zachowywała się w miarę normalnie, za wspólne posiłki się zjawiała, tyle że nic nie jadła. Może była nieco bardziej lękliwa.  Nie wiedziałem, co z tym zrobić, ale zanim się zabrałem za opisanie problemu na Forum, udało mi się ją odłowić i przystąpiłem do operacji. Chwyciłem pincetką to coś, co wystawało rybie z pyska, pociągnąłem  i wyszło - diabli wiedzą co. Rzecz miała 18 mm długości, podczas gdy ryba 5 cm, więc wyjaśnił się brak apetytu, pewnie sięgało to do żołądka. Nie przypominało to niczego, zdecydowanie nie wyglądało na jakiś element anatomii. Było w miarę elastyczne, po umyciu półprzeźroczyste, najbardziej przypominało mi jakiś zaschnięty klej do plastiku. Nie zeschło się do następnego dnia. Pacjentka po zabiegu nie sprawiała wrażenia kogoś, komu wyrwano właśnie połowę wnętrzności.  I tu popełniłem błąd. Trzeba było rybę odizolować na dzień, dwa celem obserwacji, ja zaś uradowany z pomyślnego przebiegu  mojej interwencji wpuściłem ją do akwarium. Będąc z powrotem w domu zachowywała się całkiem normalnie, zaczęła nawet pobierać jedzenie.  Ustąpił też obrzęk warg.  I to by było tyle. Następnego dnia nie potrafiłem już ze stu procentową pewnością powiedzieć która to jest ta ocalona od pewnej śmierci głodowej. Nie było żadnej anorektyczki, żadna też nie miała wyskubanego ogona (który to ubytek widać na pierwszym zdjęciu). Aranżacja w moim zbiorniku pozwala długo i skutecznie się bunkrować, nigdy też nie widuję całej obsady jednocześnie. Można też dyskretnie zdechnąć i się rozłożyć i nikt tego nie zauważy. Niemniej, o ile się nie mylę, było 6 labidochromisów i tyle jest teraz. Wśród nich jest jeden odstający nieco wielkością i wybarwieniem, zakładam że to jest beneficjent mojej terapii. Dzisiaj, dwa miesiące po opisanych zdarzeniach ryba ta wygląda tak: Tak więc zakładam, że udało mi rybę wyleczyć i jak na nią patrzę to widzę jakiś przebłysk wdzięczności w jej oczach (a może mi się tak tylko wydaje). Ciekaw jestem, czy ktoś spotkał się z czymś podobnym, albo czy macie pomysł, co to mogło być?
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.