Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Myślę że twoje wyidealizowanie jest OK ale trochę za ostro krytykujesz mniej idealne ale proste i sprawdzone metody.


Odpowiem na przykładzie wspomnianej przez Ciebie metody startu na WA. Oczywiście to się sprawdza w większości przypadków idealnie (choć w oryginalnym przykładzie nie, bo jest skok NO2 :D ), ale głównie dlatego, że po prostu start akwarium nie jest niczym trudnym, nie jest to skomplikowany proces. A czepiam się trochę, bo jestem gościem do bólu dokładnym, i jak ktoś pisze, że:

"Tak jak każdy szablon po tylko dokładnym odwzorowaniu gwarantuje za każdym razem identyczny efekt."

... to ja się tego czepiam, bo przepraszam bardzo, gdzie w tym temacie jest podana obsada, którą biologia ma udźwignąć? Jak można zatem ten szablon dokładnie odwzorować? Nie można :D Więc nie można być również pewnym identycznego efektu. Dlatego się czepiam, bo jak jeden z drugim zrobi sobie gęstszą obsadę, albo wpuści starsze ryby na start to może dojść do małego kuku :P Bo każdy wie, że biologia nie ma udźwignąć litrażu, tylko zwierzynę.

Tylko jak na to zwracam uwagę to spotykam się ze zlewką i potem jakiś młodzianek :D zrobi rybkom kuku.


Tak samo jak ktoś mnie wyzywa od sadystów, bo proponuję start z rybami startowymi to też nie będę siedział cicho tylko chcę udowodnić swoją rację. Ale już na moją propozycję przeprowadzenia dowodu delikwent nabiera twardej wody w usta :D

Również jestem odsądzany od czci i wiary, bo zamiast ryzykowania wpuszczania ryb na hura, polecam przetrzeć biologię jeszcze raz i poświęcić te (o rany jak dużo) 4-5 dni :(


Jeśli dobrze pamiętam wystarczającym buforem do utrzymania Ph na stabilnym poziomie jest Kh > 6 (


Z grubsza to tak. Oczywiście to też zależy od obsady, np. w Malawi z tak zwanym kontrolowanym przerybieniem oczywiście takie 6n będzie konieczne, w słabiej obsadzonych zbiornikach uszłoby 3-4n. Choć oczywiście nie jest to takie proste, bo rozważamy tutaj sytuację, gdy jedyny bufor to bufor wodorowęglanowy, a zawsze w wodzie w minimalnym stopniu znajdują się składniki innych buforów. Skoro są w stopniu minimalnym to można je oczywiście pominąć i brać pod uwagę tylko bufor wodorowęglanowy, ale może być również woda o KH=0, a o stabilnym pH - takim przykładem są czarne wody z buforem humusowym :)



Jak pisał Yaro ryby dobrze znoszą wysoką twardość w przeciwieństwie do zmian Ph, czyli nie ma co grzebać chemii wody aby obniżać twardość skoro przy podmianach twardą wodą i tak ją podniesiemy. Oczywiście nie będę potępiał osoby które chcą wydawać kasę i tracić czas na preparowanie wody aby była malawijska mnie to nie kręci a skoro to nie konieczność to cieszę się swoim hobby ( m. in. dla tego zdecydowałem się na ten biotop bo nie chce mi się zakwaszać swojej kranówy ).


I ja się zgadzam z całą rozciągłością, że nie należy cudować w Malawi, żeby za wszelką cenę i z wielkimi trudnościami zbijać parametry. Na dowód że nie bajdurzę daję link do posta:

http://forum.klub-malawi.pl/showpost.php?p=349083&postcount=5

Cytat: "Ale jeżeli nie masz warunków/ochoty to taka twardość oczywiście tragedii nie robi i możesz jechać na czystym kranie " [mowa o twardości 19n] :D


Tak więc absolutnie nikomu nie zalecam specjalnego zmiękczania wody. Natomiast owszem, czepiam się wtedy, gdy to nie wymaga żadnego zachodu - np. wsadzanie wapieni do baniaka. A jak ktoś jeszcze zaleca specjalnie wkładać piach wapienny do akwarium, bo zrobi świetny bufor to gęba mi się sama otwiera, żeby temu zaprzeczyć. Bo ok - jak już jest taka a taka woda, to jej nie zatwardzajmy dodatkowo jeśli nie musimy. I to wszystko o co mi biega :)


Zrobisz. Tylko czy w tej wodzie przeżyją ryby?


To zależy jakie dokładnie będą to parametry i jakie ryby. Tylko że tu nie chodzi o przeżycie ryb, tylko o udowodnienie Ci że tkwisz w błędzie :(

Bo to zdanie:


Nie przypisuje twardości wody wpływ na pH tylko piszę o wpływie twardości wody na stabilność parametru pH.


Również jest błędne :( Jak Ci napisałem - możesz zrobić wodę o zerowej twardości i stabilnym pH, oraz taką o dużej twardości i mega niestabilnym pH. Czy widzisz tu wpływ twardości na stabilność pH?

I to w ogóle nie jest Twoja wina, tylko właśnie powielanego wciąż mitu - i ja takie mity staram się rozwiewać.


Jeżeli nie chcesz się zgodzić z tym że mając w swoim akwarium wodę o twardości 20 stopni nie martwię się o wahania pH

Ależ ja absolutnie nigdzie nie zaprzeczam, że mając twardą wodę będziesz miał stabilne pH. Mówię tylko, że nie musi być twarda by było stabilne, i że jak jest twarda to jeszcze nie znaczy że będzie stabilne :)


a tym bardziej o wpływ tej twardości na zdrowie ryb to jak mamy rozmawiać skoro sam nigdy tego nie spróbowałeś a twoja opinia nie jest poparta niczym innym jak tylko teorią.

Tak jak wyjaśniałem już wyżej, zwracając się do Kolegi eljota - nie polecam nic na siłę, ale na pewno stanowczo odradzam szafowanie sobie twardością, gdy można tego uniknąć ;)


polecasz ludziom zaczynającym przygodę nie tylko z malawi ale i z akwarystyką w ogóle takie teorie,że próby posłuchania się Ciebie przez nich mogą skończyć się tylko kłopotami.


Jakież to teorie? :)


jednak jeżeli się mylę i jest to takie proste opisz nam sposób w jaki mam w swoim akwarium obniżyć twardość wody do poziomu zbliżonego w jeziorze bez obawy zmiany pH .


Z miłą chęcią :) Drogi są dwie:

1)RO + mineralizacja

Czyli woda RO i mineralizowanie jej solami.

a) ambitniejsza - samodzielny dobór soli, można w ten sposób nawet zadbać o identyczną ilość poszczególnych jonów wodzie jak w Malawi. Można też oczywiście nie troszczyć się o wszystkie sole i myśleć tylko o KH i GH, ale wtedy bezpieczniejsza będzie metoda 2)

B) prostsza - skorzystanie z dedykowanego mineralizatora - tylko to niestety wymaga testów, aby sprawdzić czy zapewnia on nam rzeczywiście żądane parametry

2)Kran + RO + mineralizacja

a) ambitniejsza - analogicznie jak droga 1a

B) prostsza - mieszamy kran + RO tak aby uzyskać żądaną twardość wody (GH). Wtedy z reguły KH jest za niskie (choć zdarzają się wyjątkowe kranovity) i trzeba dodać bufora wodorowęglanowego. Najprościej popularną sodę oczyszczoną, czyli wodorowęglan sodu. Można też kombinować z innymi wodorowęglanami. Ile czego, można wyliczyć w kalkulatorze zulixa http://podforak.rzeszow.pl/upload/nawozy_chemia_wody.xls

Opublikowano

Nie uważam, że dane dotyczące jeziora są zafałszowane, mistyfikacją jest sposób w jaki piszesz, albo nie rozumiesz co się do Ciebie mówi albo nie chcesz rozumieć.

Za każdym razem odpowiadam na Twoje pytania, za każdym razem Twoje pytanie nigdy nie odpowiadają na moje.

Po pierwsze nie odpowiedziałeś na pytanie jaką krzywdę robię pyszczakom trzymając w twardej wodzie?

Twoja odpowiedź "Mistyfikacja"

W którym miejscu napisałem, że woda w jeziorze jest twarda ?

Nigdy nikomu nie pisałem ignorant-młodzieniaszek, nikomu nie wypominam wieku, Ty kolejny raz udajesz ofiarę, zamiast przedstawić dowody, że twardość wody czy jak nazywasz zasadowość bo to ją w zasadzie mierzą testy, nie powoduje tego, że stabilizuje pH.

-- dołączony post:

Tylko że tu nie chodzi o przeżycie ryb, tylko o udowodnienie Ci że tkwisz w błędzie :(


No właśnie, nam praktykom - nie teoretykom, chodzi właśnie o ich przeżycie, nie interesuje mnie spreparowanie wody w taki sposób że chemicznie mi udowodnisz, że się da, ale ryby w tym nie przeżyją.

-- dołączony post:


Również jest błędne :( Jak Ci napisałem - możesz zrobić wodę o zerowej twardości i stabilnym pH, oraz taką o dużej twardości i mega niestabilnym pH. Czy widzisz tu wpływ twardości na stabilność pH?

I to w ogóle nie jest Twoja wina, tylko właśnie powielanego wciąż mitu - i ja takie mity staram się rozwiewać.


Ale ryby nie przeżyją bo to będzie kwas?

Co mnie obchodzi teoria? Akwarysta nie musi wiedzieć, że mierząc twardość ogólną mierzy twardość ogólną, ale mierząc twardość węglanową to tak naprawdę jej nie mierzy tylko mierzy zasadowość.

Akwarysta będzie dbał o zdrowie ryb stosując się do zasad które ty nazywasz mitami, nie będzie rozrysowywał wzorów sumarycznych związków chemicznych, tylko otrzymując wynik testu będzie go interpretował w taki sposób jak w akwarystyce jest wystarczający.

Dla wymiany doświadczeń, możemy sobie rozmawiać o wielu mitach, możemy wysnuwać wiele teorii, ale na wszystko jest odpowiedni dział i miejsce.

Jeżeli w podstawach przedstawiasz zaczynającym adeptom akwarystyki swoje teorie, zawsze napiszę, że walisz z armaty do muchy, tak jak w pierwszym poście, gdy odradzałeś dolania 7 litrów wody do akwarium (to, że się człowiek zagubił zobacz w kolejnych postach tamtego tematu, bo zadał ponownie pytanie czy może wlać te 7 litrów wody czy nie), tak jak i w tym temacie, w którym akwarysta zadając pytanie otrzymał od Ciebie ostrzeżenie, że zrobi krzywdę rybom bo zatwardzi wodę. Jaką krzywdę ?

Korzyści z tego płynące natomiast będą takie, że w piasku są bakterie nitryfikacyjne, o które walczymy przy starcie i ja cały czas uważam, że dodanie tego piasku nie zrobi rybom krzywdy.

P.S.

Proszę moderatorów o wydzielenie z tego tematu naszej rozmowy i przeniesienie jej do odpowiedniego działu w którym będzie mogła ona być kontynuowana a nie zaciemniała tematu tytułowego

Opublikowano

Po pierwsze nie odpowiedziałeś na pytanie jaką krzywdę robię pyszczakom trzymając w twardej wodzie?

Twoja odpowiedź "Mistyfikacja"



Myślałem, że z wypowiedzi:

I ja się zgadzam z całą rozciągłością, że nie należy cudować w Malawi, żeby za wszelką cenę i z wielkimi trudnościami zbijać parametry. Na dowód że nie bajdurzę daję link do posta:

http://forum.klub-malawi.pl/showpost...83&postcount=5

Cytat: "Ale jeżeli nie masz warunków/ochoty to taka twardość oczywiście tragedii nie robi i możesz jechać na czystym kranie " [mowa o twardości 19n]


... bez problemu zrozumiesz, że ja nie twierdzę, że robi się im krzywdę i nie można ich w takiej wodzie hodować (jasno to pisałem, więc albo udajesz, że tego nie zauważasz... albo po prostu nie czytasz uważnie). Ponadto moje stanowisko cały czas nie brzmi tak jak Ty je widzisz, czyli "pyszczaków nie powinno się hodować w twardej wodzie", ale brzmi "lepiej pyszczakom będzie w wodzie takiej w jakiej żyją od setek tysięcy lat, niż w takiej jak Ty proponujesz".


W którym miejscu napisałem, że woda w jeziorze jest twarda ?


A gdzie ja sugeruję, że Ty to napisałeś?


Nigdy nikomu nie pisałem ignorant-młodzieniaszek, nikomu nie wypominam wieku, Ty kolejny raz udajesz ofiarę,

Tak, to prawda, to pisał deccorativo, po prostu jako że zwróciliście się do mnie jednocześnie ze swoimi wątpliwościami, pisałem cały czas jak gdyby do Was obojga.



No właśnie, nam praktykom - nie teoretykom, chodzi właśnie o ich przeżycie, nie interesuje mnie spreparowanie wody w taki sposób że chemicznie mi udowodnisz, że się da, ale ryby w tym nie przeżyją.


Czy nie rozumiesz, że piszę o tym, aby udowodnić Ci brak jednoznacznej zależności twardość~stabilność pH?


zamiast przedstawić dowody, że twardość wody czy jak nazywasz zasadowość bo to ją w zasadzie mierzą testy, nie powoduje tego, że stabilizuje pH.


Rany, i znowu muszę się czepić :( Twardość wody to twardość wody, a zasadowość to zasadowość. To nie jest jedno i to samo.

Co do dowodu to już o tym pisałem. Skoro woda może mieć wysoką twardość i bardzo niestabilne pH, oraz zerową twardość i bardzo stabilne pH to jest to dowód na to, że twardość nie powoduje stabilizacji pH.


Podaj jakieś losowe dane (np. swojej kranówki) - tj. GH i KH, podam Ci na przykładzie jak łatwo można by spreparować wodę o malawijskich parametrach - tak jak Ci pisałem w poprzednim poście.

Opublikowano


A gdzie ja sugeruję, że Ty to napisałeś?



W miejscu gdzie pisałeś o mistyfikacji, w miejscu które wyedytowałeś, a do którego ja się odniosłem.

-- dołączony post:



... bez problemu zrozumiesz, że ja nie twierdzę, że robi się im krzywdę i nie można ich w takiej wodzie hodować (jasno to pisałem, więc albo udajesz, że tego nie zauważasz... albo po prostu nie czytasz uważnie). Ponadto moje stanowisko cały czas nie brzmi tak jak Ty je widzisz, czyli "pyszczaków nie powinno się hodować w twardej wodzie", ale brzmi "lepiej pyszczakom będzie w wodzie takiej w jakiej żyją od setek tysięcy lat, niż w takiej jak Ty proponujesz".




Podejrzewam, że 99% ryb, które mamy urodziły się w wodzie kranowej a nie takiej jak w jeziorze, ciężko jest dyskutować, z Tobą o tym czy lepiej miały by czy gorzej w takiej czy innej wodzie, ja przez 4 lata preparowałem wodę RO solami mineralnymi bo woda w Strzelcach Opolskich ma twardość ogólną 22 stopnie niemieckie, wystraszyli mnie tacy teoretycy jak Ty, wywalałem kupę kasy na uzdatnianie wody, dziś mija pewnie z 12 lat jak ryby pływają w wodzie w której wg Ciebie nie powinno im być dobrze, mam już drugą obsadę, pierwsza odeszła do krainy wiecznej spiruliny nie z powodu twardej wody tylko dlatego, że miała około 10 lat co na pysie jest bardzo dobrym wynikiem.

Nigdy nie miałem chorób, ryby zdychają mi tylko ze starości lub z pobicia.

Więc jeżeli następnym razem będziesz chciał dyskutować o tym, gdzie i kiedy lepiej im się żyje najpierw to sprawdź a nie wyczytaj.

Ja wśród swoich ryb nie widziałem różnicy przy wodzie mineralizowanej a kranowej, naprawdę twardej.

Różnicę widzę jedną - w portfelu.

-- dołączony post:

Co do dowodu, że pisałeś. Nie przedstawiłeś dowodu, a jedynie napisałeś.

-- dołączony post:

Tak z innej beczki - czym miałbym zmierzyć twardość węglanową?

Opublikowano
W miejscu gdzie pisałeś o mistyfikacji, w miejscu które wyedytowałeś, a do którego ja się odniosłem.


Absolutnie tego Ci tam nie pisałem, zadawałem tylko pytania, natomiast Ty (jak do większości z nich) się nie odniosłeś...


dziś mija pewnie z 12 lat jak ryby pływają w wodzie w której wg Ciebie nie powinno im być dobrze, mam już drugą obsadę, pierwsza odeszła do krainy wiecznej spiruliny nie z powodu twardej wody tylko dlatego, że miała około 10 lat co na pysie jest bardzo dobrym wynikiem.

Rany bombe, naprawdę nie wiem ile jeszcze razy muszę napisać:

I ja się zgadzam z całą rozciągłością, że nie należy cudować w Malawi, żeby za wszelką cenę i z wielkimi trudnościami zbijać parametry.

oraz

Tak więc absolutnie nikomu nie zalecam specjalnego zmiękczania wody.

oraz

ja nie twierdzę, że robi się im krzywdę i nie można ich w takiej wodzie hodować (jasno to pisałem, więc albo udajesz, że tego nie zauważasz... albo po prostu nie czytasz uważnie). Ponadto moje stanowisko cały czas nie brzmi tak jak Ty je widzisz, czyli "pyszczaków nie powinno się hodować w twardej wodzie"


Więc jeżeli następnym razem będziesz chciał dyskutować o tym, gdzie i kiedy lepiej im się żyje najpierw to sprawdź a nie wyczytaj.

Ja wśród swoich ryb nie widziałem różnicy przy wodzie mineralizowanej a kranowej, naprawdę twardej.


Jak to sprawdziłeś zatem? Chętnie się dowiem. Czyżbyś pytał je w wigilię? :) A może krojenie skalpelem, tylko w tym wypadku wnioski wyciągnąć by musiał ichtiolog (chyba, że nim jesteś to przepraszam).


Tak z innej beczki - czym miałbym zmierzyć twardość węglanową?

Nie ma testów na twardość węglanową. Tu już potrzebny byłby sprzęt laboratoryjny, czyli robota dla chemika. Bo w przypadku twardości węglanowej liczą się tylko wodorowęglany wapnia i magnezu, a to co mierzą testy to wszystkie wodorowęglany. Stąd jak dodamy sodę oczyszczoną (wodorowęglan sodu) do wody to nie wzrasta nam GH, a KH wzrasta (i może wzrosnąć nawet powyżej wartości GH). Gdyby zatem KH "testowa" była prawdziwą twardością węglanową to musiałoby wzrosnąć również GH. Z tego co kojarzę to tylko Salifert podaje na swoich testach, że to test na "KH", ale tak naprawdę to jest zasadowość. Niemniej owy parametr nie jest nam zupełnie potrzebny w akwarium, bo nas interesuje właśnie zdolność buforująca - a tę determinuje właśnie zasadowość.



Co do dowodu, że pisałeś. Nie przedstawiłeś dowodu, a jedynie napisałeś.

No cóż, proponowałem "zrobienie" wody, ale bez odzewu.

Ale w sumie o czym tu mówimy, napiszę Ci przepis i sam bez trudu zrobisz taki test (skoro z Twoich postów wynika, że masz RO).


1) Woda o stabilnym pH (dużym buforze), a zerowej twardości:

10L wody RO + 5g sody oczyszczonej

Otrzymasz wodę o zasadowości~16,5n (BTW, ta woda będzie miała zerową twardość węglanową) czyli pH będzie bardzo stabilne.

Oczywiście stabilność pH wynika ze zdolności buforujących - możesz zatem sprawdzić je dodając minimalne ilości mocnego kwasu (np. solny, siarkowy) i sprawdzając spadki pH. Tylko żeby to było miarodajne, trzeba by zapewnić wodzie stałą cyrkulację i mierzyć pH po około dobie od aplikacji kwasu.

2) Woda o niestabilnym pH (brak bufora), a dużej twardości:

10L wody RO + 5g chlorku magnezu (jak tak zerkam to chyba najłatwiej dostępna sól)

Otrzymasz wodę o zerowym buforze i twardości ~29n.

Lub inaczej:

Woda kranowa i wlanie do niej odpowiedniej ilości kwasu solnego/siarkowego, aby doprowadzić do wyzerowania bufora. A przy tym twardość pozostanie tak wysoka jak była na początku. Taka woda będzie miała niestabilne pH.


Drugi typ wody oczywiście wymaga dodatkowych odczynników, ale sądzę, że bardziej tutaj skupiamy się na pierwszej opcji, czyli sytuacji, gdzie woda nie ma twardości, a przy tym ma bardzo stabilne pH - a taką wodę jesteś w stanie bez problemu zmajstrować, bo sodę w domu ma chyba każdy :)

Opublikowano

Każdy z nas żyje w innym świecie. Ja w świecie akwarystyki Ty w świecie wzorów i teorii.

Na co preparowanie mi wody w której parametry będą jak żyleta ale ryby się w niej przekręcą?

Piszesz elaboraty z których nic nie wynika dla akwarysty.

Nie nie muszę kroić ryb, rozmawiać z nimi w wigilię aby wiedzieć, że jest z nimi wszystko w porządku.

Tak jak rodzic, który wychowuje noworodka wie kiedy coś z dzieckiem jest nie tak i leci do lekarza (bez krojenia go i czekania na wigilię ), działkowiec bez rozmów z roślinami, czy rolnik który wie, czy z jego krową jest ok.

wszystko to związane jest z doświadczeniem.


Skoro tak odpowiadasz na każde pytania, a w natłoku tych wszystkich stwierdzeń wszystko się gubi, będę ci zadawał je pojedynczo aby Ci nie uciekły:

1. Twierdzisz, że zatwardzanie wody w naszym biotopie nie jest korzystne dla ryb z tego powodu , że ryby od setek tysięcy lat żyją w wodzie miękkiej. Przestrzegasz forumowiczów przed zatwardzaniem wody. Jakie więc będą to konsekwencje?


Odnośnie twoich cytatów:

2. Dlaczego skoro piszesz tutaj to co piszesz, inaczej doradzasz w innych postach? Przeczytałem tylko dwa ostatnie i w nich

Lepiej by było jednak nieco odlać i potem dolać (inaczej mówiąc niewielka podmianka :wink: ), bo jak rozumiem ten ubytek to woda odparowana. W takim wypadku należałoby robić dolewkę z RO, inaczej woda będzie Ci się zatwardzać.

piszesz o 7 litrowej dolewce że zatwardza wodę

pomimo tego, że pytanie było jasne czy mogę dolać bo za mało wlałem

Witam. Mam troszkę za mało wody w akwarium(za mało nalałem. Brakuje 5-7l), woda dojrzewa od dwóch tygodni. Czy mogę na tym etapie dolewać, czy czekać aż cykl się zamknie?

i drugi post

ZaQaDY ja Ci radzę odpuścić sobie taki materiał w Malawce. Można spokojnie zbudować zbiornik na skałach obojętnych dla wody, a piasek wapienny będzie Ci po prostu zatwardzał wodę. To nie jest wskazane, bo mimo że panuje takie przekonanie - woda w Jeziorze Malawi wcale nie jest twarda.


w którym piszesz, że piasek koralowy to też samo zło bo zatwardza wodę.

Z tych postów wnioskuję, że masz informacje i wiadomości z których wynika , że jest to złe i konsekwencje dla ryb będą opłakane. Więc ponownie wrócę do pytania 1.


Jak odpowiesz na te dwa pytania zadaj mi również jednak w formie może bardziej uporządkowanej niż robiliśmy to wcześniej.

-- dołączony post:


Nie ma testów na twardość węglanową.


http://zoolek.pl/index.php3?id=opis_produktu&id_lang=pl&id_produktu=aquatest_gh_kh

http://akwamaniak.pl/jbl-kh-test-set-test-test-twardosci-weglanowej-p-1028.html?eGold=be0b2f9962ecf903cdde26c8268889a4

http://www.karusek.com.pl/produkt.php?prod_id=23959

http://www.krakvet.pl/tropical-test-ghkh-test-pomiaru-twardosci-ogolnej-weglanowej-p-13731.html

https://www.akwarystyczny24.pl/azoo-kh-test-test-twardosci-weglanowej-kh-do-akwarium-slodkowodnego-i-morskiego-p-2944.html


i tutaj kolejny wynalazek, któremu zaprzeczasz:

https://www.akwarystyczny24.pl/microbe-lift-85-ph-buffer-stabilizer-500g-ustawia-i-stabilizuje-ph-w-biotopach-pielegnic-afrykanskich-p-2056.html

preparat, który poprzez podniesienie twardości węglanowej buforuje i stabilizuje pH



Ja wiem, to wszystko pomiar zasadowości, jednak jakaś tajna organizacja pewnie dopuściła się manipulacjami i nas oszukuje.

A może jednak używają skrótów myślowych, aby nie wprowadzać akwarystów w błąd, nie mieszać im w głowach (szczególnie tym początkującym) i generalizują to?

Wiem również, że pomiar twardości ogólnej jest pomiarem bezpośrednim, przez co dokładnym i strikte to mierzącym a pomiar twardości węglanowej jest pomiarem pośrednim, jednak co to zmienia dla akwarysty?

Opublikowano
Każdy z nas żyje w innym świecie. Ja w świecie akwarystyki Ty w świecie wzorów i teorii.

Na co preparowanie mi wody w której parametry będą jak żyleta ale ryby się w niej przekręcą?



Serio już nie wiem jak mam pisać... Widzę, że jesteś Prezesem Klubu, jeśli się nie mylę, więc bądź proszę poważny, bo w jednym poście pytasz mnie o dowód obalenia Twojej wymyślonej zależności, a kiedy chcę Ci go przedstawić, zasłaniasz się, że ryby się w niej przekręcą (co nie ma żadnego znaczenia, bo obalamy hipotezę z dziedziny chemii). Specjalnie proponuję Ci skrajne przypadki, bo zaraz byś mi zarzucił, że niczego nie udowodniłem. Ale tak naprawdę to ty nabierasz wody w usta na każdą moją propozycję - bo zaproponowałem Ci podanie przepisu na wodę o parametrach idealnych dla Malawi, z niską twardością, w której ryby się nie przekręcą:

Podaj jakieś losowe dane (np. swojej kranówki) - tj. GH i KH, podam Ci na przykładzie jak łatwo można by spreparować wodę o malawijskich parametrach - tak jak Ci pisałem w poprzednim poście.

Uwaga pytanie: Podasz mi je, czy boisz się, że wyjdzie na moje?

Woda taka byłaby miękka i jednocześnie miała stabilne pH.


Nie nie muszę kroić ryb, rozmawiać z nimi w wigilię aby wiedzieć, że jest z nimi wszystko w porządku.

Tak jak rodzic, który wychowuje noworodka wie kiedy coś z dzieckiem jest nie tak i leci do lekarza (bez krojenia go i czekania na wigilię ), działkowiec bez rozmów z roślinami, czy rolnik który wie, czy z jego krową jest ok.

wszystko to związane jest z doświadczeniem.


I kolejny raz muszę zwrócić uwagę na czytanie ze zrozumieniem... :rolleyes: W pełni się zgadzam, że bez trudu można określić, że z rybą dzieje się coś nie tak. Ale nie jesteś już w stanie powiedzieć, czy lepiej im w warunkach Malawijskich czy w wodzie o twardości 20n. Bo tolerancyjna ryba na takie warunki (a cały czas piszemy o tym że tak właśnie tolerancyjne są pyszczaki) nie wykaże negatywnych objawów, kiedy woda będzie zbyt twarda. Więc pozostaje nam tylko zbadanie naukowe (już po fakcie, bo na martwej rybie), bądź spytanie samej ryby (jeśli ktoś wierzy, że w wigilię się to zrobi :D ) - wniosek jest taki, że na bieżąco nie dowiemy się na podstawie własnych doświadczeń jakie są optymalne warunki dla ryby, zatem jedyne co można zrobić, by pozyskać pewne informacje, to oprzeć się na ogólnodostępnych danych dotyczących biotopu, ot co.


1. Twierdzisz, że zatwardzanie wody w naszym biotopie nie jest korzystne dla ryb z tego powodu , że ryby od setek tysięcy lat żyją w wodzie miękkiej. Przestrzegasz forumowiczów przed zatwardzaniem wody. Jakie więc będą to konsekwencje?

Zatwardzanie wody nie będzie korzystne z prozaicznego powodu - warunki będą zmieniać się od bardziej optymalnych na mniej odpowiednie. Jakie będą konsekwencje? Takie, że ryby nie będą żyły w warunkach idealnych, a gorszych. Jakie będą konsekwencje z punktu widzenia ich biologii? To już pytanie do ichtiologa/zoologa, jak widać nie będą to konsekwencje widoczne dla zwykłego śmiertelnika. Dlatego nigdzie nie narzucam nikomu zmiękczania celowego wody, a piszę tylko o unikaniu zatwardzania, tam gdzie to nie jest potrzebne.


Dlaczego skoro piszesz tutaj to co piszesz, inaczej doradzasz w innych postach? Przeczytałem tylko dwa ostatnie i w nich

Absolutnie nic takiego nie ma miejsca.

W kwestii dolewki - najwidoczniej nie zrozumiałem dokładnie, że chodzi o wodę, nie-dolaną. Patrząc jakie Ty masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem moich wypowiedzi, myślę że mam do tego prawo ;)W dodatku napisałem w moim poście wyraźnie:

"bo jak rozumiem ten ubytek to woda odparowana. W takim wypadku należałoby robić dolewkę z RO, inaczej woda będzie Ci się zatwardzać."

Zaznaczyłem, że piszę o wodzie odparowanej. Oczywiście, gdyby chodziło o wodę nie-dolaną to nie nastąpi zwiększenie twardości. Natomiast, gdy chodziłoby o wodę odparowaną (o czym pisałem) to moje stanowisko jest niezmienne: Nie ma absolutnie żadnej potrzeby specjalnego przygotowania wody pod Malawi, ale tam gdzie to nie jest potrzebne, należy tego unikać. Rzeczywiście - 5-7L nie zrobi krzywdy jednorazowo, ale jak już pisałem, regularne takie działania nie będą dobre (z czym się zresztą zgodziłeś). Cały ambaras wynikał tylko z nieporozumienia.


I co do drugiego cytatu - tak, to samo zło, bo nie jesteśmy przywiązani do danego piasku jak do kranówki, której nie zmienimy, więc stosowania czegoś takiego można uniknąć. I zastosowanie go tylko dlatego, żeby przenieść bakterie jest bezsensowne, bo już po raz kolejny przypominam, że akwarystyka to nie Formuła 1, tylko szkoła cierpliwości.


http://zoolek.pl/index.php3?id=opis_...aquatest_gh_kh

http://akwamaniak.pl/jbl-kh-test-set...de26c8268889a4

http://www.karusek.com.pl/produkt.php?prod_id=23959

http://www.krakvet.pl/tropical-test-...j-p-13731.html

https://www.akwarystyczny24.pl/azoo-...go-p-2944.html


i tutaj kolejny wynalazek, któremu zaprzeczasz:

https://www.akwarystyczny24.pl/micro...ch-p-2056.html

preparat, który poprzez podniesienie twardości węglanowej buforuje i stabilizuje pH



Ja wiem, to wszystko pomiar zasadowości, jednak jakaś tajna organizacja pewnie dopuściła się manipulacjami i nas oszukuje.

A może jednak używają skrótów myślowych, aby nie wprowadzać akwarystów w błąd, nie mieszać im w głowach (szczególnie tym początkującym) i generalizują to?

Wiem również, że pomiar twardości ogólnej jest pomiarem bezpośrednim, przez co dokładnym i strikte to mierzącym a pomiar twardości węglanowej jest pomiarem pośrednim, jednak co to zmienia dla akwarysty?


Ależ to bardzo proste do wyjaśnienia. Dla akwarysty zmienia to, że gdyby nazwać je poprawnie, nie powielałbyś cały czas błędnej teorii, że twardość wody ma wpływ na stabilność pH :) I ja się nie czepiam nazwy, sam niejednokrotnie mówię/piszę "KH", bo tak jest prościej i każdy wie o co chodzi. Tylko trzeba mieć w takim razie świadomość tego co się mierzy, gdyż inaczej wychodzą takie kwiatki jak zależność pomiędzy stabilnością pH i twardością wody.


Aha, i nigdzie nie zaprzeczam "wynalazkowi". Gdybyś czytał dokładnie (:rolleyes: ) to wiedziałbyś, że neguję tylko sens jego zastosowania na kranówce. A czy rzeczywiście działa tak jak powinien (czyli zapewnia parametry malawijskie)? Tego nie wiem, trzeba by to było sprawdzić. W każdym razie powoduje na pewno przetrącenie kieszeni :)

Opublikowano

Skończyłem na tym. Rozmowa jak głuchego polaka z niewidomym chińczykiem.

Opublikowano

Typowe :) Najlepiej zakończyć jak jest ryzyko, że wyjdzie nie na moje :D Ale w sumie dobrze, bo szkoda mojego czasu. Brak Ci po prostu dobrej woli, bo na żadną z moich propozycji przeprowadzenia dowodu nie odpowiedziałeś.


Napiszę tutaj jeszcze coś (nie do Ciebie, bo wiem że to jak grochem o ścianę), co pozwoli każdemu sobie sprawdzić, że upierasz się przy fakcie, który jest po prostu bujdą :D

Prosty test do wykonania w kilka minut:

- Bierzemy nieco (na 2 kubki) wody RO/demineralizowanej/destylowanej i gotujemy ją w czajniku.

- Rozlewamy do dwóch kubków i w jednym pozostawiamy samą wodę, a do drugiego dosypujemy szczyptę sody oczyszczonej i mieszamy.

- Z każdego kubka pobieramy próbkę wody do badania twardości i odkładamy ją.

- W obu kubkach zaparzamy czarną herbatę - taką samą herbatę, tak samo długo.

- Jak już uznamy, że się zaparzyła, wyciągamy "szczurki".

- Wyciskamy sok z cytryny (najlepiej wycisnąć wcześniej, bo będziemy wkraplać ją do herbat, a ciężko zrobić to precyzyjnie prosto z cytryny :) ) gdzieś do szklanki/spodeczka, kto co tam ma.

- I przechodzimy do bezpośredniego testowania:

Tutaj nieco teorii. Garbniki zawarte w herbacie są wskaźnikiem pH. Przy standardowym pH herbaty (czyli zazwyczaj 7,5-8 ) roztwór ma barwę ciemnobrązową, przy pH ok. 6 - jasnobrązową, a jak pH zmniejszymy poniżej 5,5, staje się żółta. To dlatego po dodaniu większej ilości cytryny do herbaty robi się ona żółta.

- Najpierw próbka kontrolna, czyli samo RO - taka woda już na początku będzie miała pH ok 6, zatem od początku będzie jaśniejsza niż ta herbata z sodą. Wystarczy najprawdopodobniej jedna, dwie krople, by stała się już w pełni żółta. I to stoi w zgodzie z teorią - wszyscy wiemy, że woda RO ma bardzo niestabilne pH, więc wystarczyła minimalna ilość kwasu (jakim jest sok z cytryny), aby to pH diametralnie obniżyć.

- Teraz druga próbka - okaże się, że potrzebujemy znacznie więcej soku z cytryny niż w pierwszym przypadku, aby herbata zmieniła kolor. Może się nawet okazać, że nam tego soku braknie, jeśli przedobrzyliśmy z wielkością "szczypty" :D

- No dobrze, ale co nam te wyniki udowadniają. Na razie nic, ale pobraliśmy przecież próbki wody do badań :)

- Zbadajmy obie próbki i przekonajmy się, że obie będą miały zerową twardość (chyba że soda była czymś zanieczyszczona).

Wnioski z doświadczenia:

Doświadczenie dowodzi, iż nie istnieje zależność pomiędzy stabilnością parametru pH wody, a twardością tejże wody. Obie próbki wody posiadają tę samą twardość, ale jedna z nich ma bardzo niestabilne pH (mała ilość kwasu zużyta podczas miareczkowania), a druga ma bardzo stabilne pH (potrzeba było zużyć o wiele większą ilość kwasu podczas miareczkowania.


Zachęcam wszystkich do przeprowadzenia takiego doświadczenia osobiście. Zajmuje to tylko kilka minut i można je wykonać przy pomocy rekwizytów, które każdy posiada (no, chyba że ktoś nie pije herbaty albo nie toleruje cytryny :D ). I pozwoli się przekonać, że to nie Greek gada głupoty, tylko komuś się z jakichś przyczyn nie podoba to co on pisze :)

  • Lubię to 1

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Fossorochromis rostratus  Mdoka Exochochromis anagenys  Dimidochromis strigatus  Copadichromis borleyi  Labidochromis careuleus Melanochromis kaskazini/parallelus  To jest 7... Ósmy w zależności od dostępności, cen, lub urody konkretnych egzemplarzy to będzie crabro lub protomelas mbenji thick lips. Mam nadzieję, że taka obsada zapewni mi wystarczającą różnorodność kolorów, kształtów i przede wszystkim zachowania. Jak wszystko pójdzie terminowo to ryby w marcu 🙂 
    • W żadnym wypadku Twoich wpisów tak nie odbieram, wręcz przeciwnie, są dla mnie cennymi wskazówkami. Generalnie jak zamawiasz akwarium o długości 2 metrów lub więcej, każdy Cię pyta i zarazem namawia na montaż sumpa. Odnoszę wrażenie, że miażdżąca większość osób posiadająca takie duże zbiorniki, ma jednocześnie sumpa. Dlatego ja, mimo, że na początku nie brałem tego pod uwagę, bo mam dwa wydajne i co ważne bardzo ciche kubełki, zacząłem na poważnie rozważać inwestycję w sumpa, który jak wspomniałeś uchodzi za bezsprzecznie  najwydajniejszą formę filtracji.  Jednak jak zacząłem głębiej analizować, jakie realne nowe korzyści ma przynieść mi ta inwestycja, zacząłem nabierać wątpliwości, czy takowe rzeczywiście będą, tzn. czy faktycznie będę w pełni lub przynajmniej w jakimś stopniu wykorzystywać ten olbrzymi potencjał mediów biologicznych sumpa, skoro już dzisiaj moje dwa kubły bez problemu redukują  NH3 i NO2 do 0. No ale z drugiej strony, litraż wzrośnie niemal o 80%, ryb też pewnie będzie trochę więcej, więc jakaś niepewność jest. Po pierwsze odnośnie buforu mojej obecnej filtracji biologicznej, a po drugie odnośnie klarowności wody, bo jednak do sumpa można załadować całe mnóstwo gąbęk o różnej gęstości, plus włókninę, którą łatwo i często można wymieniać. No ale jest alternatywa w postaci filtra kasetowego, który mógłby wspomóc jeden z kubełków, jako dużo tańsze, prostsze i bezpieczniejsze rozwiązanie od sumpa, a jeśli chodzi o estetykę, stanowiące podobne wyzwanie. Do tego czytałem i miałem okazję słyszeć w realu, że sumpy mogą dość mocno hałasować, choć zakładam, że to akurat wina montażu, dopasowania części czy poziomów wody w sumpie.   Jeśli chodzi o podmianę wody, niestety tutaj nie mam nowych możliwości, bo wymianie akwarium nie towarzyszy remont domu  Ale ja od lat wlewam wodę prosto z kranu, która ma idealne parametry dla Malawi, dlatego ta czynność nie jest dla mnie specjalnie uciążliwa. Na razie zamawiam i dogaduję detale dotyczące szafki ze stelażem. Za tydzień lub dwa, pewnie będę potwierdzał zamówienie akwarium, więc jeszcze kilka dni na rozmyślania mam... 😉 
    • Na jakie konkretnie gatunki się zdecydowałeś?
    • Podmieniam wodę raz na tydzień, czasem rzadziej, średnio ok. 15 cm słupa wody to będzie jakieś 25%.  Nie kieruję się pomiarami, zresztą wstyd przyznać, nie pamiętam, kiedy je robiłem, ale obserwuję akwarium - ryby pływają z reguły brzuchami w dół, biją się o jedzenia, rozmnażają się  (to mnie akurat mniej cieszy), więc chyba jest OK. Ja nie próbuję namówić Cię na sumpa, nie mam takiego doświadczenia, żeby twierdzić, że Twój pomysł na filtrację jest gorszy niż mój. Pewnie to co sobie zaplanowałeś wystarczy, ponadto, skoro masz dwa bardzo przyzwoite kubełki, to czemu tego nie wykorzystać? No właśnie. To jest moje pierwsze tak duże akwarium, więc nie mogłem się kierować własnymi doświadczeniami, tylko tym co piszą, a piszą, że sump jest najwydajniejszym sposobem filtracji, a kształtki najlepszym medium. To mam sumpa między innymi z kształtkami mikro K1. Wolałem przedobrzyć, niż potem kląć latami😉. zresztą nie istnieje pojęcie "nadfiltracja", za to pojęcie "niedostateczna filtracja" istnieje jak najbardziej. Akwaria Malawi wymagają znacznie lepszej filtracji, niż inne. Przy okazji, jak jesteś na etapie planowania (być może rada niepotrzebna, może masz to już ogarnięte), warto pomyśleć o jakimś mało obciążającym systemie podmian. Najlepiej podciągnąć sieć wodną i kanalizę do akwarium. Ja tak nie mogłem, mam w szafce trzystopniowy filtr narurowy podłączony trójnikiem do rury prowadzącej wodę z sumpa do akwarium. Do tego filtra doprowadzam wodę z łazienki wężem ogrodowym. Bardzo to upraszcza proces podmiany, największa robota to rozwijanie węży. 😉 W innym wątku jest zdjęcie tego urządzenia.  
    • Jasna sprawa, zresztą w Twoim przypadku rzeczywiście komin jest niemal niewidoczny. A możesz napisać (przy okazji ta sama prośba do innych użytkowników sumpów): 1) Jak często i jak duże (w %) podmiany wody robisz u siebie? 2) I z czego one wynikają? (wzrost NO3? spadek klarowności wody?) Jasne jest też to, że sump daje możliwość umiesczenia nieporównywalnie większej ilości mediów filtracyjnych. Tylko jedna rzecz mnie zastanawia, jeśli np. 30 litrów mediów zapewnia w akwarium NH3 i NO2=0, a do tego super klarowną wodę, jaka jest korzyść z dołożenia kolejnych 100 litrów tych mediów? Na pewno daje to ogromny bufor, dzięki któremu możemy ekstremalnie przerybić zbiornik i w/w parametry nadal pozostaną niewykrywalne, no ale dla kogoś, kto nie ma takich planów, ten argument traci na znaczeniu. A zatem co jeszcze? Na pewno łatwy dostęp do mediów, łatwa ich wymiana/czyszczenie itp. Ale jeśli ktoś ma kaseciaka czy kubełek i obecnie robi to co pół roku, a nawet raz na rok, to umówmy się, ta korzyść też nie zrewolucjonizuje jego życia. Osobiście najbardziej niezrozumiały jest dla mnie argument jakoby sump podnosił estetykę wnętrza akwarium. Dość często można przeczytać czy usłyszeć, że ktoś zdecydował się na sumpa, bo nie lubi widoku rurek od filtrów, grzałek itp. w akwarium, bo psuje to estetykę zbiornika. Po czym często ich kominy są zabrudzone, zakamienione i generalnie wyglądają słabo... A ci, którzy mają te kominy świetnie ukryte i czyste, prawdopodobnie równie dobrze by sobie poradzili z zamaskowaniem kasety czy wlotów od kubełków, a zatem ten argument raczej dotyczy nie typu zastosowanego filtra, co dbałości o detale i kreatywności konkretnego akwarysty. Konkludując, na początku byłem na 100% zdecydowany na sumpa. Teraz z uwagi na prostotę,koszty, bezpieczeństwo, bliżej mi do wariantu kaseciak + kubełek z wlotem pod lustrem wody. Jednocześnie nie chcę popełnić tutaj błędu, na który będę później klął latami 😉
    • Po wyłączeniu pompy i spłynięciu wszystkiego, co ma spłynąć do sumpa, zaznaczam poziom wody (a konkretnie zawieszam na szybie takie DIY ustrojstwo ze znacznikiem) i potem do tego poziomu uzupełniam wodę. To jest mniej więcej to samo, o czym piszesz, ale nie do końca. ============================================================================================== W nawiązaniu do porównań sumpa i kaseciaka (kompetentnie mogę się wypowiedzieć na temat sumpa, w kwestii kaseciaka tylko teoretyzuję), to jeżeli kaseciak zajmuje w akwarium mniej więcej tyle co komin - u mnie ok. 35 l, w sumpie, w moim przypadku media zajmują ok. 120 l.  W przypadku gdy kaseciak zajmuje boczna ścianę, skraca akwarium, gdy jest z tyłu, trudniej się do niego dostać (chyba, że akwarium ma dostęp od tyłu). Odławianie narybku z komory kaseciaka umieszczonego na tylnej ścianie może być sporym wyzwaniem. Do sumpa można wyprowadzić grzałki, termometr i co tam jeszcze, np. napowietrzacz, do kaseciaka pewnie też, ale musi być pewnie odpowiednio większy. Grzebień rzeczywiście obrasta kamieniem, sam komin jest oczywiście wątpliwą ozdobą (podobnie jak kaseciak), ale przy odpowiednim zamaskowaniu dekoracjami mnie to tak bardzo nie razi.  
    • Jakiś czas temu pisałem do Malawiana ale nie posiada tego gatunku od jakiegoś czasu. 
    • Do dzisiaj kontynuowałem eksperyment z przeniesionym wlotem jednego kubełka pod lustro wody. Po drugiej nocy z rzędu (bez odmulania), ilość widocznych odchodów znacząco przyrasta (poniżej fota). Z Waszych wypowiedzi wyłania się wniosek, że jeśli wybieramy sumpa i nie chcemy mieć widocznych odchodów na dnie, mamy zasadniczo 3 opcje: 1. częste (codzienne) odmulanie 2. grubsza frakcja żwiru, najlepiej ciemnego, aby maskował zalegające odchody 3. czyste podłoże (bez piasku/żwiru) i mocna pompa. Dla celów własnej analizy, zrobiłem sobie porównanie najważniejszych aspektów 3 typów filtracji, stosując punktację 1-5. Oczywiście to tylko moje subiektywne oceny, niemniej starałem się być maksymalnie obiektywny :). Wychodzi na to, że przynajmniej w moim zestawieniu filtr kasetowy nieznacznie wygrywa. Co więcej, największą przewagą sumpa względem kaseciaka jest nieporównywalnie większy potencjał filtracji biologicznej, druga zaleta to łatwiejszy serwis/czyszczenie. Bo jak już wspomniano wcześniej, wpływ na estetykę wnętrza akwarium jest podobny (sporych rozmiarów komin z grzebieniem, który często jest brudny, zakamieniony, na pewno nie podnosi tej estetyki). Jednocześnie jednak ponosimy znacznie większe koszty na instalację sumpa, może pojawić się problem widocznych odchodów na dnie zbiornika, do tego to rozwiązanie jest dużo bardziej skomplikowane i niesie jednak nieco większe ryzyko awarii od kaseciaka. Podsumowując, jeśli dzisiaj mając dwa kubełki (w jednym od czasu do czasu stosuję purigen), mam idealnie klarowną wodę i stabilne parametry wody, w tym niewykrywalne poziomy NH3 i NO2, to największa przewaga sumpa, czyli możliwość rozbudowy złoża biologicznego, kompletnie traci na znaczeniu. Bo to nie da już mi w tej chwili żadnych wymiernych korzyści.  W tej sytuacji zastanawiam się nad filtracją składającą się z: 1) filtra kasetowego (zastąpiłby jeden kubełek), wypełnionego w 100% gąbką, żeby jeszcze bardziej wzmocnić filtrację mechaniczną (w tym zasysanie detrytusu) i potencjał klarowania wody. 2) filtra zewnętrznego - jeden kubełek by pozostał, ale z wlotem zasysającym wodę pod lustrem wody, dodatkowo z prefiltrem. Skoro doszedłby kaseciak, nie ucierpi na tym filtracja mechaniczna i oczyszczanie podłoża, za to zyskam: a) możliwość znacznie rzadszego serwisowania kubełka b) skuteczniejszą biologię (mniej zabrudzeń) c) większe bezpieczeństwo (w przypadku awarii/nieszczelności spłynie jedynie 2-3 cm wody, a nie jak obecnie 40 cm)  Triamond, w wolnej chwili postaram się policzyć sobie zaptrzebowanie na media filtracyjne korzystając z opracowanych przez Ciebie narzędzi, jednak na tą chwilę nie wydaje mi się to aż tak pilne i konieczne. Poniżej zdjęcia pokazujące klarowność wody w moim obecnym akwarium 180 cm, przy 2 filtrach zewnętrznych i dawce purigenu. Do nowego akwarium dojdzie oczywiście więcej ryb, ale też znacznie zwiększy się litraż i do tego najprawdopodobniej dojdzie filtr kasetowy zamiast jednego kubełka, więc w końcowym bilansie sytuacja powinna jeszcze lepsza.    
    • Mam na dnie czarne PCV, bez piasku. Grzebień (zasys od góry) oraz panel doklejony do akwarium z boku. Pas 5–10 cm od szyb bocznych i frontowej bez kamieni. Po nocy w 2 miejscach widać trochę odchodów. Zwiększyłem moc pompy z 30% do 100% – już po chwili niczego nie widać od frontu. Mam Jebao DCP 6000M na zbiornik 1000 l. Karmienie o 20:30 czasu zimowego, a potem pompa na maksimum przez 15 minut. Nawet bez tego „przedmuchiwania” nie było problemu – trzeba się naprawdę przypatrywać, żeby coś zobaczyć. Po PCV odchody się ślizgają, no i szybko się rozkładają / podrywają. Co do sumpa lub kasety… Komin do sumpa z rewizją i powrotem zajmie w zbiorniku podobne miejsce jak kaseta. Z sumpem trudno uzyskać takie przepływy jak z kasetą (grawitacyjne ograniczenie szybkości spływu przez komin, opory hydrauliki, wysokość podnoszenia itd.). Kaseta ma mało gąbki w stosunku do objętości filtra – marnuje miejsce w zbiorniku (ceramika jest kilka razy mniej skuteczna w filtracji biologicznej niż gąbka, więc można ją pominąć w rozważaniach). Gdy gąbki jest odpowiednio dużo w stosunku do karmienia, to rzadko (lub wcale) trzeba ją czyścić. https://forum.klub-malawi.pl/topic/25223-obliczanie-mediów-filtracyjnych/page/14/#comment-395255 Może... najpierw oszacuj obsadę, policz ile potrzeba mediów filtracyjnych, a dopiero potem zastanawiaj się, gdzie to umieścić... Ja mam 40 l gąbki, ok. 80 ryb i panel (wątek w stopce). Bezobsługowe (z ciągłą podmianą wody), bezpieczne i woda krystaliczna.
    • Mam inne zdanie w tej tematyce. W moim akwarium 250x80x70 mam standardowy komin ze wpływem górnym umieszczony w rogu. To co wpływa w toni trafia do filtracji. Odchody wiadomo grawitacyjnie na dno. Jednak ja wychodzę z założenia, że nie robię z nimi nic, po czasie rozkładają się w detrytus i przestają być w pierwotnej formie widoczne. Podłoże u mnie to żwir rzeczny o różnej gradacji pomieszany z piaskiem. Odchody są niewidoczne. Wiadomo jak jakaś ryba przepłynie szybkiej blisko dna to unoszą się na chwilę i zaraz opadają. 
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.