Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
Ale chodziło mi bardziej o to mocne słońce pisałem o tym i to n 3 godzinki gdzieś od południa do 15

Nie neguje Twojego pomysłu, przecież to Twoje akwarium ;). Każdy z nas wie czego chce i ma swoje doświadczenia.

U mnie w zbiorniku w ciągu dnia jak nikogo nie ma w domu, świeci słabe światełko 5 modułów białych i 4 niebieskie, i mi się takie coś podoba.

Powodzenia

Opublikowano
A jaką masz odległość między modułmi ?

Długość między modułami mam tyle co przewodu jest tzn jakieś 12-13cm.Bo tyle jest przy tych nowych modułach LG. A w niektórych miejscach nawet mniej. Na jednej belce mam 9 białych i 6 niebieskich a drugiej belce mam 7 białych i 4 niebieski. Boki lekko niedoświetlone, dlatego że moduł od strony hamburga końćzy się około 30cm od szyby z drugiej strony jakieś 15cm od szuby bocznej. Na modułach niebieskich mam dokładnie tak samo zrobione, że przerwa między modułami jest na długość przewodu. Jedynie co może dołożę to 4 niebieskie. Wspomniałem już o tym że moduły nie moga być zbyt daleko od siebie, gdyż zachodzi zjawisko pojawiania się i znikania. A na niebieski to strasznie wygląda. Dlatego dałem większą ilość niebieskich. Z czerwonych zrezygnowałem. Pierwszą belkę mam ustawioną około 15cm od przedniej szyby, a drugą też około 15cm od tylnej szyby.

Opublikowano
.... ale lepiej dołożyć jeden rządek za który dam ok 20zł niż robić nową pokrywę czy koronę.



[300] Malawi



Ale to też kwestia estetyki całego zbiornika... Teraz wodę masz 2-3cm poniżej wzmocnienia, same wzmocnienia klejone czarnym silikonem... Zrób koronę, wywal szyby - efekt gwarantowany :)

Opublikowano

Ja mam 16 ledów LG(przy akwarium 120cmz60cm) i jest fajnie ale dokupię jeszcze z jedne rząd 5szt.w cale aż tak za mocno nie jest. Także szyba nakrywowa co tam zabiera ale bez przesady. Bliki , a raczej mniejsza ich ilośc w porównaniu do oświetlenia Sebastiana jet wynikiem tego, że led 5050 świeci słabiej niż led 5630. Widzę u siebie różnicę w blikach kiedy świeciłem naświetlaczami, a modułami.

Fajna robota Guban.

  • Dziękuję 1
Opublikowano
Ja mam między modułami 4 cm , a między rzędami ok 6 cm

Kolego Guban a może to jest przyczyną, że nie ma blików. Jest bardzo dużo światła, gdyż zrobiłeś sobie "ala świetlówkę". Jak posiadałem świetlówki to nie miałem blików.Nie ma co porównywać modułu do naświetlacza, różnicę wszyscy widzimy.

  • Dziękuję 1
Opublikowano
Jest bardzo dużo światła, gdyż zrobiłeś sobie "ala świetlówkę". Jak posiadałem świetlówki to nie miałem blików


Kompletnie nie ma to znaczenia, a przy świetlówce choćbyś zaświecił nawet 5W czy 300W świetlówką nie doczekasz się blików ponieważ świetlówka emituje inny rodzaj światła który nie da efektów blików. Jedynie da to led i HQI ( oczywiście mówimy tu o źródłach światła akwarystycznego). Im silniejszy jednostkowo z leda strumień światła tym mocniejsze bliki.

Opublikowano
nie doczekasz się blików ponieważ świetlówka emituje inny rodzaj światła który nie da efektów blików

Przecież to napisałem, więc nie rozumie o co chodzi. Tylko nie rozwijałem się dlaczego świetlówka nie daje blików, po prostu nie daje i już.


Im silniejszy jednostkowo z leda strumień światła tym mocniejsze bliki.

To raczej też wszyscy wiedz.


Próbuje koledze jakoś pomóc z tym co ma. U mnie w zbiorniku są refleksy i to na pewno większe niż u niego. A posiadam takie same moduły tyle tylko, że mniej. Zrobił coś czego ja nie mam czyli szyba ochronna. A po za tym ma inaczej rozwiązane ustawienie tychże modułów. Może po prostu tu gdzieś leży przyczyna.

Opublikowano

Powodem mniej widocznych blików jest właśnie szyba. Miałem ją u siebie, ale z tego powodu ją usunąłem. Belka led wisi na koronie ok 12cm nad lustrem wody i jest ok.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Ogłoszenia



  • Posty

    • Jakiś czas temu chciałem się zwrócić do Zbiorowej Mądrości tego Forum  z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemów zdrowotnych jednej z z moich ryb, a konkretnie, jak w tytule - Labiodochromis caeruleus. Jako że problem udało mi się rozwiązać z takim, czy innym skutkiem własnymi siłami, opisuję sprawę jako ciekawostkę.  Wspomniana wyżej rybka od pewnego czasu zaczęła wyglądać, jakby szykowała się do konkursu Miss Anorrheksia. Stawała się co raz bardziej blada i wychudzona. Do tego sprawiała wrażenie, jakby sobie wargi ostrzyknęła i pływała z cały czas wywalonym jęzorem, co nie było uprzejme w stosunku d o pozostałych użytkowników akwarium, o mojej osobie nie wspominając.  Poza tym zachowywała się w miarę normalnie, za wspólne posiłki się zjawiała, tyle że nic nie jadła. Może była nieco bardziej lękliwa.  Nie wiedziałem, co z tym zrobić, ale zanim się zabrałem za opisanie problemu na Forum, udało mi się ją odłowić i przystąpiłem do operacji. Chwyciłem pincetką to coś, co wystawało rybie z pyska, pociągnąłem  i wyszło - diabli wiedzą co. Rzecz miała 18 mm długości, podczas gdy ryba 5 cm, więc wyjaśnił się brak apetytu, pewnie sięgało to do żołądka. Nie przypominało to niczego, zdecydowanie nie wyglądało na jakiś element anatomii. Było w miarę elastyczne, po umyciu półprzeźroczyste, najbardziej przypominało mi jakiś zaschnięty klej do plastiku. Nie zeschło się do następnego dnia. Pacjentka po zabiegu nie sprawiała wrażenia kogoś, komu wyrwano właśnie połowę wnętrzności.  I tu popełniłem błąd. Trzeba było rybę odizolować na dzień, dwa celem obserwacji, ja zaś uradowany z pomyślnego przebiegu  mojej interwencji wpuściłem ją do akwarium. Będąc z powrotem w domu zachowywała się całkiem normalnie, zaczęła nawet pobierać jedzenie.  Ustąpił też obrzęk warg.  I to by było tyle. Następnego dnia nie potrafiłem już ze stu procentową pewnością powiedzieć która to jest ta ocalona od pewnej śmierci głodowej. Nie było żadnej anorektyczki, żadna też nie miała wyskubanego ogona (który to ubytek widać na pierwszym zdjęciu). Aranżacja w moim zbiorniku pozwala długo i skutecznie się bunkrować, nigdy też nie widuję całej obsady jednocześnie. Można też dyskretnie zdechnąć i się rozłożyć i nikt tego nie zauważy. Niemniej, o ile się nie mylę, było 6 labidochromisów i tyle jest teraz. Wśród nich jest jeden odstający nieco wielkością i wybarwieniem, zakładam że to jest beneficjent mojej terapii. Dzisiaj, dwa miesiące po opisanych zdarzeniach ryba ta wygląda tak: Tak więc zakładam, że udało mi rybę wyleczyć i jak na nią patrzę to widzę jakiś przebłysk wdzięczności w jej oczach (a może mi się tak tylko wydaje). Ciekaw jestem, czy ktoś spotkał się z czymś podobnym, albo czy macie pomysł, co to mogło być?
    • Jakże mogłoby być inaczej 😉 Jedyny słuszny kierunek 👍
    • Mam nadzieję że większy zbiornik?No i że będzie tam malawi? 😉
    • Muszę zakończyć ten wątek, bo akwarium i jego mieszkańcy zostali sprzedani ☺️ Trochę mi żal, a trochę czuję satysfakcję, bo mogę wystartować z nowym zbiornikiem 😎    
    • A miałeś w środku jakieś media, chociaż gąbkę? Jeśli nie to chyba normalne, bo pompa zasysa z dołu komory.
    • Mam kolejne pytanie. Podłączyłem sumpa testowo na tydzień czasu i woda w ostatniej komorze tam gdzie jest pompa jest najbardziej brudna(zamulona) Na powierzchni wody w tej ostatniej komorze cały czas pływają jakieś paprochy. Czy to normalne i po podlączeniu sumpa do akwarium docelowego nie będzie tego problemu?
    • U mnie układ Maison Reef & Kulfon & Saulosi sprawdza się idealnie. Szeryf w swoim rewirze toleruje jedynie o dziwo pięknie wybarwiającego się samca Saulosi. Ogólnie mam wrażenie, że Saulosi są tłem dla reszty obsady, bo pływają gdzie chcą bez reakcji reszty obsady.
    • U mnie yellow już 5 lat żyje z "roślinożerną" mbuną karmione głównie spiruliną super forte 36% i żyją, mnożą się a samiec yellow wielki jak byk. Preferencje pokarmowe yellow można między bajki włożyć, jakby od karmy roślinnej miał jakiś brak to by nie urósł taki wielki. Wcześniej też miałem yellowy, już od lat 90-tych trzymane z mbuną i zawsze karmione przewagą karm roślinnych i zawsze było ok, dopiero tutaj zauważyłem jakąś manię na punkcie preferencji zywieniowych i nawet przez jakiś czas stosowałem się do tego ale zauważyłem że to jakaś bzdura która niema żadnego znaczenia. Znaczenie mogą mieć skrajności typu mbuna z rybożerną drapieżną non-mbuna, natomiast cała mbuna może być trzymana ze sobą razem i karmiona tym samym.
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.