Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Jest problem, podaje parametry.

-NH3/4 = 0

-NO2 = 0,05

-NO3 = 40

-KH = 8

-PH = 8

- temp. 27*C


Akwa 140l 100X35X40

Pokarmy:

-OSI spirulina płatki

-Tropical spirulina super forte

-Nature food Premium Cichlid Plant S

-OSI vivid color płatki

-OSI Cichlid płatki

-Hikari Cichlid excel


Karmienie 3X dziennie małe porcje, (szczypta znika w ciągu minuty) baza roślinny. Raz w tygodniu mrożonka dobrze przeplukana cyklop, solowiec i kryll naprzemiennie.

Obsada 13 szt. Saulosi (młode zaczynają się wybarwiać).

Jeden podejrzewam, że samiec zrobił się blado-różowy, osowiały, leży przy dnie ustawiony pod prąd wody, odchody białe cieniutkie, Nature food pobrał, ale natychmiast wypluł, spiruliny dziubnął dosłownie jeden płatek i wrócił na dno pod prąd. Taki stan jest od wczoraj wieczora brak wzdęcia i wytrzeszczu oczu, ale wyraźnie "odstaje" od grupy, nie stawia płetwy grzbietowej, reszta na zdjęciach.

Szpital akwa 20 l gotowe do zalania wodą z głównego, grzałka, filtr gąbkowy, kamień napowietrzający, Metronidazol w płynie gotowy w lodówce ( inne leki i recepty w zasięgu bez problemu).

Dzięki z góry za pomoc

post-14437-14695717370407_thumb.jpg

post-14437-14695717370924_thumb.jpg

post-14437-14695717371301_thumb.jpg

post-14437-1469571737167_thumb.jpg

Opublikowano

Jak dla mnie masz trochę za wysokie NO3, NO2 0,05 też nie problem ale widać że te 13 rybek już nieźle paskudzi w tym litrażu. Napisz jaką masz filtrację i zwiększ wielkość podmian.

Co do chorej obserwuj i jak się nie polepszy to leczenie.

Opublikowano

kubel e-901 JBL na full ceramika, mechanik to tylko gąbka na wlocie do tego skimmer i malutki cyrkulator z gąbką. Właśnie podmieniłem wodę, tak też zareagowałem na wysoki poziom NO3, napełniając w ten sposób 20l szpital w 80% resztę doleje świeżej jak jutro się odstoji. Pyśkowi się chyba pogarsza ruszył się z dna do powierzchni i zaszył się za wlotem z kubła. W szpitalu już wszystko chodzi na maxa.

Dziękuję za poradę

-- dołączony post:

Już nie czekam, chory w szpitalu. Dostał Metronidazol w płynie 5 mg/ml. Na 20 litrów wlałem 1 gram. Zgodnie z tym co wyczytałem 5 gram na 100 litrów tylko że nie wiem czy stężenie jest dobre, bo zawsze tyczyło się tabletek, a ja mam płyn.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Ogłoszenia



  • Posty

    • Jakiś czas temu chciałem się zwrócić do Zbiorowej Mądrości tego Forum  z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemów zdrowotnych jednej z z moich ryb, a konkretnie, jak w tytule - Labiodochromis caeruleus. Jako że problem udało mi się rozwiązać z takim, czy innym skutkiem własnymi siłami, opisuję sprawę jako ciekawostkę.  Wspomniana wyżej rybka od pewnego czasu zaczęła wyglądać, jakby szykowała się do konkursu Miss Anorrheksia. Stawała się co raz bardziej blada i wychudzona. Do tego sprawiała wrażenie, jakby sobie wargi ostrzyknęła i pływała z cały czas wywalonym jęzorem, co nie było uprzejme w stosunku d o pozostałych użytkowników akwarium, o mojej osobie nie wspominając.  Poza tym zachowywała się w miarę normalnie, za wspólne posiłki się zjawiała, tyle że nic nie jadła. Może była nieco bardziej lękliwa.  Nie wiedziałem, co z tym zrobić, ale zanim się zabrałem za opisanie problemu na Forum, udało mi się ją odłowić i przystąpiłem do operacji. Chwyciłem pincetką to coś, co wystawało rybie z pyska, pociągnąłem  i wyszło - diabli wiedzą co. Rzecz miała 18 mm długości, podczas gdy ryba 5 cm, więc wyjaśnił się brak apetytu, pewnie sięgało to do żołądka. Nie przypominało to niczego, zdecydowanie nie wyglądało na jakiś element anatomii. Było w miarę elastyczne, po umyciu półprzeźroczyste, najbardziej przypominało mi jakiś zaschnięty klej do plastiku. Nie zeschło się do następnego dnia. Pacjentka po zabiegu nie sprawiała wrażenia kogoś, komu wyrwano właśnie połowę wnętrzności.  I tu popełniłem błąd. Trzeba było rybę odizolować na dzień, dwa celem obserwacji, ja zaś uradowany z pomyślnego przebiegu  mojej interwencji wpuściłem ją do akwarium. Będąc z powrotem w domu zachowywała się całkiem normalnie, zaczęła nawet pobierać jedzenie.  Ustąpił też obrzęk warg.  I to by było tyle. Następnego dnia nie potrafiłem już ze stu procentową pewnością powiedzieć która to jest ta ocalona od pewnej śmierci głodowej. Nie było żadnej anorektyczki, żadna też nie miała wyskubanego ogona (który to ubytek widać na pierwszym zdjęciu). Aranżacja w moim zbiorniku pozwala długo i skutecznie się bunkrować, nigdy też nie widuję całej obsady jednocześnie. Można też dyskretnie zdechnąć i się rozłożyć i nikt tego nie zauważy. Niemniej, o ile się nie mylę, było 6 labidochromisów i tyle jest teraz. Wśród nich jest jeden odstający nieco wielkością i wybarwieniem, zakładam że to jest beneficjent mojej terapii. Dzisiaj, dwa miesiące po opisanych zdarzeniach ryba ta wygląda tak: Tak więc zakładam, że udało mi rybę wyleczyć i jak na nią patrzę to widzę jakiś przebłysk wdzięczności w jej oczach (a może mi się tak tylko wydaje). Ciekaw jestem, czy ktoś spotkał się z czymś podobnym, albo czy macie pomysł, co to mogło być?
    • Jakże mogłoby być inaczej 😉 Jedyny słuszny kierunek 👍
    • Mam nadzieję że większy zbiornik?No i że będzie tam malawi? 😉
    • Muszę zakończyć ten wątek, bo akwarium i jego mieszkańcy zostali sprzedani ☺️ Trochę mi żal, a trochę czuję satysfakcję, bo mogę wystartować z nowym zbiornikiem 😎    
    • A miałeś w środku jakieś media, chociaż gąbkę? Jeśli nie to chyba normalne, bo pompa zasysa z dołu komory.
    • Mam kolejne pytanie. Podłączyłem sumpa testowo na tydzień czasu i woda w ostatniej komorze tam gdzie jest pompa jest najbardziej brudna(zamulona) Na powierzchni wody w tej ostatniej komorze cały czas pływają jakieś paprochy. Czy to normalne i po podlączeniu sumpa do akwarium docelowego nie będzie tego problemu?
    • U mnie układ Maison Reef & Kulfon & Saulosi sprawdza się idealnie. Szeryf w swoim rewirze toleruje jedynie o dziwo pięknie wybarwiającego się samca Saulosi. Ogólnie mam wrażenie, że Saulosi są tłem dla reszty obsady, bo pływają gdzie chcą bez reakcji reszty obsady.
    • U mnie yellow już 5 lat żyje z "roślinożerną" mbuną karmione głównie spiruliną super forte 36% i żyją, mnożą się a samiec yellow wielki jak byk. Preferencje pokarmowe yellow można między bajki włożyć, jakby od karmy roślinnej miał jakiś brak to by nie urósł taki wielki. Wcześniej też miałem yellowy, już od lat 90-tych trzymane z mbuną i zawsze karmione przewagą karm roślinnych i zawsze było ok, dopiero tutaj zauważyłem jakąś manię na punkcie preferencji zywieniowych i nawet przez jakiś czas stosowałem się do tego ale zauważyłem że to jakaś bzdura która niema żadnego znaczenia. Znaczenie mogą mieć skrajności typu mbuna z rybożerną drapieżną non-mbuna, natomiast cała mbuna może być trzymana ze sobą razem i karmiona tym samym.
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.