Slavo
Użytkownik-
Postów
86 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Slavo
-
Niemcy w atlasie piszą: „Malawisee”. Piszą tak też przy każdym pyszczaku z jeziora Malawi czy też Niasa jak kto woli. Nie mam słownika, ale czy to całe „see” na końcu nie oznacza jeziora właśnie. Jestem leniem (nie mam zdrowia na poszukiwania językowe) więc pytam, może ktoś wie. Jeśli chodzi o towarzystwo dla pyszczaków to nie byłbym do końca przekonany, że się nie nadają. Wyobraźmy sobie sytuację, że w dużym lub bardzo dużym akwarium mieszkają pyszczaki, które są silnie związane z substratem, agresywne wewnątrz gatunkowo, w ogóle nie aż takie „wredne” i w toni akwarium pustka. Kolejny gatunek pyszczaków, generalnie trzyma się toni, ale od czasu do czasu zagląda zbadać: Co w skale piszczy – wojna gotowa. A tu może rozwiązanie gotowe. Nie wiem nic natemat tej ryby dlatego pytam na forum.
-
Czy ktoś może zna, widział na żywo, jego znajomy lub on sam ma, ewentualnie miał tą rybę? http://www.aquaryus.com/poissons-aquari ... mberi.html Należy do kąsaczowatych, dorasta do 10cm, minimalne akwarium dla nie to 80 cm długości,ryba przyjacielska. Występuje w Kamerunie, Zambii, Zairze i ... w Malawi !!! Tyle wyczytałem w niemieckim atlasie ryb akwariowych.
-
Prawdopodobnie to nic strasznego, pod warunkiem, że farba była dobrze wyschnięta. Spróbuj rozbić tę warstwę bąbelkami z napowietrzaacza lub z filtra, ewentualnie mocnym prądem wody przy powierzchni. Powinno pomóc.
-
Chciałem być patriotą, a zostałem idiotą. Napisałem tak bo koniecznie chciałem kupić polski produkt do mojego akwarium. Kupiłem więc filtr wew. AquaEl 1000UV. I co? Początkowo było spoko, lecz po pierwszym czyszczeniu głowicy (wyjąłem i wyczyściłem wtedy wirnik, wkładając go z powrotem-jak się wydaje-tak jak był przedtem), przestało dzialać bąbelkowanie. Kombinuję już jakiś czas co tydzień przy podmianie i nic. Może ktoś potrafi mi pomóc? I jeszcze jedno do tej pory żadnego zakwitu nie miałem, więc obstawałem przy zdaniu, że deklarowane przez producenta diody UV-C !! działają świetnie. O trzech tygodni w wodzie pływa coś jakby dym. Może te małe dranie palą jakieś malborasy w kryjówkach? Tylko kto im je przemyca? Tak poważnie to podejrzewałem zeolit włożony do tego filtra dokładnie trzy tygodnie temu-wyjęty i dalej to samo. W zewnętrznym, w ostatnim koszyku mam żwir koralowy i to może on tak zapyla? Tylko czemu dopiero teraz miałby zacząć, skoro przez dwa miesiące tego nie robił. Trochę odbiegłem od tematyki, ale może za jednym zamachem da się sprawę załatwić. W sobotę podmiana, więc mogę ingerować w biotopek. Proszę o pomoc. Slavo
-
Przepraszam, że się wtrącam ale… Napisał kolega, że daleko dla niego i basta. Kilometr czy dwadzieścia myślę, ze znaczenia nie ma. Ważne, że kolega zwrócił się do (jak myślał) kolegów o pomoc. Po to ich się ma i po to też jest Internet w domu, żeby pupy nie ruszać, a jednak daną sprawę załatwić. Jeśli ktoś kogoś nie lubi to niech napisze wprost, a nie zaciemnia obraz i jakieś liczenie kilometrów, odsyłanie do książek (mimo tego, że kolega Lenek już na początku zaznaczył, że w książkach nie znalazł). Lenku, ja niestety też nie potrafię Ci odpowiedzieć na to pytanie, tylko trochę mnie wnerwiło podejście do Twego pytania – dlatego to piszę. Strażnik moralności . Sławek
-
Właśnie napisałem, że jak skolonizował tereny o zimnym klimacie od dawna jadł już mięso. Chodzi o to, że napisałeś wcześniej: „Widzisz Slavo ten kop polegał na tym, iż byliśmy w stanie skolonizować nowe obszary niedostępne dla istot żywiących się roślinami np. tereny gdzie panuje pora zimna i na zbieractwie nie pociągniesz.” Zrozumiałem, że masz na myśli to, iż dopiero fakt przejścia na dietę mięsna był bezpośrednią przyczyną skolonizowania tych terenów. A co do zmiany klimatu, będącego przyczyną skolonizowania Europy, to było najprawdopodobniej tak, że ludzie wcześniej osiedleni w Azji Mniejszej nie mogli się przedostać do Europy przez tereny o bardzo surowym i „nieżyciowym” klimacie. Dopiero gdy klimat się zmienił sytuacja pozwoliła im na wędrówkę do Europy i o ile wiem do dnia dzisiejszego Homo Sapiens się z Europy nie wycofał.
-
Celowo napisałem: nie mam na myśli skrajnych przypadków złego i przedmiotowego traktowania zwierząt na wsi. Tak więc twój przykład, myślę był nie potrzebny. Sam mógłbym przytoczyć takowe, ale i te „dobre” też. Po prostu bywa różnie, a z pewnością nie można powiedzieć, że złe traktowanie zwierząt na wsi to reguła. Przytoczę za to inny przykład, który zdarzył się w mieście. Jest grudzień, stan wojenny w Polsce. Jeden ośmioletni chłopiec został w domu sam z ciężarną, chorą na zapalenie płuc matką i pięcioletnią siostrą (tata przez jakiś czas nie mógł być z nimi). Kryzys w kraju aż piszczy. Mama nie może iść do sklepu i stać godzinami w kolejce, a dzieci są z niej brutalnie wypychane (każdy chce coś kupić za wszelką cenę). Rodzinka przez dwa miesiące może jeść oprócz chleba dżem i mielonkę z puszki. Jednak jest kilka kur na działce. Trzeba je karmić, doglądać i … i co jakiś czas zabijać. Kto to robi? Otóż robi to ośmioletni chłopiec zaraz po lekcjach. Teraz chłopiec jest dorosły i nie jest zwyrodnialcem, nieczułym człowiekiem. Wręcz przeciwnie, kocha wszystkie żywe istoty ceni przyrodę. Jednak jeśli trzeba zrobi co trzeba. Mam na myśli to, że nie można krótko i jednoznacznie stwierdzić: nie zabijanie zwierząt jest dobre, a zabijanie i zjadanie jest złe. Dlaczego w ogóle o tym dyskutuję? Bo chcę i mam prawo domagać się by o mnie mówiono, że to co robię też jest dobre, a nie, że jestem kimś gorszym bo zabijałem i zjadam. Nie jestem sadystą i też mnie wścieka głupota i okrucieństwo (dla mnie nie istnieje termin niepotrzebne okrucieństwo – okrucieństwo to okrucieństwo). Czytając o jedynej słuszności nie zabijania, kotlet staje mi w gardle, bo ktoś odwołuje się do mojego sumienia, a ja przecież staram się być dobry. Co do skolonizowania ziemi przez człowieka to nie masz racji harisimi, bo człowiek współczesny opanował tereny o zimniejszym klimacie, na długo po tym jak zaczął wcinać mięso. Człowiek opanował ziemię zaczynając od wschodniej Afryki przez Azję Mniejszą, dalej Indie, Oceanię i Australię, a dopiero po zmianie klimatu Europę gdzie od dawna byli już Neandertalczycy. Jeść mięso zaczęli już przodkowie Homo Sapiens.
-
Czytam sobie, czytam i chciałem uniknąć wtrącania się w tego typu rozważania (już niemal filozoficzne), bo zazwyczaj nie dochodzi w nich do porozumienia, ale nie wytrzymam. Żyjemy w takich czasach, że możemy pozwolić sobie na wybór czy zabijać tuczniki i jeść ich mięso czy nie – co by nie mówić jesteśmy cywilizacją dosyć wysoko rozwiniętą. Jednak im dalej wstecz, tym bardziej wybór był oczywisty – jemy mięso bez dyskusji – bez dylematów natury moralnej. Jeszcze o ludziach żyjących na wsi i utrzymujących się z rolnictwa. Żyją oni na pewno bliżej natury, są z nią o wiele bardziej związani, co więcej, żyją jej rytmem. Jednak zbytnio tych spraw nie moralizują w kierunku tej dyskusji. Nie mam na myśli skrajnych przypadków złego i przedmiotowego traktowania zwierząt na wsi. Dalej. Kiedyś oglądałem sobie film dokumentalny o ludzkich przodkach. Jadłem wtedy coś (najczęściej jem mięso i sery – pełnowartościowe białko) i doskonale zdawałem sobie sprawę co jem i jak to się stało, że trafiło na mój talerz – to tak na marginesie. Padło tam stwierdzenie, iż przodkowie nasi dostali prawdziwego kopa „rozwojowego” w momencie gdy zaczęli jeść mięso (najprawdopodobniej zaczęło się od padliny). Jedząc wysokowartościowy pokarm, dali swoim organizmom możliwość lepszego rozwoju fizycznego, mogli mniej czasu poświęcać na zdobywanie odpowiedniej dawki „paliwa”, a co się z tym wiąże mieli więcej czasu na rozmnażanie się (zaludnienie planety – w ilości też siła) i … i myślenie. Na koniec. Z tego co się wiem to każde stworzenie „biologiczne” na ziemi w swej ewolucji i po przez ewolucję, dąży do całkowitej dominacji na planecie, a może i we wszechświecie. Jest to gdzieś zapisane w genach, czy też głębiej. Więc wydaje mi się, że pretensje o to do rodzaju ludzkiego są nie uzasadnione – jest to całkowicie naturalne działanie. Pyszczaki gdyby miały taką możliwość postąpiły by podobnie i to może my biegalibyśmy w szklanych pojemnikach . Nie twierdzę, że indywidualnie należy zachowywać się niemoralnie i nieetycznie, jednak masa ludzka i tak zrobi swoje. Ludzie „etyczni” jedynie ten proces mogą złagodzić. Na pewno kiedyś wyginiemy (nic we wszechświecie nie rozwija się wiecznie), ale na to nic się nie poradzi. Zaznaczam: nie agituję żadnej opcji. Napisałem coś od siebie.
-
Próba mikrof… noo… w każdym razie próba i podziękowania.
-
Przy okazji wykorzystam temacik i wetknę się z zapytaniem. Mianowicie chciałbym też mieć obrazek pod loginem na forum. Próbowałem dwukrotnie pogrzebać we własnym profilu i wysłałem miniaturkę obrazka 80x75, i nic. Wysłałem e-maila do moderatora z zapytaniem w tym temacie i nie mam żadnej odpowiedzi. Mam status sympatyka, czy muszę mieć klubowicza? Może coś źle robię. Nadmieniam, że obrazek wysyłam z własnego komputera.
-
Skały 'podwieszane'- relacja z budowy tła z CR65 (3 strona)
Slavo odpowiedział(a) na romekjagoda temat w Tło, podłoże, dekoracje, ...
Wbrew pozorom nakładanie Ceresitu na styropian nie jest tak bardzo pracochłonne. Pisałem raczej o przyklejaniu czegoś (np. wiszącej skały) silikonem. Chodziło mi mianowicie o to, że gdy ja przyklejałem osłonę filtra wew. ze styropianu do płyty PCV leżącej na dnie przygniecionej żwirem i kamolami, to wcześniej przyklejane powierzchnie miałem pomalowane Ceresitem. Po zalaniu akwarium i po kilku godzinach wyporność styropianu spowodowała jego oderwanie się. Nie puścił silikon tylko Ceresit (widocznie mało odporny na obciążenia rozciągające). A wracając do wiszącej skałki faktycznie dobrym rozwiązaniem jest umocowanie jej na dającej się zdemontować konstrukcji, tylko jej zaprojektowanie zależne jest od konstrukcji twojego akwarium, pokrywy itp. Innym rozwiązaniem (które zamierzam w kolejnym akwarium też wykonać) może być nie zwisająca skałka, a nawisająca opierająca się niejako na tle czyli na imitacji kamola stanowiącego tło-można wtedy taki nawis przykleić do umocowanego solidnie tła. UFF ale pisania -
Skały 'podwieszane'- relacja z budowy tła z CR65 (3 strona)
Slavo odpowiedział(a) na romekjagoda temat w Tło, podłoże, dekoracje, ...
Z tym, że przyklejaj silikonem w miejscach nie pomalowanych Ceresitem, bo puści na 100%. Wiem bo u mnie tak się stało :oops: i musiałem poprawiać. Czyli kupa roboty, bo wszystko trzeba porządnie wysuszyć i przygotować od nowa powierzchnie pod klejenie. Powodzenia -
Tak tylko się zapytam: dlaczego internauci okrzyknęli agatem wynajętym przez koncerny mięsne gościa, który pokazał cały dramat zabijanych zwierząt?
-
Filtr jest dobry (wg. mnie). Diody UV nie zlikwidują glonów porastających dno, szyby i dekoracje, a jedynie nie dopuszczą do rozwoju pierwotniaków i zakwitu wody (lampa UV-C działa tak samo). Dodatkowy pojemnik na wkłady filtracyjne mam pusty, a w razie konieczności włożę potrzebny mi w danej chwili wkład np. węgiel itp. (jako miejsce na wkład biologiczny olałem). Z wad mogę wymienić to, że troche trwa zanim znikają pływające syfki (ale może jestem czepialski)
-
Witam. Dawno temu miałem w swoim akwarium z pyszczakami Szarogłazy Głubczyckie. W tych czasach badałem jedynie GH, KH i ph wody – nic szczególnego się nie działo. Rybom wydawało mi się, że też nic nie dolega. O szarogłazie można poczytać tu: http://pl.wikipedia.org/wiki/Szarog%C5%82az oraz w przypadku Szarogłazu Głubczyckiego na stronie tegoż miasta. Może w przypadku twoich Kamoli, spróbuj na stronie pobliskiego miasta, skąd je wytrzasnąłeś. Powodzenia. Sławek
-
Witam. Drodzy koledzy. Powszechnie wiadomo, że nasza kochana ojczyzna wcale nie przoduje w korupcji. O wiele „lepiej stoją państwa z Ameryki Pd., a już „arcymistrzami są państwa afrykańskie. Więc jeśli chodzi nawet o strefy chronione jeziora, podejrzewam, że incydenty zdarzają się nie incydentalnie – proszę dopowiedzieć sobie resztę. Ponad to wielokrotnie można spotkać się z informacjami typu: „ta strefa jeziora została znacznie przetrzebiona” – ojej, czyja to wina?... Dla amatorów F0 mam propozycję: uciułać kilka tysiaków, pojechać, maseczka na nos, rureczka w buzię i plusk. Chwalić się można potem co nie miara. Nie jestem fanatykiem, każdy robi co uważa, nie mam zamiaru nikogo obrażać (tak tylko małą szpileczkę), piszę po prostu swoje zdanie. Sławek
-
Gluty też mam jakieś – w formie „glutowatych” płatków, mniejszych i większych. Co ciekawe; gupiki je zjadają. NO3 u mnie waha się między 10, a 20. Mam jednego nurzańca, kilka gałęzatek i mech jawajski, wodę podmieniam co tydzień, więc z NO3 nie pękam. Rośliny zostaną dotąd, aż dorobię się jakiegoś denitratora. No chyba, że jak wprowadzą się pyszczaki to zrobią im „kuku”. Pozdrawiam. Sławek
-
Dziękuję za odpowiedź. Używam testu SERA (miał być JBL ale nie było go akurat w sklepie cieszącym się w KM bardzo dobrą opinią, a pani sprzedająca powiedziała mi, że SERA jest równie dobry-więc chyba jest). U mnie właśnie tak się dzieje, że po dodaniu drugiego odczynnika próba pozostaje jasno żółta. Czy to możliwe bym od początku miał NO2=0 ? Nawiasem mówiąc tydzień po zalaniu akwarium tj. 20.06.07r. dolałem szczepy bakterii JBL i od tego czasu akwarium wyraźnie ożyło. Szybko pojawiły się okrzemki, a od dwóch dni obserwuję jak w ich miejsce (lub obok nich) pojawiają się zielone glony. Jeśli NO2=0 to może ta upragniona, wielka chwila (kombinuję w tej materii już jakieś 9 miesięcy) jest już blisko? Co Wy sądzicie? Sławek :!:
-
Witam znowu. 3.07.07r. zmierzyłem parametry i oto co wyszło: GH=12 – troszkę spadło z 13, KH=7 – pozostało takie same od ostatniego pomiaru (HURA!), Ph=8,0 (ale raczej 7,9 – brak tej wartości na skali). Jestem już spokojniejszy. Jednak mam kolejne pytanie: - 19.06.07r., potem 26.06.07r. i ostatnio3.07.07r. badałem NO2 i za każdym razem wynik był taki sam: od 0,1 do 0,3 mg/l (najniższa wartość na skali, kolorek blado żółty), w związku z tym gdy NO2 spadnie do zera woda w probówce nie zabarwi się wcale? No jeśli będzie mi się zabarwiała w tych granicach koloru to jak się dowiem, że akwarium dojrzało? Może to głupiutkie pytania ale jakoś nie mogę tego rozgryźć. Dziękuję za ewentualne podpowiedzi. Sławek
-
Dziękuję za odpowiedź. Będę czekał cierpliwie i zobaczymy. Na razie popatrzę sobie na gupiki i na pojawiające się już okrzemki .
-
Witam serdecznie. Mam pytanie z dziwnie zmieniającymi się parametrami wody. Ale od początku. Wystartowałem z 240l dwa tygodnie temu. Tło: styropian + ceresit CR65, żwirek rzeczny drobniutki dokładnie płukany, kamienie: otoczaki malowane ceresitem, filtr wew. Aquael 1000UV z pustym pojemnikiem na wkłady, filtr zewnętrzny JBL 250 z prefiltrem gąbkowym (wkłady od dołu 2 x ceramika + 1 x żwir koralowy), obsada: 5 dorosłych i kilka malutkich gupików „startowych”, wlano biostarter JBL. Parametry wody kranowej: GH=17, KH=11, Ph=7,0. Po zalaniu akwarium z dekoracją (z ceresitu), Ph skoczyło do 7,4 (MAŁO) i uwaga GH=15, a KH=9 ??? Po dodaniu do filtra zew. Żwiru koralowego, Ph=7,8 (bardziej 7,7 lecz nie mam testu z dokładnością co 0,1), GH=13, KH=7 (test powtórzony dwukrotnie!). Podobno tak niskie KH grozi niestabilnym Ph. Czy mam się bać? Czy dodać jeszcze do akwarium żwiru koralowego, który ma przecież podnosić twardość wody? Co jest u mnie grane? Pozdrawiam. Sławek
-
Strop spokojnie wytrzyma. Filtracja też da radę. Reszta to rzecz gustu... P.S. ja też zakładam (kroczek po kroczku, ale stanąłem na 240-więcej na razie nie da rady) P.S. P.S. Narzeczona po zakończonej akcji z zakładaniem wpadnie w zachwyt! Pozdrowienia
-
Witam serdecznie! Ja mam taki skromny pomysł: Hari… -przygotuj koledze jakieś 60l (im więcej tym lepiej – oczywiście) wody ze swojego akwarium (ew. pół na pół z uzdatnioną), -następnie niech kolega po wcześniejszym przygotowaniu „logistycznym” odłowi ryby do wiaderka, jak najsprawniej przeprowadzi dezynfekcję - tj. gotowanie podłoża, wyparzanie wrzątkiem lub w piekarniku dekoracji (nawet formy przetrwalnikowe najwredniejszych bakterii giną w temp. pow. 180 stopni C; tak samo można potraktować podłoże), dokładne umycie akwarium np. z pomocą soli kuchennej (należy zbyt dokładnie po tym przepłukać), -co do dekoracji, użył bym tylko pewnej – jeśli chodzi o oddziaływanie na wodę, -dalej „załóżcie akwa. od nowa wlewając ww. wodę oraz jakiś starter i co dzień uzupełniajcie nowa po uzdatnieniu (w tym czasie używając urządzeń w miarę możliwości), -po mimo dodatkowego wydatku, uważam, że zakup testu NO3 jest musowy (nie wiem-może kolega ma urodziny w najbliższym czasie, więc pomysł na prezent gotowy). Wiem, że to brzmi jakoś nie do zrealizowania, jednak kiedyś zrobiłem podobnie i się udało. Trzeba się tylko przygotować i zrobić to szybko (ok. 4 godz.). Akwa. jest dosyć małe więc jest to możliwe. A jak nie, to niestety chemia – myślę. Powodzenia. Sławek
-
Najczęściej filtr wewnętrzny jest używany także do napowietrzania wody w akwarium. Więc jeśli napowietrzy 1000 l wody na godzinę, to przy 1 l/h „odpowietrzonej” wody z denitratora wygra batalię o natlenienie wody w akwarium. Jeśli źle główkuję to proszę mnie poprawić.
-
Miało być: filtr wew. 1000l/h. :oops:
