Chyba już koledzy napisali wszystko o powodzie naszej rezygnacji. Inaczej by sprawa wyglądała jakby któryś z nas chciał stołek prezesa. Niestety nikt z nas nie chce się podjąć tego zadania. Prezes naprawdę musi poświęcić wiele swojego cennego czasu a i tak tylko wysłuchuje, że to nie tak, tamto nie tak, bo haracz, bo zarabia, bo nie działa i wiele by jeszcze wymieniać. Po nowym roku będą wybory do RS. Proponuję wszystkim tym najgłośniejszym "spróbowania tego chleba". Nie zrozumcie mnie źle. Nie piszę tego bo mam pretensje bo nie mam ich do nikogo.