Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)
4 godziny temu, maqus napisał:

Kolego,

To czy kaseciak jest głośny zależy od producenta pompy, mocy, jaką tam wstawisz. Moja pierwsza kaseta w akwa 250l była na hydorku 1200 i była bezgłośna! W obecnym mam również kaseciaka na zupełnie innym rodzaju pompy DCT 3000 i jej poziom hałasu jest dla mnie akceptowalny nawet w nocy. Dla mojej żony, już nie. Jak widzisz, jest to kwestia indywidualna, co jest głośne a co nie. Wymiana gąbki w kasecie zajmuje mi 2 min, więc na tą chwilę w moim akwarium, nie widzę lepszej filtracji.

a moze pompe na zewnatrz wystawic ..zamowilem wlasnie Grundfosa Alpha 2 25-40.. czy to dobry pomysl?

zamowilem ja zeby narurowca zbudowac do mojego 450L 150x55x55.. czy ktos ma porownanie który system lepszy? kaseciak czy narurowiec?

sorki za powtarzanie się.. cos nie tak jest z forum..pisze na innym temacie i mi tu zapiasuje ;(( nie wiem o co chodzi

Edytowane przez fenster
Opublikowano

Szczerze? Skoro masz już pompę, masz miejsce pod akwarium a rury i tak będziesz musiał ciągnąć do pompy, to zrób już sobie narurowca. Przynajmniej więcej miejsca będziesz miał w samym akwarium a obsługa obu filtracji wg mnie jest podobnie prosta (mimo, że nie miałem narurowca). No, może trochę więcej czasochłonna w narurowcu bo jednak trzeba korpus odkręcić a w kasecie tylko gąbkę wyjmujesz.

Wysłane z telefonu

Opublikowano
Dnia 8.01.2017 o 12:14, fenster napisał:

kupilem ta pompe zeby zrobic narurowca ale ten kaseciak wyglada na sprawniejszy w filtorowaniu.. ma ktos jakies doswiadczenia z jednym i drugim typem filtracji? który bylby lepszy dla 450L 150x55x55?

Od prawie samego początku używam kaseciaka i filtracja ta zawsze się sprawdzała. Odkąd przesiadłem się na większe akwarium i pompę serii DCT 6000 zaczął przeszkadzać mi hałas pompy. Nie wiem czy ta nowa seria tak ma bo stara pompa dc3000 była o wiele cichsza. Nie ważne...

Po świętach pojawiła się możliwość zrobienia narurowca bo żona zwolniła szafkę. Działa jak narazie krótko bo niecałe 2 tygodnie ale cisza jaka zapanowała po wyłączeniu kaseciaka jest nie do opisania. 

Nie ma żadnych różnic jeśli chodzi o jakość filtracji. Oba systemy idealnie czyszczą wodę i wymagają trochę gimnastyki przy płukaniu wkładów (mam akwarium 70cm wysokie+ 80cm szafka więc wyciąganie gąbki z kasety nie było takie proste). 

Narurowiec ma dla mnie jedną ważną zaletę (poza oszczędnością miejsca w akwarium). Składa się on z sekcji mechanicznej i biologicznej a każda sekcja ma po kilka korpusów. W razie potrzeby odkręcam korpus i wkładam co mi do niego pasuje (węgiel po chorobie lub jakieś nowe żywice).

Napiszę więc tak: jeśli masz miejsce pod akwarium, trochę zdolności i pieniądze to rób narurowca. Jeśli nie to kaseciak jest świetną alternatywą.

  • Dziękuję 1
Opublikowano

Czy w narurowcu można zastosować TMBT lub inny wygodny sposób eliminacji NO3? To jedna z wielu zalet kaseciaka. W przypadku wersji turbo można użyć Purolite, którego pompka znajduje się już gdzieś za gąbką więc nie zaciąga syfu.

Opublikowano
40 minut temu, JemioloSeba napisał:

Od prawie samego początku używam kaseciaka i filtracja ta zawsze się sprawdzała. Odkąd przesiadłem się na większe akwarium i pompę serii DCT 6000 zaczął przeszkadzać mi hałas pompy. Nie wiem czy ta nowa seria tak ma bo stara pompa dc3000 była o wiele cichsza. Nie ważne...

Po świętach pojawiła się możliwość zrobienia narurowca bo żona zwolniła szafkę. Działa jak narazie krótko bo niecałe 2 tygodnie ale cisza jaka zapanowała po wyłączeniu kaseciaka jest nie do opisania. 

Nie ma żadnych różnic jeśli chodzi o jakość filtracji. Oba systemy idealnie czyszczą wodę i wymagają trochę gimnastyki przy płukaniu wkładów (mam akwarium 70cm wysokie+ 80cm szafka więc wyciąganie gąbki z kasety nie było takie proste). 

Narurowiec ma dla mnie jedną ważną zaletę (poza oszczędnością miejsca w akwarium). Składa się on z sekcji mechanicznej i biologicznej a każda sekcja ma po kilka korpusów. W razie potrzeby odkręcam korpus i wkładam co mi do niego pasuje (węgiel po chorobie lub jakieś nowe żywice).

Napiszę więc tak: jeśli masz miejsce pod akwarium, trochę zdolności i pieniądze to rób narurowca. Jeśli nie to kaseciak jest świetną alternatywą.

dzieki za pomoc w podjeciu dezycji :).. bedzie zatem narurowiec

Opublikowano
7 minut temu, pstryk napisał:

Czy w narurowcu można zastosować TMBT lub inny wygodny sposób eliminacji NO3? To jedna z wielu zalet kaseciaka. W przypadku wersji turbo można użyć Purolite, którego pompka znajduje się już gdzieś za gąbką więc nie zaciąga syfu.

Nie wiem jak TMBT ale Purolite a520e na pewno można i większość stosuje ;)

Panowie wydzielam temat bo tu koledze ostry OT zrobiliśmy.

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Jako użytkownik kaseciaka i narurowca pozwolę sobie dopisać kolejne spostrzeżenia po kilku tygodniach użytkowania narurowca. 

Przyszła pora na pierwszą wymianę wkładów w korpusach. Przyzwyczajony byłem, że w kaseciaku czyszczenie gąbki nie trwało dłużej niż 5min i ogólny serwis akwarium czyli czyszczenie szyb i drobna kosmetyka nie trwały dłużej niż 20min. Przy korpusach niestety już tak szybko nie jest i o ile używamy gotowych wkładów sznurkowych to wymiana trwa stosunkowo krótko to już przy watolinie i owijaniu rurek sznurkiem wcale szybkie nie jest i trzeba temu poświęcić zdecydowanie więcej czasu. Zdaję sobie sprawę, że początki są zawsze trudne i pewnie dojdę do wprawy ale nie sądzę, że uda mi się serwisować akwarium w czasie podobnym do tego z kaseciakiem. 

Drugą rzeczą, która mi przeszkadza jest bałagan podczas wymiany wkładów. Woda zawsze gdzieś kapie a i watolina fruwa po podłodze :) Lubię porządek a i małe dzieci nie pomagają podczas takich prac więc wszystko się kumuluje.

Co jest za to sporym plusem podczas wymiany wkładów? Zero syfu w akwarium. Nic z gąbki nie wraca do wody i jest ona cały czas czysta. Mając teraz czyścik Tunze i JBL praktycznie nie muszę wkładać rąk do akwarium.

 

Zapewne po kilku wymianach dojdę do wprawy i zacznę robić to płynniej więc nie zniechęcam się i testuję dalej.

Cisza pompy CO skutecznie wynagradza mi wszelkie niedogodności związane z czyszczeniem a ten argument dla mnie w chwili obecnej jest najważniejszy bo czyszczenie to proces, który wykonuję raz na 2-3 tygodnie a hałas/szum pompy słyszałem 24/24.

Opublikowano
5 godzin temu, JemioloSeba napisał:

Drugą rzeczą, która mi przeszkadza jest bałagan podczas wymiany wkładów. Woda zawsze gdzieś kapie a i watolina fruwa po podłodze :) Lubię porządek a i małe dzieci nie pomagają podczas takich prac więc wszystko się kumuluje.

Zmień na gąbkę ;) 

Opublikowano

U mnie wymiana wkładów nie trwa dłużej niż 5 minut ale:
1. zakupioną watolinę pociąłem sobie w wolnej chwili na gotowe prostokąty,
2. zakupiłem 4 filtry sznurkowe żeby pozyskać rurki.
Dwie rurki siedza w korpusach, a 2 w wolnej chwili się robią do następnej podmianki.
Pod korpusy stawiam niezbyt wysoki pojemnik plastikowy, podczas odkręcania 1 wylewa się tyle wody, że z 2 już leci mało. Wszystko w pojemniku a w szawce suchutko.
Polecam dodatkowe dokupienie 2 wkładów sznurkowych wtedy podmianka trwa błyskawicznie.

Wysłane z mojego LG-D855 przy użyciu Tapatalka

Opublikowano
9 godzin temu, aurban6 napisał:

Polecam dodatkowe dokupienie 2 wkładów sznurkowych wtedy podmianka trwa błyskawicznie.

Zastanawiam się nad pozostaniem przy sznurkach. 3 korpusy równolegle robią robotę i po 3 tygodniach przepływ był nadal bardzo dobry.

16 godzin temu, eljot napisał:

Zmień na gąbkę ;) 

Kupiłem też gąbki polecane na forum ale nie wiem co jest nie tak bo u mnie zajmują cały korpus i nie ma miejsca pomiędzy ścianką a gąbka. Jak to wygląda u Ciebie @eljot? Takie kupiłem:

http://www.allegro.pl/ShowItem2.php?item=6515464717

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Ogłoszenia



  • Posty

    • A to ciekawe. @BombeL ma, czy też miał, swoje predatory w standardowej 700-tce czyli 200cm. dł. i jakoś nie słyszałem o problemach. A miał (ma) i Bucka i Aristo i Nimbo. Łukasz, to jak to jest z tymi predatorami, bo koledzy jakieś herezje tu rozpowszechniają, że dla nich to musi być minimum 250cm?😆 A może lałeś im melisę, albo dawałeś psychotropy, żeby zachowywały spokój emocjonalny?😆 A tak w ogóle to bardzo fajna relacja.  
    • @S_owa piękny wpis dodałeś, wręcz kronikarski, bardzo dużo wiedzy praktycznej oraz piękne zdjęcia i filmiki. Bardzo kibicuję dalszej pielęgnacji tych pięknych ryb. Ja po prawie 3 letniej przygodzie z moimi drapolami się poddałem. Ale moje akwarium było zupełnie inne - mniej kryjówek, więcej przestrzeni do pływania, przez to prześladowane ryby podczas tarła nie miały się gdzie schować. U Ciebie sytuacja jest trochę inna. Większy litraż i więcej kryjówek. Ale też poniosłeś już straty i to swojej ulubionej ryby. Ja w swoim akwarium z drapolami sugerowałem się baniakiem Stacha, wtajemniczeni wiedzą o kogo chodzi. Często zamieszczał piękne fotki drapoli na naszym forum. Nie pisał nic o możliwości braku harmonii w akwarium. Dopiero później w pw gdy pytałem o pokarmy - powiedział jasno, że moje akwarium jest zbyt małe do Predatorów przypomnę mój baniak 230x70x65h. Jego akwarium było podobne litrażem, tylko 20cm dłuższe. Nie wiedziałem wtedy o czym on piszę i zbagatelizowałem te wiadomość, myśląc, że u mnie będzie ok. Nie było ok i teraz po zmianie obsady na non- mbune w końcu mam spokój w akwarium. Co do buccochromisa, to marzy mi się jeszcze ten gatunek, ale w niniejszej odmianie, który praktycznie jest nie do dostania.
    • Rzadko zdarzają się tu tak dobre aktualizacje 💪  Super ciekawy opis zawierający przy okazji sporo przydatnych informacji (i przestróg) dla osób chcących hodować drapole. Ryby świetne, filmy z tarła bucco rewelka. 👏👏👏
    • Od ostatniego wpisu minęło już 12 miesięcy więc uznałem, że warto zaktualizować wątek. Ciężko 12 miesięcy skrócić jednym wpisem, ale postaram się to streścić, tym bardziej, że dłuższych opisów przestawiających zbiorniki z drapieżnikami jak niewiele. Od wpuszczenia obsady minęły już blisko 2 lata, więc dzieciaki już trochę urosły. W obsadzie nie ma wielkiej rewolucji. Aczkolwiek ten rok przyniósł kilka małych roszad. Aktualnie wygląda to następująco: 1) Champsochromis Caereuleus 0+2 2) Fossorochromis Rostratus 1+2 3) Nimbochromis Livingstoni 1+0 4) Buccochromis Rhoadesii 1+3 5) Dimidiochromis Compressiceps 1+0 6) Aristochromis Chrystyi 1+2 Do obsady w tym czasie dołączył samiec Buccochromisa, gdyż posiadane 3 osobniki, tak jak przewidywałem w uprzednich wpisach ostatecznie okazały się samicami. Dorzuciłem także 1 samca i 2 samice Arsito, które uzupełniły obsadę. Niestety w ciągu tych 12 miesięcy Nimbo stracił samicę, a największą startą i różnicą jest brak samca Champsochromisa. Niestety jeden z moich ulubieńców i bardziej istotnych zawodników w tym zespole odpłynął do krainy wiecznych łowów. Zaczęło się od tego, że na moich oczach spłoszył się (podczas wizyty rodziny, kręcenia się przy szybie, nagłych ruchach itp.) i taki mega spanikowany uderzył o tło strukturalne (prawy bok akwarium), później jeszcze wylądował w rogu, a następnie w ,,jaskini" pod filtrem kasetowym (gdzie też mam dodatkowo kamień, który był kryjowką dla mniejszych inkubujących samic). Na jego pysku pojawiła się lekka rana, w która wdała się jakąś infekcja/bakteria. Rana nie chciała się goić, próbowałem go leczyć poza akwarium, codziennie robiłem kurację i podmienialem mu wodę (niestety nie mam drugiego większego baniaka na leczenie i kwarantanny), a akwarium zajmuje jednak sporo miejsca jak na mieszkanie w bloku. Ostatecznie wydawało się, że jest lepiej, rana zaczęła się zmniejszać ale przez leczenie champso raz, że stracił pozycję to ,,po powrocie" zaczęła go bardzo męczyć samica (mściwa kobieta, dojechała go za te wszystkie zmuszanie do igraszek i ciągle wysyłanie na ,,macierzyński"). No i zmęczony życiem i ganiany przez samice, Champso zawinął się z tego świata. Wielka szkoda. Przez cały ten czas dobrze funkcjonował w układzie 1+1, a przez chwilę 1+2 (trochę przypadkowo udało mi się trafić jeszcze jedną samice). Ogólnie zostając przy tym gatunku to Champso od początku rządził w zbiorniku, choć nie robił krzywdy innym gatunkom. Nie wiem jakby potoczyła się jego dominacja bo można powiedzieć, że minął się z dokupiony samcem Bucco, o którym wspominałem na wstępie. Kończąc jego wątek będę chciał w przyszłości dokupić samca Champso, bo trzymanie samych samic nie ma większego sensu. Aktualnie w akwarium wyraźnie dominuje Buccochromis Rhoadesii. Samiec Champso był już spory, ale jednak jego torpedowaty kształt w zestawieniu z Bucco to jak porównanie wysportowanego koszykarza (champso) i ubitego boksera wagi ciężkiej (Bucco). Bucek ma aktualnie około 30cm, może nawet nieznane przekracza 30, to prawdziwy kawał ryby. Na codzien wygląda pięknie ale w okresie tarła jego barwy, lśniące płetwy i mieniące się łuski wyglądają na tyle kozacko, że w mojej subiektywnej liście pielęgnic z jeziora Malawi (w kategoriach wizualnych) wskoczył na 1 miejsce. Poza tym tarło 30cm ryby samo w sobie jest zjawiskiem, z którym nie miałem wcześniej w swoich zbiornikach do czynienia. Jednak oprócz tego, że w okresie tarła jest jeszcze ładniejszy to niestety ale w tym czasie totalnie dominuje akwarium. To taki czas kiedy 1400l staje się nagle za małe ... Bucek zajmuje wtedy 70% akwarium, tzn tarło odbywa na pustej przestrzeni tuż przy lewym boku zbiornika, oczywiście jest to poprzedzone intensywnym kopaniem itp. Mimo, że akwarium jest dość spore i przywłaszczenie 1/3 zbiornika spokojnie by mu wystarczyło, to on zdecydowanie woli stłamsić resztę obsady po drugiej stronie baniaka, regularnie patrolując teren i przeganiając konkurencję tak aby absolutnie nikt się nie wychylił i nie przeszkadzał w ,,spotkaniu z samicą". Pierwsze tarła po wprowadzeniu Bucka to było lekkie przegięcie z jego strony, bo inne gatunki również się rozmnażają ale absolutnie nie wpływa to negatywnie na resztę obsady. Chłopak był mocno wyposzczony i bardzo chciał pokazać kto rządzi w baniaku. Z uwagi na powyższe zrobiłem lekkie przemeblowanie w akwarium, dodałem kilka większych modułów/kamieni aby zwiększyć ilość kryjówek - aby wszystkie ryby nie były na widoku dominanta. Początkowo wielkich zmian nie było, ale w ostatnim czasie jest wyraźnie lepiej i tarła Buccochromisa nie odbijają się aż takich echem w zbiorniku, a reszta mieszkańców traci trochę przestrzeni ale nie musi już tylko siedzieć w kąciku czekając, aż Buccochromis zrobi swoje. W tym miejscu mogę tylko przekazać czytającym ten wątek osobom, które rozważają ten gatunek w swoim zbiorniku, że w akwariach mniejszych niż 2,5 m, bynajmniej ja (ze swoim obecnym doświadczeniem) absolutnie nie dorzuciłbym tego gatunku do obsady, gdyz jest to za duża ryba, z wysokim ego, potrzebująca sporo przestrzeni w okresach tarła. Myślę nawet, że 3 m zbiornik byłby tu zdecydowanie lepszy (ale pojawiające się w literaturze i niektórych źródłach 2 metry to zdecydowanie za mało... Oczywiście rozmawiamy o dorosłym samcu, w układzie z samicami) - bo zawsze się może trafić ktoś kto powie, że ,,on ma w 720l i jest ok". Tylko różnica przy samym samcu (bez samic) albo młodziaku 17 cm jest kolosalna. Przechodząc do innych gatunków, które u mnie pływają to moje DOTYCHCZASOWE doświadczenia wskazują, że obecny zbiornik jest dla nich wystarczajacy i w przypadku tarła nie potrzebują połowy akwarium i robią spustoszenia wśród innych gatunków. Mimo wszystko, biorąc pod uwagę, że wątków o drapieżnikach jest bardzo mało to ryby te potrzebują połaci przestrzeni i w np. 2 metrowych zbiornikach można pokusić się jedynie o te mniejsze gatunki. Do fajnej obsady polecam raczej konkretny litraż i minimum 2,5 najlepiej 3 m (oczywiście opakowane solidną głębią i wysokością).  Nie przeciągając, w najbliższych miesiącach na pewno w zbiorniku będą jakieś kosmetyczne zmiany w obsadzie, albo jej uzupełnienie. Na tą chwilę w zbiorniku pływa 14 ryb, wcześniej był moment gdzie było 10-11. Stosunkowo nie duża ilość ryb pozwala na obserwowanie bardziej naturalnych zachowań tych ryb (oczywiście przy większym baniaku te możliwości byłyby jeszcze większe) ale np. przerabiałem już jak Nimbo leżakuje przy kamieniu (może robiłby to częściej ale nie ma na co polować) oraz przede wszystkim samice, ktore wypuszczają młode z pyska, po czym starają się ich pilnować, odganiają inne ryby, a w sytuacji potencjalnego zagrożenia biorą je ponownie do pyska. I drapieżników, przy ich dużych i pojemnych pyskach oraz sporej gromadce młodych wygląda to bardzo efektownie. Widziałem takie zachowanie zarowno u Nibochromisów, Fossorochoromisów jak i Champsochromisów, z tym, że dwóch ostatnich przypkach była to dość nieidealna próba walki o dzieciaki i dość szybko większość małych stała się podwieczorkiem. Za to samica Nimbo potrafiła znaleźć sobie dobre miejsce i mimo, że była wyraźnie najmniejsza z całej obsady bardzo dzielnie broniła mlodych. Oczywiście jest to syzyfowa praca i za każdym razem prędzej czy później kończy się wywieszeniem białej flagi.  Sytuację z samicą Nimbo udało mi się kilka razy nagrać, więc dorzucam filmik, który ma już dobre kilka miesięcy ale jest dość ciekawy. Ogólnie w akwarium jest dość luźno, jednak myślę, że przy tych gabarytach ryb i litrażu 1400l dołożenie 3-4 osobników to już taki max (bynajmniej przy moim podejściu gdzie wolę nieprzerybione zbiorniki). Jest parę koncepcji, zobaczymy co przyniesie przyszłość. Do opisu dorzucam kilka zdjęć (samca Aristo, samca Nimbo, samicy Champso) oraz filmy z tarła Buco i pilnowania młodych przez samicę Nimbo. VID_20260228_181415.mp4 VID_20260228_171500.mp4 VID_20250928_184436.mp4
    • Jakiś czas temu chciałem się zwrócić do Zbiorowej Mądrości tego Forum  z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemów zdrowotnych jednej z z moich ryb, a konkretnie, jak w tytule - Labiodochromis caeruleus. Jako że problem udało mi się rozwiązać z takim, czy innym skutkiem własnymi siłami, opisuję sprawę jako ciekawostkę.  Wspomniana wyżej rybka od pewnego czasu zaczęła wyglądać, jakby szykowała się do konkursu Miss Anorrheksia. Stawała się co raz bardziej blada i wychudzona. Do tego sprawiała wrażenie, jakby sobie wargi ostrzyknęła i pływała z cały czas wywalonym jęzorem, co nie było uprzejme w stosunku d o pozostałych użytkowników akwarium, o mojej osobie nie wspominając.  Poza tym zachowywała się w miarę normalnie, za wspólne posiłki się zjawiała, tyle że nic nie jadła. Może była nieco bardziej lękliwa.  Nie wiedziałem, co z tym zrobić, ale zanim się zabrałem za opisanie problemu na Forum, udało mi się ją odłowić i przystąpiłem do operacji. Chwyciłem pincetką to coś, co wystawało rybie z pyska, pociągnąłem  i wyszło - diabli wiedzą co. Rzecz miała 18 mm długości, podczas gdy ryba 5 cm, więc wyjaśnił się brak apetytu, pewnie sięgało to do żołądka. Nie przypominało to niczego, zdecydowanie nie wyglądało na jakiś element anatomii. Było w miarę elastyczne, po umyciu półprzeźroczyste, najbardziej przypominało mi jakiś zaschnięty klej do plastiku. Nie zeschło się do następnego dnia. Pacjentka po zabiegu nie sprawiała wrażenia kogoś, komu wyrwano właśnie połowę wnętrzności.  I tu popełniłem błąd. Trzeba było rybę odizolować na dzień, dwa celem obserwacji, ja zaś uradowany z pomyślnego przebiegu  mojej interwencji wpuściłem ją do akwarium. Będąc z powrotem w domu zachowywała się całkiem normalnie, zaczęła nawet pobierać jedzenie.  Ustąpił też obrzęk warg.  I to by było tyle. Następnego dnia nie potrafiłem już ze stu procentową pewnością powiedzieć która to jest ta ocalona od pewnej śmierci głodowej. Nie było żadnej anorektyczki, żadna też nie miała wyskubanego ogona (który to ubytek widać na pierwszym zdjęciu). Aranżacja w moim zbiorniku pozwala długo i skutecznie się bunkrować, nigdy też nie widuję całej obsady jednocześnie. Można też dyskretnie zdechnąć i się rozłożyć i nikt tego nie zauważy. Niemniej, o ile się nie mylę, było 6 labidochromisów i tyle jest teraz. Wśród nich jest jeden odstający nieco wielkością i wybarwieniem, zakładam że to jest beneficjent mojej terapii. Dzisiaj, dwa miesiące po opisanych zdarzeniach ryba ta wygląda tak: Tak więc zakładam, że udało mi rybę wyleczyć i jak na nią patrzę to widzę jakiś przebłysk wdzięczności w jej oczach (a może mi się tak tylko wydaje). Ciekaw jestem, czy ktoś spotkał się z czymś podobnym, albo czy macie pomysł, co to mogło być?
    • Jakże mogłoby być inaczej 😉 Jedyny słuszny kierunek 👍
    • Mam nadzieję że większy zbiornik?No i że będzie tam malawi? 😉
    • Muszę zakończyć ten wątek, bo akwarium i jego mieszkańcy zostali sprzedani ☺️ Trochę mi żal, a trochę czuję satysfakcję, bo mogę wystartować z nowym zbiornikiem 😎    
    • A miałeś w środku jakieś media, chociaż gąbkę? Jeśli nie to chyba normalne, bo pompa zasysa z dołu komory.
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.