Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Jeśli mogę dołożyć 3 grosze od siebie, to ja w 180 litrowym akwa (100x40x45) przez okres 1,5 roku miałem razem pseudotrpheus saulosi coral 8 szt. (później 6 ponieważ samce się zredukowały z 3 do 1) oraz metriaclima livingstonii (pyszczak muszlowy) 8 szt. Ryby poza wspomnianymi samcami saulosi nie wchodziły sobie w drogę. Rok temu zrezygnowałem z metriaclima livingstonii i do saulsoi coral dołożyłem: labidochromis caeruleus 4 szt. (1 malec padł po kilku dniach) oraz melanochromis maingano 4 szt. Tak więc moja obecna obsada to: dorosłe pseudotrpheus saulosi coral 6 szt. (1+5), labidochromis caeruleus 3 szt. w wieku ok. 1,5-2 lat oraz melanochromis maingano 4 szt. w wieku ok. 1,5-2 lat. W akwa panuje względny spokój, a nie mam ani dużo dekoracji, ani kryjówek - kilka większych kamini. Ryby międzygatunkowo nie wchodzą sobie w drogę. Jeśli chodzi o starcia wewnątrz każdego z gatunków, to wśród saulosi samiec ganie wszystkie samice, a samice toczą niegroźne walki między sobą. Dwa wieksze yelow gonią się po całym akwa, a trzeci najmniejszy ma spokój. Raz się zdarzyło, że jeden yellow miał "diurę" w boku, która się zagoiła - przyczyny tej rany nie znam, może skubnął go kolega, może gdzieś się otarł - grunt, że wyszedł z tego. Jeśli chodzi o maingano, to rybcie mają około 4-6 cm i rosną jak na drożdżach, widać że jeden osobnik wyrasta na dominatora. Póki co ich gonitwy nie są groźne. Zobaczymy, co będzie dalej? Nie wykluczam, że będę musiał z nich zrezygnować, ale i tak jestem zadowolony, że zdecydowałem się na te ryby i mogłem - tzn. jeszcze nadal mogę je oglądać, bo są piękne. Moim zdaniem jeden z ładniejszych pyszczaków. Reasumując akwa o pojemności 170-200 l. jak najbardziej nadaje się na zbiornik jednogatunkowy, moim zdaniem na dwugatunkowy również, a czy jest w nim miejsce na trzy dorosłe gatunki, czas pokaże. Jeśli zacznie dziać się coś złego, napewno zrezygnuję z trzeciego gatunku.

Opublikowano
melanochromis maingano 4 szt. w wieku ok. 1,5-2 lat.

Jeśli chodzi o maingano, to rybcie mają około 4-6 cm i rosną jak na drożdżach


Albo się mylisz w zeznaniach, albo z rybami coś masz nie tak...po dwóch latach powinny mieć już prawie ostateczny wymiar.

Opublikowano

Wymiar podałem na oko nie mierzyłem ryb miarką. Największy maingano jest jeszcze nieco mniejszy niż dorosły samiec saulosi coral, więc może ma z 7 cm. A co do wieku mainganoo, to nie wiem ile mają, gdy są sprzedawane przez M_sobo, ale pewnie z 5-6 miesięcy minimum. U mnie są 7,5 miesięca (sprawdziłem właśnie kiedy zamawiałem u M_sobo - więc rzeczywiście nie tak jak pisałem rok - sorry) i nie mają 1,5-2 lata tylko ponad rok - sorry. Ogólnie w poście chodziło mi o to, że póki ryby są młode, nawet w małym akwa może pływać kilka gatunków, a zbiornik 170-200 l. nadaje się na akwa dwugatunkowe w haremach 1+kilka.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Ogłoszenia



  • Posty

    • Jakiś czas temu chciałem się zwrócić do Zbiorowej Mądrości tego Forum  z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemów zdrowotnych jednej z z moich ryb, a konkretnie, jak w tytule - Labiodochromis caeruleus. Jako że problem udało mi się rozwiązać z takim, czy innym skutkiem własnymi siłami, opisuję sprawę jako ciekawostkę.  Wspomniana wyżej rybka od pewnego czasu zaczęła wyglądać, jakby szykowała się do konkursu Miss Anorrheksia. Stawała się co raz bardziej blada i wychudzona. Do tego sprawiała wrażenie, jakby sobie wargi ostrzyknęła i pływała z cały czas wywalonym jęzorem, co nie było uprzejme w stosunku d o pozostałych użytkowników akwarium, o mojej osobie nie wspominając.  Poza tym zachowywała się w miarę normalnie, za wspólne posiłki się zjawiała, tyle że nic nie jadła. Może była nieco bardziej lękliwa.  Nie wiedziałem, co z tym zrobić, ale zanim się zabrałem za opisanie problemu na Forum, udało mi się ją odłowić i przystąpiłem do operacji. Chwyciłem pincetką to coś, co wystawało rybie z pyska, pociągnąłem  i wyszło - diabli wiedzą co. Rzecz miała 18 mm długości, podczas gdy ryba 5 cm, więc wyjaśnił się brak apetytu, pewnie sięgało to do żołądka. Nie przypominało to niczego, zdecydowanie nie wyglądało na jakiś element anatomii. Było w miarę elastyczne, po umyciu półprzeźroczyste, najbardziej przypominało mi jakiś zaschnięty klej do plastiku. Nie zeschło się do następnego dnia. Pacjentka po zabiegu nie sprawiała wrażenia kogoś, komu wyrwano właśnie połowę wnętrzności.  I tu popełniłem błąd. Trzeba było rybę odizolować na dzień, dwa celem obserwacji, ja zaś uradowany z pomyślnego przebiegu  mojej interwencji wpuściłem ją do akwarium. Będąc z powrotem w domu zachowywała się całkiem normalnie, zaczęła nawet pobierać jedzenie.  Ustąpił też obrzęk warg.  I to by było tyle. Następnego dnia nie potrafiłem już ze stu procentową pewnością powiedzieć która to jest ta ocalona od pewnej śmierci głodowej. Nie było żadnej anorektyczki, żadna też nie miała wyskubanego ogona (który to ubytek widać na pierwszym zdjęciu). Aranżacja w moim zbiorniku pozwala długo i skutecznie się bunkrować, nigdy też nie widuję całej obsady jednocześnie. Można też dyskretnie zdechnąć i się rozłożyć i nikt tego nie zauważy. Niemniej, o ile się nie mylę, było 6 labidochromisów i tyle jest teraz. Wśród nich jest jeden odstający nieco wielkością i wybarwieniem, zakładam że to jest beneficjent mojej terapii. Dzisiaj, dwa miesiące po opisanych zdarzeniach ryba ta wygląda tak: Tak więc zakładam, że udało mi rybę wyleczyć i jak na nią patrzę to widzę jakiś przebłysk wdzięczności w jej oczach (a może mi się tak tylko wydaje). Ciekaw jestem, czy ktoś spotkał się z czymś podobnym, albo czy macie pomysł, co to mogło być?
    • Jakże mogłoby być inaczej 😉 Jedyny słuszny kierunek 👍
    • Mam nadzieję że większy zbiornik?No i że będzie tam malawi? 😉
    • Muszę zakończyć ten wątek, bo akwarium i jego mieszkańcy zostali sprzedani ☺️ Trochę mi żal, a trochę czuję satysfakcję, bo mogę wystartować z nowym zbiornikiem 😎    
    • A miałeś w środku jakieś media, chociaż gąbkę? Jeśli nie to chyba normalne, bo pompa zasysa z dołu komory.
    • Mam kolejne pytanie. Podłączyłem sumpa testowo na tydzień czasu i woda w ostatniej komorze tam gdzie jest pompa jest najbardziej brudna(zamulona) Na powierzchni wody w tej ostatniej komorze cały czas pływają jakieś paprochy. Czy to normalne i po podlączeniu sumpa do akwarium docelowego nie będzie tego problemu?
    • U mnie układ Maison Reef & Kulfon & Saulosi sprawdza się idealnie. Szeryf w swoim rewirze toleruje jedynie o dziwo pięknie wybarwiającego się samca Saulosi. Ogólnie mam wrażenie, że Saulosi są tłem dla reszty obsady, bo pływają gdzie chcą bez reakcji reszty obsady.
    • U mnie yellow już 5 lat żyje z "roślinożerną" mbuną karmione głównie spiruliną super forte 36% i żyją, mnożą się a samiec yellow wielki jak byk. Preferencje pokarmowe yellow można między bajki włożyć, jakby od karmy roślinnej miał jakiś brak to by nie urósł taki wielki. Wcześniej też miałem yellowy, już od lat 90-tych trzymane z mbuną i zawsze karmione przewagą karm roślinnych i zawsze było ok, dopiero tutaj zauważyłem jakąś manię na punkcie preferencji zywieniowych i nawet przez jakiś czas stosowałem się do tego ale zauważyłem że to jakaś bzdura która niema żadnego znaczenia. Znaczenie mogą mieć skrajności typu mbuna z rybożerną drapieżną non-mbuna, natomiast cała mbuna może być trzymana ze sobą razem i karmiona tym samym.
    • Oczywiście możesz połączyć i przy odpowiednim podejściu będzie to funkcjonować, ale czy jeśli preferencje żywieniowe tych ryb są jednak mocno odmienne, to powinno się to robić?
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.