Skocz do zawartości

Akwa 375L + Tetra 1200 + wewnetrzny ATMAN czy WEIPRO


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

witam jak w temacie

"studiowałem" dziś forum i jako wewnętrzny filtr polecacie:

ATMAN AT-F203

oraz

WEIPRO TC 1500


Mój baniaczek to 375L (typowe 150x50x50)

jeśli chodzi o atmana to tylko muszę dokupić gąbkę jak pamiętam najlepiej nr.5

a jeśli chodzi i tego weipro to coś muszę dokupowac?? (czy wszystko bedzie w komplecie?)


może jakie inne propozycje wewnetrznych mechaników?



do tej pory czyli od 1,5 roku korzystałem tylko z tetry 1200 jako zewnetrzny i nic poza tym

od paru dni zaczął mi przeciekać spod głowicy.

mam nadzieje ze to tylko uszczelka pod głowicą tak mi powiedział serwisant z euro-zoo

niby uszczelka jest ok ale skoś cieknie dziś zdjąłem ją i przeczyściłem

zobaczymy co dalej jak nie to musze zakupić nową i mam nadzieje ze to pomoże

i właśnie jeszcze w sprawie tego filtra......

korzystam z orginalnych wkładów od 1,5 roku

doczytałem aby wywalić te gąbki i sasypać ceramiką czy samą?????

czy też tak jak polecił jeden z was cytuje:


[przez pierwszy koszyk mam na myśli

ten przez który woda leci najpierw] i tak bym dał do pierwszego koszyka grubą gąbke na wierzch [gabek masz od groma :wink: ] potem drobna gąbke [nawet mimo prefiltra lubi coś tam do środka wlecieć] do drugiego koszyka możesz dać te plastikowe czarne "kulki" a jak jest jeszcze w tym koszyku miejsce do bym do nich dosypał tą białą ceramike która jest w zestawie, natomiast do trzeceiego i czwartego koszyka wsypał ceramike jak najwyższej jakości

oraz gąbka na wlocie czyli prefiltr


Jeśli wywale te niepotrzebne wkłady i zasypie ceramiką to wlewać jakąś chemie na start to tego filtra??????

a odnośnie ceramiki ..... to ta była by ok??? http://allegro.pl/item715909989_bio_cer ... filtr.html

:wink:

Opublikowano

Gąbka nr 5 będzie za duża, nie potrzebujesz takiego rozmiaru, weź 3 lub 4 max. Ja w 400l mam bodajże nr 3. Weipro jest filtrem wewnętrznym, tam gąbki osobno nie musisz kupować.


Co do kubła, tak jak sam już napisałeś - wywal z kubła zbędne wkłady, zostaw na wierzchu pierwszego kosza gąbkę, a resztę wypełniasz ceramiką. Myślę, że już wcześniej trochę jej miałeś, więc nie startujesz filtra całkiem od początku :wink:

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Ogłoszenia



  • Posty

    • Jakiś czas temu chciałem się zwrócić do Zbiorowej Mądrości tego Forum  z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemów zdrowotnych jednej z z moich ryb, a konkretnie, jak w tytule - Labiodochromis caeruleus. Jako że problem udało mi się rozwiązać z takim, czy innym skutkiem własnymi siłami, opisuję sprawę jako ciekawostkę.  Wspomniana wyżej rybka od pewnego czasu zaczęła wyglądać, jakby szykowała się do konkursu Miss Anorrheksia. Stawała się co raz bardziej blada i wychudzona. Do tego sprawiała wrażenie, jakby sobie wargi ostrzyknęła i pływała z cały czas wywalonym jęzorem, co nie było uprzejme w stosunku d o pozostałych użytkowników akwarium, o mojej osobie nie wspominając.  Poza tym zachowywała się w miarę normalnie, za wspólne posiłki się zjawiała, tyle że nic nie jadła. Może była nieco bardziej lękliwa.  Nie wiedziałem, co z tym zrobić, ale zanim się zabrałem za opisanie problemu na Forum, udało mi się ją odłowić i przystąpiłem do operacji. Chwyciłem pincetką to coś, co wystawało rybie z pyska, pociągnąłem  i wyszło - diabli wiedzą co. Rzecz miała 18 mm długości, podczas gdy ryba 5 cm, więc wyjaśnił się brak apetytu, pewnie sięgało to do żołądka. Nie przypominało to niczego, zdecydowanie nie wyglądało na jakiś element anatomii. Było w miarę elastyczne, po umyciu półprzeźroczyste, najbardziej przypominało mi jakiś zaschnięty klej do plastiku. Nie zeschło się do następnego dnia. Pacjentka po zabiegu nie sprawiała wrażenia kogoś, komu wyrwano właśnie połowę wnętrzności.  I tu popełniłem błąd. Trzeba było rybę odizolować na dzień, dwa celem obserwacji, ja zaś uradowany z pomyślnego przebiegu  mojej interwencji wpuściłem ją do akwarium. Będąc z powrotem w domu zachowywała się całkiem normalnie, zaczęła nawet pobierać jedzenie.  Ustąpił też obrzęk warg.  I to by było tyle. Następnego dnia nie potrafiłem już ze stu procentową pewnością powiedzieć która to jest ta ocalona od pewnej śmierci głodowej. Nie było żadnej anorektyczki, żadna też nie miała wyskubanego ogona (który to ubytek widać na pierwszym zdjęciu). Aranżacja w moim zbiorniku pozwala długo i skutecznie się bunkrować, nigdy też nie widuję całej obsady jednocześnie. Można też dyskretnie zdechnąć i się rozłożyć i nikt tego nie zauważy. Niemniej, o ile się nie mylę, było 6 labidochromisów i tyle jest teraz. Wśród nich jest jeden odstający nieco wielkością i wybarwieniem, zakładam że to jest beneficjent mojej terapii. Dzisiaj, dwa miesiące po opisanych zdarzeniach ryba ta wygląda tak: Tak więc zakładam, że udało mi rybę wyleczyć i jak na nią patrzę to widzę jakiś przebłysk wdzięczności w jej oczach (a może mi się tak tylko wydaje). Ciekaw jestem, czy ktoś spotkał się z czymś podobnym, albo czy macie pomysł, co to mogło być?
    • Jakże mogłoby być inaczej 😉 Jedyny słuszny kierunek 👍
    • Mam nadzieję że większy zbiornik?No i że będzie tam malawi? 😉
    • Muszę zakończyć ten wątek, bo akwarium i jego mieszkańcy zostali sprzedani ☺️ Trochę mi żal, a trochę czuję satysfakcję, bo mogę wystartować z nowym zbiornikiem 😎    
    • A miałeś w środku jakieś media, chociaż gąbkę? Jeśli nie to chyba normalne, bo pompa zasysa z dołu komory.
    • Mam kolejne pytanie. Podłączyłem sumpa testowo na tydzień czasu i woda w ostatniej komorze tam gdzie jest pompa jest najbardziej brudna(zamulona) Na powierzchni wody w tej ostatniej komorze cały czas pływają jakieś paprochy. Czy to normalne i po podlączeniu sumpa do akwarium docelowego nie będzie tego problemu?
    • U mnie układ Maison Reef & Kulfon & Saulosi sprawdza się idealnie. Szeryf w swoim rewirze toleruje jedynie o dziwo pięknie wybarwiającego się samca Saulosi. Ogólnie mam wrażenie, że Saulosi są tłem dla reszty obsady, bo pływają gdzie chcą bez reakcji reszty obsady.
    • U mnie yellow już 5 lat żyje z "roślinożerną" mbuną karmione głównie spiruliną super forte 36% i żyją, mnożą się a samiec yellow wielki jak byk. Preferencje pokarmowe yellow można między bajki włożyć, jakby od karmy roślinnej miał jakiś brak to by nie urósł taki wielki. Wcześniej też miałem yellowy, już od lat 90-tych trzymane z mbuną i zawsze karmione przewagą karm roślinnych i zawsze było ok, dopiero tutaj zauważyłem jakąś manię na punkcie preferencji zywieniowych i nawet przez jakiś czas stosowałem się do tego ale zauważyłem że to jakaś bzdura która niema żadnego znaczenia. Znaczenie mogą mieć skrajności typu mbuna z rybożerną drapieżną non-mbuna, natomiast cała mbuna może być trzymana ze sobą razem i karmiona tym samym.
    • Oczywiście możesz połączyć i przy odpowiednim podejściu będzie to funkcjonować, ale czy jeśli preferencje żywieniowe tych ryb są jednak mocno odmienne, to powinno się to robić?
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.