Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Raczej nie powinno być mniejszego napięcia niż przewiduje norma, chyba że jakaś dziwaczna awaria ale to zapewne elektrownia wyłączyła by wszystkie 3 fazy.

Opublikowano (edytowane)
22 minuty temu, lufa555 napisał:

Tyle to wiem. Urządzenia trójfazowe mogą działać na 2 fazach ale po co palić silniki ;) Ogólnie w rejonie mamy sporo awarii i operator niby stara się to naprawić. Mnie ciekawi czy nie ma mniejszego napięcia na reszcie faz bo może to być przyczyna braku automatycznego startu. Zrobią zobaczymy.

na dwóch fazach nie zadziała, silnik trójfazowy będzie stał w zwarciu i się spali, oczywiście w rzeczywistości wcześniej zadziała zabezpieczenie termiczne o ile jest zainstalowane :) 

odnośnie drugiej części to możesz sobie zmierzyć miernikiem jakie masz napięcie w gniazdku ~ 230V +/- 10% mieści się w normie, więc 207 - 253V to prawidłowy wynik, ale w przypadku tego falownika nie ma to znaczenia ponieważ jest on zasilany poprzez przetwornicę napięcia (sam falownik jest zasilany 12V lub 24V DC - zależy od modelu), ale na zasilaczu masz napisane 100-240V AC 50/60 Hz (zakładam, że tak jest bo na wszystkich nowych urządzeniach tak jest np. ładowarki do telefonów) wtedy jednym modelem obskakujesz cały świat (110V/60Hz USA , 230V/50Hz EU itd.)

Edytowane przez michal_j
Opublikowano

Matko i córko toć pisałem że ten brak auto startu jest wynikiem nie czyszczenia na czas falownika, a dokładnie wirnika i miejsca gdzie się obraca.  Nie wiem czemu ale tak się dzieje w tych jebao. A nie spadki napięcia na fazach ;)

Opublikowano

Mam RW-15 a miałem Wp-25 i nie wiem dlaczego ale ta poprzednia seria jakoś lepiej mi leżała. Przede wszystkim mam dosyć często problem z podnoszeniem się falownika. Regulacja góra dół jest jakaś licha i falownik dosłownie lata w tym uchwycie. W serii WP było to o wiele lepsze i nie było mowy o samoistnej zmianie kierunku dmuchania. 

Opublikowano
4 minuty temu, JemioloSeba napisał:

Mam RW-15 a miałem Wp-25 i nie wiem dlaczego ale ta poprzednia seria jakoś lepiej mi leżała. Przede wszystkim mam dosyć często problem z podnoszeniem się falownika. Regulacja góra dół jest jakaś licha i falownik dosłownie lata w tym uchwycie. W serii WP było to o wiele lepsze i nie było mowy o samoistnej zmianie kierunku dmuchania. 

Podzielam twoje zdanie Seba.  IMHO nawet tzw. plastyki są mniej plastikowe :P

Opublikowano

No przecież to jest lepsza wersja. Ale dla firmy, od strony księgowej :D
Tańszy plastik, do tego mniej bo jak piszesz otwory większe... Cięcie kosztów.

Wysłane z telefonu

Opublikowano
1 minutę temu, spiochu napisał:

No przecież to jest lepsza wersja. Ale dla firmy, od strony księgowej :D
Tańszy plastik, do tego mniej bo jak piszesz otwory większe... Cięcie kosztów.

Ehh co za czasy żeby nawet na plastiku oszczędzać :D

Opublikowano

Mój RW-8 też miał ten problem, sprzedawca kazał mi go na 24h do octu włożyć... Kamień je zabija. Odesłałem go 4tyg temu na reklamacje i próbuje się skontaktować ze sprzedawcą bo słuch po nim zaginął.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Ogłoszenia



  • Posty

    • Jakiś czas temu chciałem się zwrócić do Zbiorowej Mądrości tego Forum  z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemów zdrowotnych jednej z z moich ryb, a konkretnie, jak w tytule - Labiodochromis caeruleus. Jako że problem udało mi się rozwiązać z takim, czy innym skutkiem własnymi siłami, opisuję sprawę jako ciekawostkę.  Wspomniana wyżej rybka od pewnego czasu zaczęła wyglądać, jakby szykowała się do konkursu Miss Anorrheksia. Stawała się co raz bardziej blada i wychudzona. Do tego sprawiała wrażenie, jakby sobie wargi ostrzyknęła i pływała z cały czas wywalonym jęzorem, co nie było uprzejme w stosunku d o pozostałych użytkowników akwarium, o mojej osobie nie wspominając.  Poza tym zachowywała się w miarę normalnie, za wspólne posiłki się zjawiała, tyle że nic nie jadła. Może była nieco bardziej lękliwa.  Nie wiedziałem, co z tym zrobić, ale zanim się zabrałem za opisanie problemu na Forum, udało mi się ją odłowić i przystąpiłem do operacji. Chwyciłem pincetką to coś, co wystawało rybie z pyska, pociągnąłem  i wyszło - diabli wiedzą co. Rzecz miała 18 mm długości, podczas gdy ryba 5 cm, więc wyjaśnił się brak apetytu, pewnie sięgało to do żołądka. Nie przypominało to niczego, zdecydowanie nie wyglądało na jakiś element anatomii. Było w miarę elastyczne, po umyciu półprzeźroczyste, najbardziej przypominało mi jakiś zaschnięty klej do plastiku. Nie zeschło się do następnego dnia. Pacjentka po zabiegu nie sprawiała wrażenia kogoś, komu wyrwano właśnie połowę wnętrzności.  I tu popełniłem błąd. Trzeba było rybę odizolować na dzień, dwa celem obserwacji, ja zaś uradowany z pomyślnego przebiegu  mojej interwencji wpuściłem ją do akwarium. Będąc z powrotem w domu zachowywała się całkiem normalnie, zaczęła nawet pobierać jedzenie.  Ustąpił też obrzęk warg.  I to by było tyle. Następnego dnia nie potrafiłem już ze stu procentową pewnością powiedzieć która to jest ta ocalona od pewnej śmierci głodowej. Nie było żadnej anorektyczki, żadna też nie miała wyskubanego ogona (który to ubytek widać na pierwszym zdjęciu). Aranżacja w moim zbiorniku pozwala długo i skutecznie się bunkrować, nigdy też nie widuję całej obsady jednocześnie. Można też dyskretnie zdechnąć i się rozłożyć i nikt tego nie zauważy. Niemniej, o ile się nie mylę, było 6 labidochromisów i tyle jest teraz. Wśród nich jest jeden odstający nieco wielkością i wybarwieniem, zakładam że to jest beneficjent mojej terapii. Dzisiaj, dwa miesiące po opisanych zdarzeniach ryba ta wygląda tak: Tak więc zakładam, że udało mi rybę wyleczyć i jak na nią patrzę to widzę jakiś przebłysk wdzięczności w jej oczach (a może mi się tak tylko wydaje). Ciekaw jestem, czy ktoś spotkał się z czymś podobnym, albo czy macie pomysł, co to mogło być?
    • Jakże mogłoby być inaczej 😉 Jedyny słuszny kierunek 👍
    • Mam nadzieję że większy zbiornik?No i że będzie tam malawi? 😉
    • Muszę zakończyć ten wątek, bo akwarium i jego mieszkańcy zostali sprzedani ☺️ Trochę mi żal, a trochę czuję satysfakcję, bo mogę wystartować z nowym zbiornikiem 😎    
    • A miałeś w środku jakieś media, chociaż gąbkę? Jeśli nie to chyba normalne, bo pompa zasysa z dołu komory.
    • Mam kolejne pytanie. Podłączyłem sumpa testowo na tydzień czasu i woda w ostatniej komorze tam gdzie jest pompa jest najbardziej brudna(zamulona) Na powierzchni wody w tej ostatniej komorze cały czas pływają jakieś paprochy. Czy to normalne i po podlączeniu sumpa do akwarium docelowego nie będzie tego problemu?
    • U mnie układ Maison Reef & Kulfon & Saulosi sprawdza się idealnie. Szeryf w swoim rewirze toleruje jedynie o dziwo pięknie wybarwiającego się samca Saulosi. Ogólnie mam wrażenie, że Saulosi są tłem dla reszty obsady, bo pływają gdzie chcą bez reakcji reszty obsady.
    • U mnie yellow już 5 lat żyje z "roślinożerną" mbuną karmione głównie spiruliną super forte 36% i żyją, mnożą się a samiec yellow wielki jak byk. Preferencje pokarmowe yellow można między bajki włożyć, jakby od karmy roślinnej miał jakiś brak to by nie urósł taki wielki. Wcześniej też miałem yellowy, już od lat 90-tych trzymane z mbuną i zawsze karmione przewagą karm roślinnych i zawsze było ok, dopiero tutaj zauważyłem jakąś manię na punkcie preferencji zywieniowych i nawet przez jakiś czas stosowałem się do tego ale zauważyłem że to jakaś bzdura która niema żadnego znaczenia. Znaczenie mogą mieć skrajności typu mbuna z rybożerną drapieżną non-mbuna, natomiast cała mbuna może być trzymana ze sobą razem i karmiona tym samym.
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.