Ja mam "malawkę" w przedpokoju i krewetkarium w pokoju gościnnym. Za każdym razem przechodząc przedpokojem zatrzymuję się na moment. Często przechodząc gdy zauważę jakiegoś malucha między skałami zatrzymam się na dłużej i poobserwuję bo wiem, że za kilka dni go nie będzie. Akwarium widać z pokoju gościnnego gdy siedzę przy stole. Wszyscy wiedzą, że to miejsce dla taty Gdy jemy obiad wszyscy patrzą np. na telewizor - ja na akwa. Gdy są goście i siedzimy przy stole to spoglądam na nie Znowu gdy siedzimy na sofie to na przeciwko mam krewetkarium. Wszyscy patrzą w telewizor ja na krewetki.
Teraz siedzę przy kompie w małym pokoju i też patrze na "malawkę". Generalnie to akwarium mam w takim miejscu, że widać je prawie z każdego pomieszczenia w mieszkaniu (poza kuchnią) więc nie ma opcji na nie nie spoglądać, chcąc nie chcąc:p
P.S Gdybym leżał w wannie lub siedział na tronie przy otwartych drzwiach pewnie też bym na nie patrzył
Podsumowując: nie jesteśmy dziwni, my to po prostu kochamy:p