Witam,
Już nie mam sił walczyć sam i proszę o pomoc. Streszcze cała historie zbiornika. Akwa 300l zalane w styczniu 2011 filtracja wew. głowica 1400l/h z gąbka i zew. 1400l/h cały w ceramice, wszystko gra i buczy do momentu kiedy to znazlazłem do zkupienia msobo w warszawie cena atrakcyjna, bioree !! było to ok stycznia 12r. Wszystko ładnie pieknie koniec stycznia samica msobo bez wyrażnej przyczyny zdycha, po tygodniu demasoni brzuchy wzdęte nie pobierają pokarmu chowają się i pierwsze strarty, f**k nic tylko bloat (i żeby nie było nie karmiłem mrożonkami), poleciałem z ryba do weterynarza wynik = nicienie, z pomocą kolegi Makok'a leczymy metronidazolem tu też cyrk źle obliczyłem dawke poprawiłem i wszystko gra (podczas leczenia metro filtr biologiczny odłączony pracował we wiaderku). Mija miesiąc ryby ocieraja się o piach szybę wszystko, maingano stoi w miejscu i sie kołysze, czasami potrzasa pyskiem :/ co znowu do cholery ? uzupełniłem testy JBL kropelkowe i oto wyniki:
PH-8, NO2-0,8, NO3-20-30,
Tematów masa, czytam, zakupiłem Prodibio wlałem 7 ampułek czyli teoretycznie na 420l i sól niejodowana w ilości 300g, ryby zachowują się normalnie, ale wyniki testów ciągle takie same! Zbadałem wodę u kolegi i wyniki dobre, znakiem tego testy też. POMOCY !
Pozdrawiam,