-
Postów
223 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez AlexB47
-
HYDROPONIKA I FILTRACJA NAD AKWARIUM - KROK PO KROKU
AlexB47 odpowiedział(a) na AlexB47 temat w DIY - 'Zaczarowany ołówek' :D
Przyszedł czas na kolejną zmianę filtra hydroponicznego. Brak jeszcze oświetlenia pod nim. Zbudowałem coś takiego: -
Dobrze rozumiesz , choć niekoniecznie ryby - chodzi mi po głowie pomysł z rakami. W tym sezonie uprawy roślin zimą jeszcze nie będzie, ze względu właśnie na brak ogrzewania. Jeżeli będą to ryby, to raczej rodzime gatunki, które nie żerują zimą. W tej chwili wanna wygląda tak:
-
Napór gruntu będzie kilkakrotnie mniejszy, niż w zwykłej piwnicy pod domem.
-
Panowie, doceniam Waszą wiedzę i troskę o wytrzymałośc konstrukcji. Gdybym był świeżo po studiach, zrobiłbym tak, jak sugerujecie. Gdy budowałem swoje 2 000 l, wszystkie obliczenia pokazywały, że posadzka na styropianie pęknie w odległosci ok. 20 cm wokół akwarium (ścinanie). Najbardziej doświadczony z moich konstruktorów obejrzał "problem" i powiedział tak: - Obliczenia są bezlitosne, ale na moje oko posadzka wytrzyma. Na wszelki wypadek wzmocnij ją. A teraz zapomnijcie o normach i policzcie - pojemność zbiornika to 8 800 l. Pomijając parcie na ścianki, które obniży parcie na dno, cała ta masa wody rozłożona będzie na podstawie o powierzchni 77 409 cm2. Proste działanie - 8 800 kG : 77 409 = 0.11 kG/cm2. To raptem 11 dekagramów na centymetr kwadratowy (!!!). Jakie jest ciścienie w oponie ? Popatrzcie na to jeszcze z innego punktu widzenia - załóżmy, ważysz 80 kG, nosisz buty nr 43. Powierzchnia podeszwy jednego buta to ok. 270 cm2. 80 kG : 270 cm2 = 0.30 kG/cm2, czyli 30 dkg. Gdyby ktokolwiek z Was stanął na jednej nodze na mojej niezbrojonej płycie fundamentowej pod zbiornik, to nacisk na płytę będzie prawie trzykrotnie większy, niż parcie wody na dno. Takiego sposobu liczenia nauczył mnie mój doświadczony konstruktor. Nasze "Orinoko" naciska na dno z siłą 17 dekagramów na każdy cm2. To jest nic, choć normy stanowią inaczej . Celowo nie używam obowiązujących warości w kiloniutonach, by laicy uświadomili sobie przepaść pomiędzy ciśnieniem w oponie, a parciem wody na dno akwarium.
-
W tym sezonie na pewno biotop europejski - tyle już wiemy. Nie stać nas na ogrzanie zestawu zimą. Może w przyszłym sezonie?
-
Jarek, będzie, ale nie budynkiem, tylko folią. Widzisz, to będzie kolejna instalacja eksperymentalna, więc musi być "prostokątnie praktyczna". Wiem, że akwaponikę w skali akwarystycznej mamy już opanowaną. Kolejny projekt ma dać doświadczenie w realizacji dwóch podstawowych celów - zastosowania akwaponiki w ogrodnictwie, bo oprócz satysfakcji da się na tym zarobić pieniądze, by zrealizować nasz najważniejszy cel - zbudować bardzo dużą przydomową oranżerię, z wycinkiem amazońskiej dżungli, gdzie umieszczone w kilku poziomach akwaria filtrowane będą przez amazoński las. Moja żona przedstawiła sposób dojścia do tego marzenia podczas wręczenia nagród za najlepszą pracę magisterską w dziedzinie innowacyjności (zdobyła pierwszą nagrodę) w konkursie organizowanym przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości. http://www.pi.gov.pl/Firma/chapter_95790.asp Jak głębiej pogrzebiesz, znajdziesz Jej całą prezentację z ostatnim slajdem - wizją naszego marzenia
-
To nie chudziak, to od razu B20 na glinie piaszczystej. Wyżej pójdzie z bloczków betonowych, od zewnątrz ocieplenie styropianem, od wewnątrz folia do oczek wodnych lub płynna guma, jeszcze nie zdecydowałem. Jestem otwarty na Twoje rady, czekam niecierpliwie.
-
Mam już opóźnienie w stosunku do harmonogramu – kasy zabrakło. Dopiero wczoraj zalałem dziurę w ziemi. Niespodziewanie wcześnie przyjechała grucha i miała być z pompą, za którą zapłaciłem. Przyjechała skubana bez pompy. Na szczęście ni stąd ni zowąd pojawił się ździebko wstawiony sąsiad, zaproponował pomoc, poleciał truchtem po gumiaki i jakoś wespół w zespół po piwku daliśmy radę. Zamówiona ilość niestety okazała się za mała i trzeba było improwizować, stąd nierówności w płycie fundamentowej. Koszt betonu – prawie 500 zł. Beton jest w miarę tani, ale ponieważ grucha ma pojemność 6 m sześciennych to za niewykorzystaną pojemność trzeba płacić.
-
Niezupełnie - rozbudowana akwaponika Obiecane fotki Najpierw ręczna robota: Potem sąsiad włączył się z poważniejszym sprzętem: A potem trzeba było to wszystko posprzątać: W końcu szalunek wypoziomowany, teren wyrównany i zagęszczony. Będzie można wlać beton w fundament pod kolejne akwarium. Tak zeszła mi cała sobota.
-
Dziś zaczęliśmy budowę zbiornika akwaponicznego o pojemności 8 000 l. W końcu spełni się moje marzenie – oglądać rybki z góry, jak w naturze, a nie jak małpy w zoo. Pierwsze koszty – wykop – 150 zł. Reszta moja ciężka praca. Fotki jutro wieczorem.
-
2 000 l dla altumów - fotorelacja
AlexB47 odpowiedział(a) na AlexB47 temat w DIY - 'Zaczarowany ołówek' :D
ZACIEKI - YouTube -
Jak zbudować 2 000 l - film cz. 1
AlexB47 odpowiedział(a) na AlexB47 temat w DIY - 'Zaczarowany ołówek' :D
A tak wygląda działający zbiorniczek: Playwood aquarium 2000 l Part III - YouTube -
Jak zbudować 2 000 l - film cz. 1
AlexB47 odpowiedział(a) na AlexB47 temat w DIY - 'Zaczarowany ołówek' :D
Soudal "All to All" -
Film zmontowany przez moją żonę z budowy naszego akwa dla altumów: Projekt 2000l - YouTube
-
2 000 l dla altumów - fotorelacja
AlexB47 odpowiedział(a) na AlexB47 temat w DIY - 'Zaczarowany ołówek' :D
Od początku mojej żonie nie podobała się aranżacja Orinoko. Twierdziła, że wszystkiego jest jak nas...ne. Wczoraj po południu wpadł Dwojak ze swoją dziewczyną. Postanowiłem skorzystać z okazji i przearanżować baniak. Nie ukrywam, że piwo pomogło mi w tej decyzji. Najpierw spuściliśmy wodę z hydroponiki (ok. 100 l). Do domu wtoczyłem beczki z bryłami lodu, które zrobiły się z deszczówki w oryginalnym, gó..no wartym zbiorniku na wyżej wzmiankowaną. Fotki robiła Sylwia, dziewczyna Dwojaka (Damiana). Operacja "Orinoko" wyglądała tak: Odsunęliśmy filtr hydroponiczny, bo przez zimę złapałem trochę brzucha i nie wcisnął bym się do baniaka, założyłem kąpielówki i do basenu. Woda 28C, sama rozkosz. Zaczęliśmy od wyciągania kamieni - ciężkie cholery po wyjęciu z wody: Korzonki out: Podobno woda odchudza. Nie podobno, widać to na fotce - odchudza. Kolejne korzonki: Fotkę robiła kobieta. Chciała chyba uchwycić zestresowane altumy, a nie moją du...ę: Kolejna korzenie won, lekkie nie były: Ta łysa pała, to moja, żona mnie tak urządziła parę dni temu: Uboty ratują się, jak mogą. Na szczęście nie storpedowały mnie, chyba jestem za duży: Ostatnie poprawki: W końcu oddycham powietrzem atmosferycznym. Zdjęcia z nurkowania, niestety się nie udały. P.S. Chyba powinienem sobie kupić inne slipki do pływania: -
2 000 l dla altumów - fotorelacja
AlexB47 odpowiedział(a) na AlexB47 temat w DIY - 'Zaczarowany ołówek' :D
Dzięki. Sam nie mogę się napatrzeć. Za parę dni film na YT -
2 000 l dla altumów - fotorelacja
AlexB47 odpowiedział(a) na AlexB47 temat w DIY - 'Zaczarowany ołówek' :D
Co do skarbonki, to wielkość drenażu wzmiankowanej masz pod koniec poprzedniej strony. Wymiary 176 x 83 x 138(wys.) cm, szkło laminowane 2 x 12 mm. Pustak w sobotę poszedł out: Mała fotorelacja Przy tym restarcie potrzebne było dłuto... ... i piła! Dwojak23 ostro tnie I po pustaku, uff. -
2 000 l dla altumów - fotorelacja
AlexB47 odpowiedział(a) na AlexB47 temat w DIY - 'Zaczarowany ołówek' :D
Zasadnicza. 1. Altumy mają inną budowę ciała. Najbardziej charakterystyczne jest przejście grzbietu w pysk - u skalarów jest to płynne przejście, altumy mają wyraźny "dziubek" pyska, coś w rodzaju siodełka. 2. W przeciwieństwie do skalarów altumy nie mają odmian marmurkowych, barwnych i jednobarwnych. 3. Skalary może rozmnożyć każdy, dysponując pewną wiedzą i doświadczeniem. Altumy rozmnażane są tylko w dwóch miejscach w Europie - w Niemczech i w Czechach, a pokolenie F1 kosztuje krocie. Nasze altumy pochodzą z Orinoko i należą do kategorii WF (wild fish), podobnie jak inne ryby w naszym akwa. Jest to najlepszy, bo naturalny materiał genetyczny. 4. I już na koniec - altumy dorastają do dwukrotnej wysokości skalarów. Odnotowano w stanie dzikim altumy o wysokości 20 cm, nie licząc płetw piersiowych i grzbietowej. -
2 000 l dla altumów - fotorelacja
AlexB47 odpowiedział(a) na AlexB47 temat w DIY - 'Zaczarowany ołówek' :D
Kilka zdjęć z dzisiejszego dnia, fotki Piotr Jedliński (akwariumonline.pl), za zgodą autora: -
HYDROPONIKA I FILTRACJA NAD AKWARIUM - KROK PO KROKU
AlexB47 odpowiedział(a) na AlexB47 temat w DIY - 'Zaczarowany ołówek' :D
O.K., odkładam temat 2 000 l, wszystko działa jak należy. Wracam do naszej pięćsetki. Dziś zrobiliśmy (z pomocą kolegów) kolejny, znaczący reset. Żona zdecydowała, że tym razem w pięćsetce będą pływać to wężogłowy. Największym wyzwaniem było usunięcie gazobetonowego bloczka, który służył za kryjówki dla ryb, ale niestety był przyklejony silikonem do podłoża. Kilka fotek: Przy tym restarcie potrzebne było dłuto... ... i piła! Dwojak23 ostro tnie William nie robił prawie nic - bawił się jedynie plastykowym ptaszkiem Alexa Ptaszek: Autorem pierwszych siedmiu zdjęć jest Piotr Jedliński (akwariumonline.pl). Fotki zamieszczone za zgodą autora. -
2 000 l dla altumów - fotorelacja
AlexB47 odpowiedział(a) na AlexB47 temat w DIY - 'Zaczarowany ołówek' :D
Jarek, czekałem, kiedy w końcu się odezwiesz. Przy okazji - jestem Alek, nie Olek - to od Aleksandra, a nie Oleksandra . Nie czuj się gorszy - nie mam Twojej wiedzy , to ja czuje się gorszy. Koszt Aquamedic poddał się , jeśli chodzi o wysokość. Mogli zrobić maksymalnie metr wysokości z montażem na miejscu za 11 000 zł. Żona się uparła, że chce mieć 140 cm wys. Mówisz i masz - szklarz wycenił (w ramie stalowej) na podobną kwotę. Zacząłem szukać alternatywy, zwłaszcza, że akwa miało stać w kącie. Sklejka szalunkowa 21 mm na dno, bok i tył. To było to. Szczegóły: Baniak - przeróbka elektryki - 500 zł (trochę mnie zatkało), - spienione PCV 10 mm z ploterowym pocięciem na elementy - 400 zł, w tym 100 zł robocizna (hydroponika), - niemiecki klej do PCV - 2 tubki po 20 zł, - rama stalowa (materiał, spawanie i malowanie) - 800 zł, - projekt ramy - za friko, dla konstruktorów było to ciekawe wyzwanie, - sklejka szalunkowa - ok. 400 zł, - szkło float 2x12 mm laminowane na front i bok - 3 500 zł - silikon Soudal, łącznie z tym, co poszedł sie je....ć - ok 1 000 zł - szkło wewnątrz akwa 8 mm - 650 zł, - grzebień z akrylu wycinany komputerowo - 150 zł - koszt kolejnych wymian wody, pomijając darmową deszczówkę - nieistotny w skali przedsięwzięcia Wyposażenie - korzenie - za friko, - pompa New Jet 8000 - ok 600 zł, - podłoże - "pulpa" za friko, - rurki, uszczelki, zawór - ok. 200 zł, - oświetlenie - dwa reflektory po 30 W "no name" (pewnie chińszczyzna) - 400 zł - altumy - 5 własnych, pozostałe 10 szt. po 200 zł - "glonojady" - własne Oświetlenie hydroponiki jest prowizoryczne, z akwarium 500 l, po przejściu na LEDy. Oświetlenie filtra hydroponicznego jeszcze przede mną - szacuję na jakieś 1 500 zł. Boże, skąd brać kasę? . Wewnętrzne szyby klejone są miejscowo, widać to na fotce. Miauczyński uznał, że jest to jedyne pewne rozwiązanie. Pamiętaj, że szkło też ma swoją sprężystość. Zdałem się na doświadczenie Miauczuńskiego. Jest naprawdę dobry i wszystko działa, jak należy. -
Chińskie przysłowie mówi, że nawet najdłuższą podróż zaczyna się od pierwszego kroku. Na początku było słowo, a raczej słowa mojej żony – chciałabym hodować altumy. Nie było zmiłuj się. Jak kobieta się na coś uprze, to dopnie swego. Co było robić – zorganizowałem jakąś gotówkę, zabraliśmy ze sobą kolegę Samira i w drogę, do Roha pod Kętrzyn. Było to w sierpniu 2012 r. Na miejscu zobaczyliśmy prawdziwe cuda - altumy różnej wielkości, chyba ponad tysiąc neonków i inne, fajne rybki. Kupiliśmy najtańsze, czyli najmniejsze. Przywieźliśmy maleństwa do Samira, który zaproponował zostawienie ich u niego do momentu, gdy zbudujemy odpowiednie akwarium. Żona niestety go poparła, bo ja gotów byłem po kwarantannie wrzucić je do naszej pięćsetki. Tak to dowiedziałem się, że muszę zaprojektować nowe akwa dla altumów. Wybór lokalizacji – piętro nie wchodziło w grę, bo stropy drewniane i by się „ugło” pod ciężarem. Na parterze dość ciasno, w każdym wolnym miejscu stało akwarium, w sumie 5, o różnym litrażu. Wstępnie wytypowałem jedną miejscówkę w kuchni kosztem jednego zbiornika, ale Samir mnie zgasił – „Idź na całość” – zachęcał. No i zachęcił. Największe szanse na wyciśnięcie sensownej pojemności dawał narożnik obok naszej pięćsetki. Trzeba go było tylko nieco przemeblować, a raczej pozbyć się mebla i małego akwarium. Pierwsze pomiary i wyszło ok. 1 000 l wody na stelażu. Żal mi się zrobiło możliwości tego miejscka, więc następna głupia myśl – a może by tak od posadzki do górnej krawędzi pięćsetki? Miarka do ręki i wyszło mi prawie 140 cm wysokości. Kalkulator do ręki, drobne korekty wymiarów i miałem nie wyjęte 2 000 l. Wraz z żoną stwierdziliśmy, że to będzie to. Dalej było już tylko to, co naprawdę lubię – projektowanie. Szybko okazało się, że w tym przypadku duży może mniej. Nie było chojraka, łącznie z dużą firmą akwarystyczną (pisałem o tym w jednym z felietonów w MA), który podjąłby się sklejenia szkiełka tej wysokości i pojemności. Współpracuję z kilkoma inżynierami od konstrukcji budowlanych, więc podrzuciłem im to kukułcze jajo do rozgryzienia. Oba zespoły doszły do tego samego wniosku – szkło w stalowej ramie. Trudno, pomyślałem, jakoś to strawię, choć skojarzenia z akwariami z lat 70. i 80. były nieuchronne. Ramę już miałem zaprojektowaną, trzeba było zmierzyć się z kosztami. Koszt ramy jeszcze przełknąłem, ale cena szkła mnie powaliła. Jak już się podniosłem, zacząłem kombinować – może blacha stalowa, może sklejka szalunkowa? Pooglądałem akwaria ze sklejki na YT, sprawdziłem ceny, dało się przełknąć. Ponieważ akwa miało stanąć w kącie, ze szkła pozostał tylko front i jedna boczna ściana. Podobno jeden obraz jest więcej wart niż 1000 słów, ograniczam pisaninę na rzecz obrazków. Policzyli mi nawet, ile farby pójdzie na pomalowanie ramy: Widać też, jak woda „ciśnie” na poszczególne boki” "] Krawędź akwarium wysoko, gniazdka na standardowej wysokości, czyli za nisko, trzeba było przerobić elektrykę. Przy okazji, ten miły kącik musiał pójść do likwidacji: W międzyczasie wpadłem na pomysł redukcji ilości akwariów w domu. Zamówiłem kubik 180 l, do którego poszły roślinki i rybki z czterech mniejszych zbiorników. Potem zacząłem budowę filtra hydroponicznego. Wyszło mi, że jeżeli skleję go ze szkła, sam, a nawet z żoną nie zdejmę tej szklanki z akwa, nawet gdy będzie pusty. Raz w roku trzeba toto zdjąć do czyszczenia. Zamówiłem więc w zaprzyjaźnionej agencji reklamowej elementy ze spienionego PCV. Bardzo ładnie wycięli mi to na specjalnym ploterze. Zabrałem się do sklejania: Zbudowałem sobie model, żeby czegoś nie przeoczyć: Filterek w całej krasie, 240 l pojemności, w tym 100 l komory na ceramikę: Nadzwyczaj udana próba szczelności: Przyjechała ramka, dzieci zagonione do klatki: Miejscóweczka na baniaczek: Konstruktor zadał mi na pozór głupie pytanie – „A posadzka wytrzyma te 3 tony?” zacząłem poważnie się martwić. Pod spodem jest wężownica ogrzewania podłogowego, zatopiona w warstwie betonu 8 cm grubości, a pod spodem 11 cm styropianu. Styropian leży na 10 cm płycie betonowej, a niżej gruz i grunt. Zaczęli liczyć. Wyszło niestety, że styropian się ugnie, a posadzka pęknie 20 cm od lica zbiornika, ścinając przy okazji rury podłogówki. Ściągnąłem na wizję lokalną innego kolegę konstruktora, starszego ode mnie i bardzo doświadczonego. Popatrzył, pocmokał i powiedział – „Wiesz, na moją intuicję posadzka wytrzyma, ale obliczenia wykazują co innego. Wzmocnij, będziesz spał spokojnie”. Nie było wyjścia, zamówiłem ekipę „wiertaczy” w betonie. Najpierw jednak trzeba było przygotować miejsce: Koledzy Adam i Miewan postraszyli nas ponadnormatywnym zakurzeniem domu. Miejsce operacji otoczyliśmy więc szczelnie folią: Nazajutrz ekipa dwóch panów rozłożyła sprzęt: Zgrabnie nacięli, a potem wydłubali beton wzdłuż ścian. W tym miejscu nie było rurek: Przynieśli z samochodu wiertełko: Wgryźli się na 5 cm w beton, by nie uszkodzić rurek: I wydłubali beton aż do styropianu. Rurki ostały się całe: Potem pozdzierałem sobie paznokcie, wydłubując styropian do warstwy betonu: Powstałe dziury zalałem betonem i cierpliwie czekałem 28 dni, aż beton całkowicie stwardnieje: Ramka już w środku, pierwsza rybka też: Jeszcze tylko materac, poduszka i można się kimnąć: Artysta szkła, mistrz Miauczyński (nick na forach) mierzy, laserem oczywiście. Stwierdził krótko – „Kto ci tak to pospawał? Ani kątów, ani wymiarów nie trzyma”: Rama z powrotem na tarasie, ale ma już wklejony tył: Wklejanie boku: Dna (żona cały czas filmuje): Próba pojemności – koledzy akwaryści Woytek i Robert z narybkiem: Jakoś połatałem stary basen, korzonki się moczą: Przyjechała frontowa szyba: Mój narząd powonienia nie toleruje smrodu żywic, ani pyłu ze szlifowania sklejki z filmu ochronnego, a trzeba było ten basen czymś uszczelnić. Wymyśliłem więc, że nieźle będzie pokryć sklejkę silikonem. Wcześniej Miauczyński przygotował próbki, które przez miesiąc moczyłem w wodzie. Wszystko grało. Miauczyński oblepił całość silikonem, pozostawiając pasek na komin – tam miało i tak pójść szkło. Szybka frontowa trochę waży. Trzeba było ściągnąć do pomocy kilku chłopaków z budowy obok. Pozostało wkleić ją na miejsce: I mocno docisnąć: Przyjechał komin: I trafił na swoje miejsce: Nieudana próba wklejenia bocznej szyby, trzeba było zabrać cholerę do warsztatu i zeszlifować, bo się uwzięła i nie chciała wejść na z góry upatrzone pozycje. Szlif przywołał ją do porządku: U tych rybek dymorfizm płciowy jest aż nadto widoczny: Nie mogłem doczekać się próby wody. Miauczyński mnie ostudził – nawalił na tekturkę gluta z silikonu, wpisał datę i godzinę i przekonywał, by za tydzień sprawdzić próbkę. Nie wytrzymałem, przekroiłem parę dni wcześniej i zobaczyłem coś na kształt zakalca: Po paru dniach próbka wyglądała tak: Nareszcie próba wody (kranówa), pod korek, trochę strachu, a co będzie, jak coś trzaśnie? Wszystko wytrzymało, po 24 godz wypompowaliśmy zawartość. Przyszedł czas na urządzanie. Korzonki umyte pod ciśnieniem schną na tarasie. Te na dole, białe to klon jesionolistny z wycinki na naszej działce, czarne pochodzą z pobliskiej kopalni torfu. Pomimo długiego moczenia nie zatonęły. Te rosochate, to korzenie jabłoni, które już po dwóch dniach zanurkowały. Korzonki już w domu A teraz w akwarium: Pompujemy deszczówkę: Wypompowaliśmy wodę ze wszystkich beczek, a i tak trzeba było dolać kranówki: Wody było już do ¾ wysokości. Pływające (bardzo ciężkie) korzenie leżały na dnie, dociśnięte tonącymi. Wtedy nastąpiła katastrofa – pływające uwolniły się spod opieki, rozwaliły misternie ułożoną dekorację i jak gdyby nigdy nic, wypłynęły radośnie na powierzchnię, pokazując nam gest Kozakiewicza. Nie było rady, trzeba było wypompować cenną deszczówkę i zacząć od nowa. Zabawa od początku – układanie korzeni, docisk ciężkimi kamieniami, zalewanie kranówką, by po dwóch dniach zobaczyć angielską mgłę. Pojechałem do „największego w regionie” sklepu akwarystycznego. Poprosiłem o coś do krystalizacji wody. Pan Marek, sprzedawca, zapoznał się z moim problemem, zapytał o pojemność zbiornika i doradził środek do krystalizacji oczek wodnych. Ja, durny, wlałem to świństwo i zgodnie z zapewnieniem producenta po godzinie widać było efekt. Woda stała się przejrzysta z olbrzymią ilością glutów w niej krążących. Gluty przylepiły się do korzeni, szkła i kamieni. Obrzydliwość. W desperacji podłączyłem pompę i filtr piaskowy od basenu. Po nocy nic się nie zmieniło, po dwóch dniach też. Trzeciej nocy przyśniło mi się, że akwa na piętrze zalało nam sypialnię. Obudziłem się przerażony, by uświadomić sobie, że przecież na górze nie mamy żadnego akwarium. Zszedłem na dół, a tam mokro dookoła naszego Orinoko. Ja mało przytomny, wyciek nieduży, może się przelało górą? Poszedłem spać. Rano budzi mnie żona – „Orinoko cieknie”. Zerwałem się od razu, papieros, prysznic i szacowanie strat. Straty żadne, ale widać wyraźny wyciek z dna, od ściany bocznej. Telefon do Miauczyńskiego, kolejne spuszczanie wody, oślizłe, śmierdzące korzenie out, podłoże też out, a potem zaczęło się mycie i suszenie zbiornika. Wszystko trzeba było rozpocząć od nowa. Ekspert Miauczyński stwierdził, że uszkodziłem silikonową powłokę walcząc z korzeniami. Znalazł miejsce przecieku. Stwierdził, że tylko radykalne rozwiązanie pomoże – zerwać całą powłokę silikonową i obłożyć zbiornik od wewnątrz szkłem – takie akwarium w akwarium. Nic lepszego nie wymyśliłem. Żona założyła maskę (śmierdziało wewnątrz niemiłosiernie produktami końcowymi środka do krystalizacji oczek wodnych) i zaczęła cierpliwie zdzierać powłokę. Ponowna aranżacja, ukłony dla Alka, to on wymyślił te pokręcone gałązki wierzby. Wyglądają zajefajnie. Trzech tenorów w mętnej jeszcze wodzie: Przyszedł czas na filtr hydroponiczny: Altumki już są w domu, na razie 12 szt.. Pozostała obsada – kilka różnych, sporych L-ek, 3 pictusy, kiryśnik. Dojdą jeszcze ziemki, neonki i pewnie kilka dyskowców. Pożyjemy, zobaczymy. Zbiornik oświetlają dwa wodoszczelne reflektory ledowe 30 W, temp. barwowa wg producenta 3 000 – 3 400 K, producent – „no name”, pewnie Chiny, choć nie ma żadnej informacji, absolutnie żadnej. Oświetlenie hydroponiki jest tymczasowe. Zastosowałem świetlówki T5 i T8, które zostały z demontażu oświetlenia nad pięćsetką. Jak zdarzy się nadmiar gotówki, zbuduję lampę ledową na bazie diod Cree. Altumy są jak Coca-Cola – TO JEST TO. P.S. Relacja z budowy oświetlenia LED nad hydroponiką nastąpi, jak tylko fundusze się uwolnią .
-
Daleko to z Moskwy do Chabarowska, a w Polsce wszędzie blisko
-
Dzięki Panowie za uznanie. W przyszłym tygodniu zamieszczę bardzo obszerną fotorelację na akwariumonline.pl. W okrojonej pewnie formie ukaże się w MA w lutowym numerze. Szkło - laminat 2x12 mm front i jeden bok, reszta ze sklejki szalunkowej 21 mm. Fotki nie oddają klimatu więc zapraszam do oglądania na żywo . Na razie pływa 12 altumów.
-
Kilka fotek: .com/