Skocz do zawartości

Joy

Użytkownik
  • Postów

    7
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0

Informacje o profilu

  • Lokalizacja
    Trójmiasto
  • Moje akwarium
    500l
  • Płeć
    Kobieta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Podnoszę, bo kolejna ryba zachorowała. Parę dni temu przestała jeść, wczoraj zauważyłam, że jest bardzo wzdęta, tak jak przy bloat. Miała jeszcze normalny oddech i normalnie pływała po całym zbiorniku, więc nie czekałam dłużej i użyłam wczoraj Protocaps M według instrukcji na opakowaniu, bo przeczytałam na forum, że pomaga na bloat. Zbiornik jest od wczoraj zakryty i mocno napowietrzany, światło jest zgaszone. Udało mi się podejrzeć, że ta chora aulonocara wygląda już zupełnie normalnie - wzdęcie całkowicie zniknęło, więc chyba już mogę odetchnąć? Ale w związku z rozpoczęciem leczenia chciałabym się dopytać bardziej doświadczonych, co muszę zrobić dalej. Wg. instrukcji po 3 dniach należy podmienić 30-50% wody, a po 5 dniach powtórzyć kurację. I w związku z tym mam pytanie - czy rzeczywiście mam powtarzać kurację? To aulonocara była teraz jedyną rybą z objawami, leczenie najwyraźniej jej pomaga. Jeśli mam powtórzyć, to czy między kuracjami powinnam włożyć do filtra węgiel aktywny, żeby "wyciągnął" lek z poprzedniej kuracji? Czy robić to dopiero po zakończeniu obu kuracji? I do którego filtra powinnam włożyć ten węgiel? Tak jak pisałam w 1 poście, mam zewnętrzny filtr z prefiltrem i wewnętrzny filtr. Aha, i czy między kuracjami mogę już zapalić światło i dać rybom jeść, czy jednak cały ten czas powinno być ciemno i głodówka?
  2. Niestety znalazłam go dziś rano martwego w kamieniach. Jeszcze wczoraj późnym wieczorem wyglądał i zachowywał się tak samo, a rano już było po wszystkim. Obejrzałam go po wyjęciu, był mocno okrągły. Resztę ryb uważnie obserwuję, mocno napowietrzam i póki co wygląda na to, że mają się dobrze...
  3. Trochę chyba jest spuchnięta, ale od tamtej niedzieli kompletnie nic się nie zmienia w jej wyglądzie, ani zachowaniu. Na facebookowej grupie ktoś zasugerował pasożyty. Szkoda mi jej, że się tak męczy, ale nie chcę w ciemno lać leków do całego zbiornika. Reszta ryb dalej ma się bardzo dobrze, dzisiaj rano też nie dostały jeść i nie wiem, ile jeszcze to ciągnąć? Skoro problem (póki co) ewidentnie dotyczy tylko tego jednego osobnika.
  4. Nie ma. Robią to dwa falowniki i wylot filtra zewnętrznego. Tafla wody generalnie wyraźnie się rusza i faluje, ale też mi przeszło przez myśl, że to może być brak tlenu i 3 dni temu ustawiłam falowniki inaczej, tak, że ruch tafli jest jeszcze mocniejszy i powstaje dużo bąbelków powietrza. Tak jak przy poprzednim ustawieniu tworzył się film bakteryjny na części powierzchni, tak teraz nie ma go wcale. W każdym razie ta zmiana nie wpłynęła na stan tej ryby.
  5. Wymiary: 487 l (150x50x65) Obsada: - saulosi 1+1 i do tego 7 sztuk młodych, - 4 red red (młode), - 6 acei (młode), - 3+3 flavus, - 1+1 mpanga elongatus goldbar, - 1 fryeri samica, - 2 aulonocary samice - 4 zbrojniki. Razem 30 sztuk pyszczaków, z czego ponad połowa to póki co maluchy. Zdaje sobie sprawę, że niektórych z tych ryb nie powinno tu być, ale taki miks już dostałam "w pakiecie". Ponad miesiąc temu (01.04) dokupiłam wymienione tu acei, red redy i saulosi do późniejszej redukcji. Pozostałe ryby są już dorosłe. Filtracja: filtr wewnętrzny Juwel Bioflow i zewnętrzny Sun Sun HW-304B z prefiltrem Parametry wody z 07.05: PH - 8 GH - 9 KH - 11 PO4 - 0,50 NH3 - 0 NO2 - niewykrywalne NO3 - 20 Karmienie: 2xdziennie (rano Naturefood Premium Cichlid Plant-S, wieczorem OSI Spirulina Flakes), raz w tygodniu OSI Vivid Color Flakes (zamiast spiruliny). Częstotliwość i wielkość podmian wody: raz w tygodniu, 30%, ostatnia podmiana w niedzielę 02.05. Generalnie odkąd odkupiłam zbiornik z obsadą od poprzedniego właściciela (01.03) nie działo się nic niepokojącego, pogryzione wówczas ryby pięknie doszły do siebie, nabrały kolorów, rozmnażają się, nie ma między nimi większej agresji, mają apetyt, są odważne i żywe. Jednak po ostatniej podmiance wody zauważyłam, że samiec mpanga elongatus przestał podpływać do jedzenia i zaczął się chować za kamieniem w rogu akwarium, podczas gdy wcześniej pływał po całym zbiorniku. Dwa dni później przeniósł się pod powierzchnię wody i wtedy zauważyłam szybki, ciężki oddech. Obecnie ten objaw się utrzymuje, a ryba raz się chowa, a raz trzyma przy powierzchni. Raz udało mi się zaobserwować jej odchody, była to dosyć gruba, biała nitka, około 3cm, która długo nie chciała odpaść. Obecnie ryby są na głodówce już drugi dzień. Żadna inna ryba w zbiorniku nie wykazuje takich objawów. Sporadycznie ocierają się o dno, raczej w granicach normy. Załączam zdjęcie tego osobnika z góry, z boku + filmik. Ktoś ma pomysł, co może mu dolegać? Pasożyty? Bloat? Czy po prostu został zgnębiony? Co mogę zrobić, żeby mu pomóc i zapobiec ewentualnemu zarażeniu innych ryb, jeśli im to grozi? Mam pod ręką Zoolek Protocaps M i jak coś to nie mam gdzie odłowić tej jednej ryby na dłużej. VID-20210506-WA0001.mp4
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.