Skocz do zawartości

Preradkor

Użytkownik
  • Postów

    24
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

47

Informacje o profilu

  • Lokalizacja
    Warszawa
  • Moje akwarium
    Labidochromis caeruleus, Labeotropheus trewavasae, Pseudotropheus cyaneorhabdos, Chindongo saulosi

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Ten temat już kiedyś czytałem. One mają u mnie tarło kilka razy do roku, co najmniej równie często jak najczęściej noszące mbuna. Tylko że mbuna donaszają, a chrysonotusy po 2 dniach już nie noszą. Najdłużej samica inkubowała u mnie 5 dni, jak tarło się odbyło w akwarium bez innych ryb (tylko samiec i dwie samice chrysonotus). Ale też nie donosiła.
  2. Do tarła podchodzą łatwo i często, ale bardzo szybko przestają nosić. I tak się to kończyło już wiele razy. Ale chodzi mi o to, czy takie słabe inkubowanie jest dla chrysonotusów typowe czy powinienem spróbować znaleźć inne samice.
  3. Powiedzcie mi, czy to jest norma u tego gatunku, czy mam jakieś felerne okazy? Moje Copadichromis chrysonotus już wiele razy podchodziły do tarła, ale nigdy nie inkubowały dłużej niż kilka dni. Trzymam je razem z mbuna, więc myślałem że to może być kwestia stresu, jednak odłowienie samicy do kotnika powoduje zawsze natychmiastowe wyplucie całej ikry a teraz jak udało mi się je rozmnożyć w 100 litrowym kotniku (tak naprawdę jest to akwarium dla brzanek, ale obecnie bez brzanek), to samica która inkubowała również po kilku dniach inkubować przestała. Po tarle odłowiłem samca i były tam razem tylko dwie samice Copadichrmis, jedna inkubująca, druga nie. Żaden inny gatunek pyszczaka zarówno z Malawi jak i Wiktorii jakie hodowałem nie rezygnował z inkubacji tak łatwo jak chrysonotus. Czy to normalne dla tego gatunku, czy mam okazy jakoś pozbawione instynktu macierzyńskiego?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.