Powiedzcie mi, czy to jest norma u tego gatunku, czy mam jakieś felerne okazy? Moje Copadichromis chrysonotus już wiele razy podchodziły do tarła, ale nigdy nie inkubowały dłużej niż kilka dni. Trzymam je razem z mbuna, więc myślałem że to może być kwestia stresu, jednak odłowienie samicy do kotnika powoduje zawsze natychmiastowe wyplucie całej ikry a teraz jak udało mi się je rozmnożyć w 100 litrowym kotniku (tak naprawdę jest to akwarium dla brzanek, ale obecnie bez brzanek), to samica która inkubowała również po kilku dniach inkubować przestała. Po tarle odłowiłem samca i były tam razem tylko dwie samice Copadichrmis, jedna inkubująca, druga nie. Żaden inny gatunek pyszczaka zarówno z Malawi jak i Wiktorii jakie hodowałem nie rezygnował z inkubacji tak łatwo jak chrysonotus. Czy to normalne dla tego gatunku, czy mam okazy jakoś pozbawione instynktu macierzyńskiego?