U mnie to wyglądało trochę inaczej. Kinole (Labeotropheus Trewavasae Mpanga) mam od stycznia tego roku. Co do samców to kupiłem 2. Od samego początku jeden był bardziej wybarwiony od drugiego i od razu zaczął dominować w akwa. Samiec beta nie miał szans się wybarwić. Po jakimś czasie jedynym jego miejscem w akwa była przestrzeń nad cyrkulatorem. Cały czas był szary pomimo osiągnięcia już większych rozmiarów ok. 10 cm. Parę tygodni temu opuścił moje akwa, gdyż nie było sensu go męczyć. Obecnie dominant ma ok. 12 cm i rządzi twardą płetwą wraz z samcem Metriaclima Estherae Chiofu. Nikt w akwa mu nie podskakuje więc nie ma też niepotrzebnych bójek w stosunku do innych gatunków. Inaczej się ma sprawa co do samic. Oj one mają przesrane z nim. Cały czas są gonione i zachęcane do tarła. Jeżeli jakaś samica mu już "ulegnie", to reszta ryb także i inne samice nie mają prawa zbliżyć się do jego "wykopku", który najczęściej powstaje na środku piaskownicy. Natomiast wybranka jest traktowana jak królowa. Cały czas adorowana, bardzo subtelnie i bez agresji. Wszystko się kończy, gdy wybranka ma już pełny pysk, czar gentleman'a znika.
Co do samic sprawa jest prosta. Jest tylko jedna samica Alfa i żadna z pozostałych "koleżanek" w akwa jej nie podskakuje. Muszę przyznać, że samice są bardziej zadziorne w stosunku do siebie. Inne ryby też czują respekt przed nimi. Ostatnio musiałem oddzielać inkubującą samice do osobnego akwa. Przyjaciółki z akwa chciały ją dobić, a z racji że nosiła nie mogła się bronic wystarczająco dobrze.
To chyba na tyle w sprawie moich Trewek. Nie wyobrażam sobie akwa bez tych pięknych ryb.
Poniżej zamieszczam fotki mojego dominanta oraz samiczek.
Mam nadzieję, że moje spostrzeżenia przydadzą się komuś.