witam,
sprawa niestety wróciła, 2 miesiące temu kolejna przeprowadzka, tym razem do 375 litrów.
skłąd lekko się zwiększył,ale problemem jest jedynie saulosi. początkowe ganianki ustały i nawet byłem przekonany, że to koniec ustalania nowych rewirów. w zeszłym tygodniu jednak wyłowiłem pierwszą, nieżywą samicę. pomyślałem, że może starość (3 lata).
dziś wróciłem z 2 dniowego wyjazdu, gdzie ryby zostały same i dno pełne trucheł, wyjąłem 1 samca beta i 3 samice.
ponadgryzane, nie dostrzegłem szczególnych ran.
czy to normalne dla saulosi? mam jeszcze redy, maingano i aceiki i żadne z nich nigdy nie wykręciły mki takiego numeru - zero zabitych.
czy jest możliwe, że agresja rośnie z głodu?
czy jest możliwość, że ryby stają się agresywne gdy nie widzą domowników? (poprzednia jak pamieam też 'odeszła' podczas naszej nieobecności 2 dniowej)